Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Rywalizacja przeradza się w dziką namiętność pod księżycowym torem

E

Ekstaza Sophii na Rolkach: Siniaki i Rozkosz

ODCINEK 4

Inne Historie z tej Serii

Pierwsza Pokusa Okrążenia Sophii
1

Pierwsza Pokusa Okrążenia Sophii

Adrenalina Zofii w zaułku
2

Adrenalina Zofii w zaułku

Rozliczenie Sophii w Szatni
3

Rozliczenie Sophii w Szatni

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
4

Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Poddanie się Sophii napędzane kontuzją
5

Poddanie się Sophii napędzane kontuzją

Kulminacja Mistrzyni Sophii
6

Kulminacja Mistrzyni Sophii

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Księżyc malował opustoszały tor rolkowy na srebrno, a tam była ona — Sophia Reynolds, sznurowała swoje rolki z tym pewnym siebie uśmieszkiem, którego nie mogłem zapomnieć. Nasz ostatni wyścig skończył się remisem, ale tej nocy wszystko wydawało się inne, naładowane czymś elektryzującym. Jej niebieskie oczy złapały moje po drugiej stronie owalu, obiecując rewanż, który popchnie nas oboje na krawędź. Czułem to w brzuchu: to zderzenie było nieuniknione.

Podjechałem na skraj toru tuż po północy, powietrze chłodne i rześkie, niosące słaby zapach rosy na trawie. Reflektory rolkowiska były wyłączone, zostawiając tylko księżyc do oświetlenia gładkiego asfaltowego owalu, gdzie czekała Sophia. Była już gotowa — rolki sznurowane ciasno, ochraniacze na nadgarstki przylegające do jej bladej skóry, czarna koszulka tank top opinająca jej smukłą sylwetkę i szorty sportowe wcinające się wysoko na długich nogach. Te proste blond włosy opadały jak kurtyna na plecy, kołyszące się, gdy kołysała się na palcach, testując rolki.

„Spóźniłeś się na nasz rewanż, Harlan?” zawołała, jej głos pełen tego figlarnego wyzwania, które wciągnęło mnie od początku. Jej niebieskie oczy błyszczały w księżycowym świetle, zalotne i dzikie naraz. Uśmiechnąłem się, kopniakiem otwierając drzwi ciężarówki i podchodząc pewnym krokiem, moje własne rolki przewieszone przez ramię.

„Nie przegapiłbym tego, Reynolds. Ostatnim razem oszukałaś tym zderzeniem biodrem.” Rzuciłem torbę i zacząłem sznurować, czując znajomy dreszcz rywalizacji mieszający się z czymś głębszym, gorętszym. Ścigaliśmy się tu wcześniej, popychając się nawzajem do granic, ciała ocierające się na zakrętach, aż żadne z nas nie mogło zaprzeczyć iskrze. Tej nocy, z pustym torem i światem uśpionym, wydawało się, że tor jest tylko nasz.

Ruszaliśmy razem, rolki szumiące po asfalcie. Wyciągała się na prostych, jej smukła sylwetka tnąca noc jak ostrze, pewne kroki pożerające dystans. Doganiałem ją na zakrętach, nasze ramiona zderzające się, śmiech echojący. Pot spływał po jej skórze mimo chłodu, a każde spojrzenie rzucone przez ramię było czystym ogniem — drażniącym, zapraszającym. Po trzecim okrążeniu byliśmy łeb w łeb, dysząc ciężko, rywalizacja rozpalająca coś pierwotnego. Zwolniła na poboczu, sunąc do zatrzymania przy krawędzi trawy, klatka piersiowa falująca. Zatrzymałem się obok, na tyle blisko, by poczuć żar bijący z jej ciała.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

„Remis?” zapytałem, głos szorstki bardziej, niż zamierzałem.

Jej usta wygięły się w złośliwy uśmiech. „Nigdy. Ale może potrzebujemy innego rodzaju finiszu.”

Jej słowa zawisły w powietrzu między nami, gęste od obietnicy. Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Sophia z płynnym ruchem zrzuciła rolki, zostawiając je w trawie. Podeszła bliżej, jej bose stopy ciche na wilgotnej od rosy krawędzi, i szarpnęła za brzeg koszulki tank top. Powolnym, celowym pociągnięciem zdarła ją przez głowę, rzucając na bok. Księżyc kąpał jej bladą skórę, podkreślając delikatny wzgórek jej 34B piersi, sutki już twardniejące w chłodnym nocnym powietrzu. Stała tam z nagimi piersiami, szorty opinające biodra, całkowicie bezwstydna, proste blond włosy oprawiające twarz jak aureola.

Przełknąłem ślinę, wzrok ślizgający się po smukłych liniach jej ciała, po tym, jak wąska talia rozszerzała się akurat tyle, by zwariować faceta. „Sophia...” Mój głos wyszedł niski, głodny.

Zamknęła dystans, jej ręce sunące w górę po mojej klatce, palce wczepiające się w koszulkę. „Co, Jax? Boisz się, że znowu cię okrążę?” Jej oddech był ciepły na mojej szyi, gdy przycisnęła się do mnie, te idealne piersi miękkie i uległe. Nie mogłem się powstrzymać — ująłem jej twarz, wciągając w pocałunek, który zaczął się dziko i pogłębił w coś pochłaniającego. Nasze usta poruszały się razem, języki splatające się z tą samą konkurencyjną ogniem, co na torze.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Moje ręce powędrowały po jej plecach, czując gładką bladą skórę, subtelny łuk kręgosłupa. Jęknęła cicho w moje usta, wyginając się bliżej, stwardniałe sutki ocierające się o moją klatkę przez cienką koszulkę. Przerwałem pocałunek, by sunąć ustami po jej żuchwie, w dół gardła, smakując słony pot z wyścigu. Odchyliła głowę, palce wplatające się w moje włosy, poganiając niżej. Gdy moje usta zamknęły się na jednej piersi, język krążący wokół czubka, sapnęła, jej ciało drżące. „Boże, Jax... tak.”

Osunęliśmy się na kolana w trawę, tor zapomniany. Jej szorty zsunęły się nisko, gdy uklękła nade mną okrakiem, ocierając się powoli, budując tarcie, które sprawiło, że mój puls dudnił. Obsypywałem uwagą jej piersi, ssąc i drażniąc, aż dyszała, jej niebieskie oczy ciemne od potrzeby. Nocne powietrze całowało jej odsłoniętą skórę, wyostrzając każde doznanie, każde szeptane wyzwanie zmieniające się w błagania.

Trawa była chłodna i wilgotna pod nami, gdy położyłem ją na plecach, jej ciało ustępujące z westchnieniem, które przesłało ogień prosto przeze mnie. Szorty Sophii zeszły w plątaninie, kopnięte na bok wraz z ochraniaczami na nadgarstki wciąż półzapiętymi, twardy plastik lekko wbijający się w skórę, gdy oplotła mnie nogami. Zrzuciłem ciuchy równie szybko, pilność między nami zbyt surowa, by się delektować. Księżyc srebrzył jej bladą sylwetkę, każdy cal smukłego ciała lśniący — długie nogi rozchylone, niebieskie oczy wpięte w moje z tą mieszanką figlarności i głodu.

Ustawiłem się nad nią, serce walące jak po sprincie. „Gotowa na ten rewanż?” mruknąłem, drażniąc czubkiem jej ciepło. Przygryzła wargę, kiwając głową, ręce ściskające moje ramiona, paznokcie wbijające się.

„Weź mnie, Jax. Mocno.” Jej głos był zdyszany, pewny nawet teraz.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Wsunąłem się w nią powoli na początek, delektując się ciasnym żarem, który mnie otoczył, cal po wyrafinowanym calu. Wygięła się pode mną, niski jęk uciekający, gdy ją wypełniłem całkowicie. Doznanie było przytłaczające — mokry aksamit zaciskający się wokół mnie, jej ciało tak responsywne, każde subtelne przesunięcie wciągające mnie głębiej. Zacząłem się poruszać, stały rytm narastający, nasze biodra spotykające się z miękkimi klaskami echojącymi w cichej nocy. Jej piersi falowały delikatnie przy każdym pchnięciu, blada skóra rumieniącą się różowo pod księżycem.

Oddechy Sophii przychodziły w sapaniach, palce drapiące po moich plecach. „Szybciej... nie hamuj się.” Spełniłem, wbijając mocniej, trawa łaskoczącą boki, gdy lekko przypiąłem jej nadgarstki nad głową — te ochraniacze wciskające się w ciało, przypomnienie jej podatności pośród brawury. Wiła się, spotykając każde pchnięcie, smukłe nogi zaciskające się ciaśniej. Patrzyłem na jej twarz, jak niebieskie oczy trzepoczą półprzymknięte, usta rozchylone w ekstazie. Ciśnienie narastało we mnie, zwijając się ciasno, ale wytrzymałem, chcąc poczuć, jak ona pęka pierwsza.

Dopadło ją jak fala — ciało napięte, wewnętrzne ścianki pulsujące wokół mnie w rytmicznych skurczach. „Jax! O Boże...” Wykrzyknęła, plecy wyginające się znad ziemi, blond włosy rozrzucone jak wachlarz w rosie. Widok, uczucie jej rozpadania się pchnęło mnie za krawędź. Zakopałem się głęboko, jęcząc, gdy orgazm runął przeze mnie, gorący i niekończący się. Trzymaliśmy się razem, dysząc, nocne powietrze chłodzące naszą spoconą skórę.

Ale nawet gdy łapaliśmy oddech, zobaczyłem błysk w jej oczach — coś głębszego niż satysfakcja. Przyciągnęła mnie na długi pocałunek, ochraniacze na nadgarstkach szorujące po moim ramieniu, i szepnęła: „To był dopiero rozgrzewka.”

Leżeliśmy splątani w trawie przez to, co wydawało się godzinami, choć pewnie minuty, nasze ciała wciąż brzęczące od intensywności. Sophia wtuliła się w moją klatkę, jej naga od pasa w górę sylwetka ciepła i miękka, jedna noga przerzucona przez moją. Jej szorty leżały zapomniane obok, ale nie ruszyła się, by się zakryć, palcem rysując leniwe wzory na mojej skórze. Ochraniacze na nadgarstkach wciąż zapięte, krawędzie zostawiające blade czerwone ślady na bladych nadgarstkach — odznaka z naszego „wyścigu”, którą nosiła bez narzekania.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

„To było... intensywne”, mruknęła, jej niebieskie oczy unoszące się do moich, figlarny błysk stonowany czymś bardziej podatnym. Odgarnąłem kosmyk prostych blond włosów z jej twarzy, czując ich jedwab.

„Wszystko okej?” zapytałem, podpierając się na łokciu, by na nią popatrzeć jak należy. Jej smukłe ciało rozciągnięte obok, piersi unoszące się z każdym oddechem, sutki wciąż zesztywniałe od chłodu.

Zawahała się, przygryzając wargę. „Tak. To tylko... ten uraz z zeszłego sezonu. Ta sprawa z nadgarstkiem. Ściganie się z tobą tej nocy, czucie, jak ochraniacze wbijają się — przypomniało mi, jak czasem się boję. Jakby co, jak za bardzo cisnę i wszystko się posypie?” Jej głos lekko pękł, pewna siebie zalotnica obnażyła strach pod spodem.

Przyciągnąłem ją bliżej, całując w czoło. „Hej, jesteś najtwardsza na torze. Następnym razem wolniej.” Humor rozjaśnił mój ton, a ona zaśmiała się cicho, dźwięk rozładowujący napięcie. Jej ręka zsunęła się po moim brzuchu, drażniąc niżej, rozpalając iskrę na nowo. „Wolniej? Gdzie tu zabawa?”

Podzieliliśmy głęboki pocałunek, ciała budzące się znowu, ale odsunęła się z uśmieszkiem. „Teraz twoja kolej gonić mnie.” Podatność wisiała w powietrzu, czyniąc jej dotyk jeszcze bardziej elektryzującym.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Jej drażniące słowa to było wszystko, czego potrzebowałem. Sophia odtoczyła się z figlarnym pchnięciem, wstając na czworaka w trawie, zerkając przez ramię. Te proste blond włosy huśtnęły do przodu, oprawiając bladą twarz rumianą od oczekiwania, niebieskie oczy prowokujące. Jej smukłe ciało wygięte idealnie — wąska talia opadająca, dupcia wystawiona jak wyzwanie. Ochraniacze wbijały się w ziemię, gdy się zaparła, mały grymas przeszedł po twarzy, zanim zamaskowała go uśmieszkiem.

„Schwytaj mnie, jeśli dasz radę, Jax.”

Ukląkłem za nią, ręce chwytające biodra, czując drżenie w mięśniach. Księżyc podkreślał każdą krzywiznę, skóra lśniąca eterycznie. Wsunąłem się w jednym płynnym pchnięciu, jęcząc na odnowioną ciasnotę, wciąż śliską od wcześniej. Odepchnęła się natychmiast, spotykając w pół drogi, sapnięcie przechodzące w jęk. „Tak... dokładnie tak.”

Rytm narastał szybko tym razem, pierwotny i pilny. Każde pchnięcie kołysało ją do przodu, piersi kołyszące się pod nią, trawa szumiąca o kolana. Jej wewnętrzne ścianki ściskały mnie dziko, wciągając głębiej przy każdym wycofaniu. Nachyliłem się nad nią, jedna ręka sunąca w górę, by ująć pierś, kciuk muskający sutek, druga oparta na biodrze. Klaskanie skóry o skórę wypełniało noc, mieszając się z jej zdyszanymi okrzykami — pewnymi, domagającymi się więcej.

„Mocniej”, ponagliła, głowa opadająca, włosy kaskadą dzikie. Ochraniacze obcierały nadgarstki, gdy drapała ziemię, ale nie przestała, podatność napędzająca śmiałość. Dałem jej, co chciała, wbijając się bezlitośnie, spirala w jądrze napięta nie do zniesienia. Pot spływał mi po plecach, jej ciało drżące wokół mnie.

Nocne Zderzenie Sophii na Torze
Nocne Zderzenie Sophii na Torze

Ona doszła pierwsza znowu, rozpadając się z wyjącym krzykiem, ciało konwulsyjne, dojające mnie, aż poszedłem za nią. Gwiazdy wybuchły za oczami, gdy wylewałem się w nią, opadając na jej plecy. Zostaliśmy złączeni tak, oddechy synchronizujące się, tor milczącym świadkiem naszego zderzenia.

Gdy się rozłączyliśmy, odwróciła się, wciągając mnie w dziki pocałunek. „Najlepszy rewanż ever.” Ale w jej oczach widziałem strach, który wyznała, czyniąc zwycięstwo gorzkim.

Świt czaił się nad horyzontem, gdy się ubieraliśmy, ciała obolałe i zadowolone, dzieląc ciche śmiechy, gdy znów sznurowaliśmy rolki. Sophia wciągnęła koszulkę tank top i szorty, ochraniacze na nadgarstki poprawione, ale czerwone ślady wisiały jak sekrety na skórze. Przejechaliśmy wolny zwycięski okrąg, ręce ocierające się, rywalizacja zmiękła w coś prawdziwego.

Wtedy reflektory przebiły ciemność — Mia, koleżanka z drużyny Sophii, podjeżdżająca autem, oczy szeroko otwarte na widok. „Sophia? Co do cholery? Z Harlanem? Jak drużyna się dowie —”

Sophia zesztywniała obok mnie, pewność topniejąc. „Mia, to nie —”

„Oszczędź. To cię zniszczy przed turniejem.” Groźba Mii wisiała ciężko, jej spojrzenie obiecujące kłopoty, gdy odjechała z piskiem.

Sophia odwróciła się do mnie, niebieskie oczy burzowe. „Kurwa. Ma na mnie haka z zeszłego sezonu.” Rozstaliśmy się napiętym pocałunkiem, obiecując pogadać.

Następnego dnia na rozgrzewce turniejowej patrzyłem z boku, jak Sophia wjechała na tor. Sunęła okrążenia z ogniem i gracją, ale na ostrym zakręcie skrzywiła się, chwytając nadgarstek. Stary uraz odżył — ochraniacze wbite źle, ból wyżłabiający twarz. Przełknęła to, ale widziałem, jak strach wraca, podatność z naszej północnej kolizji uderzająca z powrotem. Co teraz?

Często Zadawane Pytania

Co sprawia, że historia jest taka gorąca?

Surowe explicit sceny seksu na pustym torze rolkowym, z rywalizacją przechodzącą w dziką namiętność i orgazmy pod księżycem.

Czy są elementy dramatu poza seksem?

Tak, Sophia dzieli się lękiem przed urazem nadgarstka, a na końcu pojawia się konflikt z teammate Mią, który grozi jej karierze.

Dla kogo jest ten erotyk?

Dla facetów 20-30 lat lubiących blunt, raw erotyka bez cenzury — seks na świeżym powietrzu, explicit akty i fizyczne napięcie.

Wyświetlenia1k
Polubienia1k
Udostępnij1k
Ekstaza Sophii na Rolkach: Siniaki i Rozkosz

Sophia Reynolds

Modelka

Inne Historie z tej Serii