Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

W oparach jazzu i zazdrości rywale rozpalają ogień, którego żaden nie ugasi.

H

Hanine Nocne Eliksiry Rozpętanej Żądzy

ODCINEK 4

Inne Historie z tej Serii

Rozpalający Nalew Hany o Północy
1

Rozpalający Nalew Hany o Północy

Opary Hany w Magazynie się Splatają
2

Opary Hany w Magazynie się Splatają

Pulsujący Rytm Hany za Kulisami
3

Pulsujący Rytm Hany za Kulisami

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
4

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Poddanie Hany w Penthouse'owym Targu
5

Poddanie Hany w Penthouse'owym Targu

Zaćmienie Hany Całkowitej Dominacji
6

Zaćmienie Hany Całkowitej Dominacji

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Drzwi do mojego speakeasy otworzyły się z hukiem i tam była ona — Hana Watanabe, wizja w czerwonym jedwabiu, jej czarne włosy z czerwonymi pasemkami oprawiające twarz w buntowniczej zmysłowości. Nasze spojrzenia spotkały się przez ściany luster, powietrze gęste od basowego dudnienia zakazanego jazzu. Przyszła na konfrontację, ale widziałem głód pod jej wściekłością, iskrę obiecującą, że nasza rywalizacja zamieni się w coś o wiele bardziej niebezpiecznego.

Niski pomruk kontrabasu wibrował przez wypolerowane mahoniowe podłogi mojego speakeasy, ukrytego klejnotu za niepozornymi drzwiami w podziemiu Tokio. Zbudowałem to miejsce z szeptów i cieni, rywala dla błyszczącego lounge'u Hany, gdzie solówki saksofonu uwodziły elitę. Ale tej nocy powietrze trzeszczało czymś więcej niż jazzem — niosło zapach nadchodzącej burzy. Hana Watanabe wkroczyła, jakby była właścicielką interesu, jej czerwona jedwabna suknia opinająca smukłą, drobną sylwetkę, materiał szepczący o jej porcelanowo jasną skórę przy każdym zdecydowanym kroku. Jej długie proste warstwowe włosy, przeplatane odważnymi czerwonymi pasemkami, kołysały się jak ciemny płomień, gdy podchodziła do baru, gdzie stałem, polerując szklankę, której nie miałem zamiaru użyć.

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

„Kenji Sato” — powiedziała, głos jak jedwabny sztylet, ciemnobrązowe oczy wbijające się w moje z intensywnością, która przyspieszyła mi puls. „Twój mały numer z sabotowaniem licencji? Amatorska godzina. Myślisz, że możesz udusić moich dostawców i wyjść bez szwanku?”

Odstawiłem szklankę powoli, pozwalając uśmiechowi wykrzywić mi usta. Była wcieleniem ognia, całe 5'3" eleganckiej tajemnicy owiniętej w zmysłowość, która nawiedzała moje myśli od naszego pierwszego spotkania na tej gali branżowej. Ściany luster odbijały ją z każdej strony, mnożąc wyzwanie w jej postawie, subtelny wzlot i opad jej 32B piersi pod suknią. „Hana, kochanie” — odparłem, pochylając się bliżej nad barem, na tyle blisko, by złapać słaby jaśmin jej perfum. „Gdybym chciał zamknąć twój lounge, byłby zamknięty. To? Tylko pchnięcie. Traktuj to jako grę wstępną.”

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Jej śmiech był niski, niebezpieczny, odbijający się echem od luster jak wołanie syreny. Położyła ręce na barze, pochylając się, aż nasze twarze dzieliły centymetry, jej oddech ciepły na mojej skórze. Goście sali udawali, że nie patrzą, zatopieni w koktajlach i żałosnym zawodzeniu saksofonisty, ale czułem na nas każde oko. Słowna szermierka to był nasz taniec, zawsze nim była, ale tej nocy jej bliskość budziła coś pierwotnego. Zwycięstwo błyszczało w jej oczach — wiedziała, że mnie przyparła — ale czaiło się też niebezpieczeństwo w tym, jak jej wzrok zsunął się do moich ust. Napięcie skręcało się mocniej, jazz pęczniał wokół nas jak bicie serca.

Nasze słowa splatały się jak kochankowie w przyćmionym blasku, ale to jej ręka mostowała przepaść — przesuwając się po barze, by chwycić moją krawat i szarpnąć mnie do przodu, aż nasze usta zderzyły się. Pocałunek był posiadaniem, surowy i nieustępliwy, jej język domagający się wstępu, jakby zdobywała terytorium. Jęknąłem w jej usta, smakując słodki pieprzny sake na jej oddechu, moje ręce znalazły jej talię, przyciągając jej smukłe ciało do krawędzi baru.

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Oderwała się pierwsza, oczy płonące, i z celowym wygięciem pleców zsunęła czerwony jedwab z ramion. Suknia zebrała się na łokciach, obnażając porcelanowo jasną skórę, jej małe 32B piersi idealne w jędrnym kształcie, sutki już stwardniałe w ciemne czubki od chłodnego powietrza i naszego żaru. Cholera, była exquisite, smukła drobna perfekcja, jej długie czarne włosy z czerwonymi pasemkami teraz w nieładzie, gdy rzuciła głową. „Chcesz gry wstępnej, Kenji?” — zamruczała, głos chrapliwy, palce kreślące koronkową krawędź majtek pod półopadłą suknią. „Bierz.”

Przeskoczyłem bar jednym płynnym ruchem, wciskając ją w ścianę luster. Moje usta opadły na jedną pierś, język wirujący wokół ciasnego pączka, wyrywając westchnienie, które odbiło się echem w mnogości odbityć wokół nas. Jej ręce zacisnęły się na mojej koszuli, paznokcie wbijające półksiężyce w moje ramiona, gdy obsypywałem ją uwagą, ssąc delikatnie, potem mocniej, czując, jak jej ciało wygina się ku mnie. Lustra zamieniły naszą namiętność w nieskończoną orgię siebie — jej głowa odrzucona, usta rozchylone w rozkoszy, moje ręce wędrujące po jej wąskiej talii, kciuki drażniące pasek jej koronkowych majtek. Była już śliska z podniecenia, czułem jej podniecenie mieszające się z jaśminem, a gdy moje palce zsunęły się niżej, muskając wilgotny materiał, jęknęła moje imię jak przekleństwo i modlitwę. Jazz zszedł do odległego pulsu, świat zwęził się do jej drżącej formy, pożądliwego ognia, który rozpaliliśmy, grożącego pochłonięciem nas obu.

Nie mogłem dłużej czekać. Z warkotem obróciłem ją twarzą do baru, podciągając suknię wyżej i odsuwając koronkowe majtki na bok. Oparła ręce o wypolerowane drewno, zerkając przez ramię tymi ciemnobrązowymi oczami pełnymi triumfu i potrzeby. Wyzwoliłem się, wbijając się w nią jednym głębokim pchnięciem, jej ciasne gorąco otuliło mnie jak aksamitny ogień. Hana krzyknęła, dźwięk połknięty przez nieskończone echa luster, jej smukła drobna sylwetka pchająca się z powrotem, by mnie spotkać.

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Rytm budował się powoli na początku, każde pchnięcie celowe, delektując się tym, jak ściskała mnie wokół, jej porcelanowa skóra rumieniła się różem pod moim uchwytem bioder. „Tak jest, Hana” — wychrypiałem jej do ucha, przygryzając płatek, gdy waliłem głębiej. „Czuj, coś sprowokowała.” Jej długie włosy smagały z naszym ruchem, czerwone pasemka łapiące niskie światło jak żarzący się popiół. Pchała się mocniej z powrotem, domagając więcej, jej oddechy w ostrych sapaniach odbijających crescendo jazzu. Odbicia mnożyły nas — jej piersi kołyszące się swobodnie teraz, sutki muskające chłodny blat baru, moje ręce wędrujące, by szczypać i drażnić je, wyrywając jęki, które napędzały moje tempo.

Napięcie skręciło się w niej, jej ścianki zadrgały, i gdy rozpadła się, było to z przeciągłym jękiem, ciało chwytające mnie falami, które prawie mnie rozłożyły. Powstrzymałem się, przedłużając to, patrząc w lustrach, jak ekstaza wykrzywia jej eleganckie rysy w surową bezbronność. Pot lśnił na jej skórze, wąska talia wyginała się niemożliwie, gdy wstrząsy przebiegały przez nią. Dopiero wtedy puściłem, zakopując się głęboko z gardłowym jękiem, wypełniając ją, gdy wyciskała każdą kroplę. Zamarliśmy, dysząc, jej czoło opierające się o bar, moja klatka do jej pleców. Zwycięstwo smakowało jak ona, ale niebezpieczeństwo czaiło się w possessive sposobie, w jaki odwróciła głowę, usta wyginające się w syconym uśmiechu. „Jeszcze nie skończyliśmy, Kenji” — szepnęła. Noc była daleka od końca.

Rozplątaliśmy się powoli, jej ciało leniwe przy moim, gdy podniosłem ją do pionu, obracając twarzą do siebie. Jej suknia wisiała zapomniana wokół talii, piersi wciąż zaczerwienione i sutki zgrubiałe od naszej furii. Objęciem dłoni jej twarz, pocałowałem ją teraz miękko, smakując sól i satysfakcję na jej ustach. Ciemnobrązowe oczy Hany szukały moich, przebłysk czegoś miększego przebijający jej tajemniczą zmysłowość — bezbronność, może, lub pierwsza szczelina w pancerzu.

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

„Dlaczego sabotowałeś, Kenji?” — zapytała, głos zdyszany, palce kreślące leniwe wzory na mojej klatce przez otwartą koszulę. Oparła się we mnie, jej smukła drobna sylwetka idealnie pasująca do mojej wyższej, porcelanowa skóra ciepła tam, gdzie się dotykaliśmy. Lustra odbijały naszą czułość z każdej strony, krótki odpoczynek pośród chaosu, który spowodowaliśmy. Zaśmiałem się nisko, odgarniając pasmo jej czarnych włosów z czerwonymi pasemkami za ucho. „Byś tu przyszła, taka. Rozwiązana.”

Uderzyła mnie lekko w ramię, iskra humoru rozświetlająca jej rysy, ale potem jej mina spoważniała. „Taro mnie ostrzegał przed tobą. Powiedział, że nie cofniesz się przed niczym.” Szczęka mi się zacisnęła na to imię — jej menedżer lounge'u, nielojalny wąż, którego przyłapałem na karmieniu mnie info o jej operacjach. Ale powstrzymałem się, pozwalając chwili oddychać, moje kciuki krążące delikatnie wokół jej stwardniałych sutków, wyrywając dreszcz. „Taro gra na dwie strony, Hana. Ale tej nocy? Tylko my.” Jej oddech się zaciął, ciało reagujące nawet w tej cichej przerwie, koronkowe majtki wciąż przekrzywione, wilgotna pamiątka naszej namiętności. Jazz mruczał dalej, otulając nas intymną zasłoną, gdy przycisnęła się bliżej, usta muskające moją szczękę. Humor zgasł w głodzie znów, ogień rozpalający się z obietnicą więcej.

Ten szept nas rozłożył. Podniosłem ją bez wysiłku na bar, ale miała inne plany — zsunęła się i popchnęła mnie ku ścianie luster, ręce pilne na moim pasie. „Moja kolej” — wysapała, obracając się i opierając dłonie o szkło, prezentując się w pozie czystej zachęty. Jej długie włosy spływały kaskadą po plecach, czerwone pasemki świecące jak żyły lawy. Chwyciłem jej biodra, wchodząc w nią od tyłu jednym potężnym pchnięciem, nowy kąt wyrywający gardłowy jęk z jej głębi.

Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany
Zderzenie Piekielnej Rywalizacji Hany

Na pieska przy lustrach to było objawienie — każde odbicie pokazywało jej ekstazę: piersi podskakujące przy każdym klapsie skóry, porcelanowa skóra lśniąca potem, ciemnobrązowe oczy półprzymknięte w błogości przez ramię. Waliłem bezlitośnie, jedna ręka splatająca się w jej włosach, by wygiąć jej szyję, druga wsuwająca się między uda, by krążyć wokół nabrzmiałego łechtaczki. „Kenji... tak, mocniej” — sapnęła, pchając się z powrotem z zaciekłą inicjatywą, jej smukła drobna sylwetka biorąca mnie całego, ściskająca w rytmicznym żądaniu. Possessive starcie rozgorzało na nowo, ostrzejsze teraz, nasza rywalizacja napędzająca szał. Jej ścianki zacisnęły się, orgazm budujący się widocznym drżeniem ud, desperackim kołysaniem bioder.

Rozpadła się z krzykiem, który rozbił ciszę lounge'u, ciało konwulsyjne, soki pokrywające nas obu, gdy tarła się o moją rękę. Widok — pomnożony nieskończenie w lustrach — wepchnął mnie za krawędź, mój wytrysk ryczący przeze mnie, gdy znów ją wypełniłem, biodra szarpiące się chaotycznie. Osunęliśmy się na chłodne szkło, ona obracając się w moich ramionach, nogi owijające mnie possessive. Oddech urywany, przygryzła mi wargę. „Niebezpieczne zwycięstwo” — zamruczała, ale jej oczy kryły nowe głębie — zaufanie walczące z ostrożnością. Jazz zgasł, rzeczywistość wracająca, splątana z objawieniami jeszcze do ujawnienia.

Wyprostowaliśmy ubrania w blasku poorgazmicznym, jej czerwona jedwabna suknia wygładzona na miejsce, choć lustra zdradzały rumieniec na policzkach, potargane fale jej długich włosów. Hana poprawiła mój krawat z przeciągłym dotykiem, ciemnobrązowe oczy spotykające moje z mieszanką satysfakcji i kalkulacji. Speakeasy mruczało dalej, goście nieświadomi lub dyskretnie odwracający wzrok, sakofonista trafiający w zmysłowy riff, jakby skomponowany dla nas.

„Taro cię sprzedawał” — powiedziałem w końcu, głos niski, gdy nalewałem nam shoty sake. „Karmił mnie listami twoich dostawców za działkę z moich zysków. Tak wiedziałem o licencjach.” Jej eleganckie rysy stwardniały, potem zmiękły w resolve naznaczonym niebezpieczeństwem — zwycięstwo zgorzkniałe zdradą, ale jej tajemnicza zmysłowość nienaruszona, ewoluowana teraz z ostrzejszą krawędzią. Wypiła shot, trzaskając szklanką o blat. „Sukinsyn. Ale ty... wykorzystałeś to tak?”

Stuknąłem szklanką o jej, szczerząc się. „Okazja, Hana. Połączmy miejsca. Mój sznyt, twój poler. Rządzilibyśmy nocami Tokio.” Zamarła, usta wyginające się niebezpiecznie, haczyk wbijający się głęboko. „Wysokie stawki, Kenji. Co jeśli powiem tak?” Jej ręka ścisnęła moją, obietnica i groźba splecione. Gdy ruszyła ku drzwiom, biodra kołyszące się hipnotycznie, wiedziałem — nielojalność Taro to tylko iskra. Nasze inferno dopiero się zaczynało.

Często Zadawane Pytania

Co powoduje seks między Haną a Kenjim?

Sabotowanie licencji przez Kenjiego ściąga Hanę do speakeasy, gdzie zazdrość wybucha w ostry seks przy lustrach.

Jakie pozycje seksu opisuje historia?

Od penetracji przy barze po doggystyle przed lustrami, z ssaniem piersi i stymulacją łechtaczki.

Jak kończy się ich rywalizacja?

Orgazmami i propozycją połączenia biznesów, z iskrą dalszego inferno mimo zdrady Taro. ]

Wyświetlenia1k
Polubienia1k
Udostępnij1k
Hanine Nocne Eliksiry Rozpętanej Żądzy

Himiko Watanabe

Modelka

Inne Historie z tej Serii

Piekielny Seks Rywali w Speakeasy Hany (48 znaków)