Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

W złotym klatce penthouse'u jej pewność siebie stopiła się w rozkoszne poddanie.

Z

Zmysłowe Cienie Sophii na Słonecznych Boiskach

ODCINEK 3

Inne Historie z tej Serii

Inferno Sophii w szatni
1

Inferno Sophii w szatni

Ekstaza Sophii z rywalem na plaży
2

Ekstaza Sophii z rywalem na plaży

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
3

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Odrodzenie Płomienia Sophii na Grillu
4

Odrodzenie Płomienia Sophii na Grillu

Rozliczenie Sophii w Podróży Drużynowej
5

Rozliczenie Sophii w Podróży Drużynowej

Ostateczne Uwolnienie Ostatniego Rzutu Sophii
6

Ostateczne Uwolnienie Ostatniego Rzutu Sophii

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Noc w Miami pulsowała za oknami penthouse'u, ale ja widziałem tylko Sophię Ramirez, jej oliwkowa skóra lśniła w świetle żyrandola. Przyciągnęła mój wzrok na gali sponsorów, ten pewny śmiech przecinał tłum jak wołanie syreny. Teraz, w moim apartamencie, jej brązowe oczy błyszczały wyzwaniem — i poddaniem. Wiedziałem, że tej nocy, pośród gierek władzy i szeptanych układów, odda się żarowi, który narastał między nami.

Gala sponsorów brzęczała elitą sportowego świata Miami, kryształowe kieliszki brzęczały jak odległe fale w wielkiej sali balowej hotelu. Stałem na uboczu wszystkiego, Rafael Ortega, złoty darczyńca ligi, mój szyty na miarę garnitur jak druga skóra, opowiadająca o umowach zawieranych w salach konferencyjnych i sypialniach. Ale nic nie przygotowało mnie na Sophię Ramirez. Przechadzała się przez tłum, jakby był jej, jej lekko falujące czarne włosy kołysały się z każdym krokiem, ta średnia długość oprawiała twarz tak, że jej brązowe oczy wybuchały na tle oliwkowej skóry.

Nasze drużyny walczyły na plaży zaledwie kilka dni temu, jej pewne kpiny wciąż dźwięczały mi w głowie z tamtego starcia siatkówki plażowej. Dziś jednak była tu jako przedstawicielka swojej ekipy, ściskała dłonie, błyskała tym ciepłym, przyjaznym uśmiechem, który ukrywał ogień, który chciałem rozdmuchać. Złapałem jej spojrzenie przez salę, uniosłem kieliszek w cichym toaście. Przechyliła głowę, błysk rozpoznania — i ciekawości — przemknął w jej oczach. Podszedłem, tłum rozstąpił się, jakby wiedział lepiej.

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

„Sophio” — powiedziałem, głosem na tyle niskim, by ją przyciągnąć. „Byłaś nie do zatrzymania na piasku. Chcesz pogadać, jak moje sponsoringi mogą uczynić twoją ekipę jeszcze silniejszą?” Jej śmiech był szczery, ciepły, owijał mnie jak wilgotne nocne powietrze. Rozmawialiśmy o strategii, jej pasja ją rozświetlała, ale skierowałem to na prywatny tor. „Mój penthouse na górze ma idealny widok na negocjacje.” Zawahała się, bransoletka na jej nadgarstku zalśniła — delikatna rzecz, srebrna i ciasna, jakby skrywała własne sekrety. Ale jej oczy spotkały moje, pewne, przyjazne i odrobinę zaintrygowane. „Prowadź, Rafaelu.”

Winda wjechała w naładowanej ciszy, jej smukła sylwetka blisko na tyle, by wyczuć ciepło. Drzwi penthouse'u otworzyły się na przepych: marmurowe podłogi, okna od podłogi do sufitu z widokiem na błyszczącą panoramę miasta, łóżko king size widoczne przez otwarte podwójne drzwi. Weszła, odwróciła się do mnie z półuśmiechem. „Imponujące. No, o tym sponsoringu...” Nalałem szampana, podałem jej kieliszek, nasze palce musnęły się. Napięcie się skręcało, jej ciepło ciągnęło mnie bliżej.

Usiedliśmy na pluszowej sofie z widokiem na okna, neonowe tętno miasta odbijało rytm budujący się między nami. Sophia pociągnęła szampana, jej brązowe oczy złapały moje nad brzegiem kieliszka, ta przyjazna pewność teraz przesiąknięta czymś śmielszym. „Nie jesteś tu tylko po gadki o ekipie, co?” — zapytała, głosem miękkim wyzwaniem. Odstawiłem kieliszek, zmniejszyłem dystans, aż moje kolano otarło się o jej. „Już nie.”

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Moja dłoń znalazła jej policzek, kciuk prześledził linię szczęki, a ona wtuliła się, oddech jej zadrżał. Nasze usta spotkały się powoli na początek, smakujące bąbelkami i obietnicą, potem głębiej, głodniej. Smakowała solą z plażowych dni, zmieszaną ze słodyczą poddania. Moje palce zsunęły się po jej szyi, po krzywiznę ramienia, znalazły zamek sukienki. Odsunęła się na tyle, by szepnąć: „Tak”, i zsunąłem ją, materiał zebrał się u jej pasa.

Teraz naga od pasa w górę, jej idealne piersi 34B w miękkim świetle, sutki twardniały pod moim spojrzeniem. Oliwkowska skóra lśniła, smukłe ciało wygięło się, gdy objąłem je, kciuki krążyły powoli. Sapnęła, jej dłonie zacisnęły się na mojej koszuli, ciągnąc bliżej. Całowałem wzdłuż obojczyka, w dół do jednego czubka, język musnął delikatnie, podczas gdy dłoń ugniatała drugi. Głowa jej opadła do tyłu, czarne falujące włosy rozsypały się po poduszkach, jęk wyrwał się, wysyłając ogień przeze mnie. „Rafaelu...” Moje imię na jej ustach było aksamitem, jej ciepło otulało mnie, gdy przycisnęła się do mojego uda.

Szarpnęła guziki mojej koszuli, teraz chętna, jej przyjazna natura rozkwitała w pewną eksplorację. Skóra przy skórze, bransoletka na jej nadgarstku złapała światło, gdy przesuwała po moim torsie, paznokcie drażniły na tyle, by kusić. Obsypywałem jej piersi uwagą, ssąc mocniej, czując, jak się wije, biodra kołyszą instynktownie. Przedigra się ciągnęła, elektryczna, jej ciało odpowiadało dreszczami i westchnieniami, budując surową potrzebę, której oboje pragnęliśmy.

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Powietrze zgęstniało naszym wspólnym głodem, wstałem, pociągnąłem ją za sobą, sukienka porzucona jak wczorajsze rywalizacje. Zrzuciła szpilki, majtki jedyną barierą teraz, ale nie na długo. Odsunąłem ją do łóżka, nasze pocałunki dzikie, dłonie buszujące. Jej smukłe palce rozwiązały mój pasek, zsunęły spodnie, gdy ja odsunąłem jej koronkę na bok. Była śliska, gotowa, jej brązowe oczy ciemne od pożądania, gdy uniosłem ją na jedwabne prześcieradła.

Ułożyłem się między jej nogami, oliwkowe uda rozchyliły się szeroko, bransoletka zalśniła, gdy chwyciła moje ramiona. W jednym powolnym pchnięciu wypełniłem ją, jej ciepło ścisnęło mnie jak imadło czystej rozkoszy. Krzyknęła, plecy wygięły się, paznokcie wbiły w moją skórę. Zamarłem na chwilę, delektując się, jak pulsuje, jej pewna fasada pękała w surową bezbronność. Potem ruszyłem, głęboko i celowo, jej jęki synchronizowały się z odległym brzęczeniem miasta.

Jej nogi oplotły mój pas, ciągnąc bliżej, ciało spotykało każde pchnięcie kołysaniem bioder. Patrzyłem na jej twarz — te brązowe oczy trzepotały, usta rozchylone w ekstazie — gdy rozkosz budowała się falami. Pot spływał po oliwkowej skórze, średnie falujące włosy rozlały się po poduszce. Szybciej teraz, klaskanie ciał odbijało się echem, jej oddechy urywane. „Nie przestawaj” — sapnęła, jej ciepło zalało mnie. Wbiłem się głębiej, czując, jak się zaciska, rozpadając się wokół mnie w drżącym orgazmie, który pociągnął mnie za sobą, wylewając się w nią z jękiem.

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Osunęliśmy się, splątani, jej serce waliło o moje. Ale noc się nie skończyła; jej przyjazna iskra rozbłysła na nowo, gdy pocałowała moją szczękę, szepcząc: „Jeszcze”. Gra o władzę się zmieniła — nie tylko ustępowała; brała.

Leżeliśmy w blasku po, prześcieradła skręcone wokół nóg, penthouse cichy poza naszym zwalniającym oddechem. Sophia rysowała leniwe kółka na moim torsie, oliwkowa skóra zarumieniona, sutki wciąż sterczące od chłodu AC muskającego jej nagie ciało. Oparła się na łokciu, czarne falujące włosy opadły do przodu, brązowe oczy miękkie tą ciepłą przyjaznością teraz pogłębioną intymnością. „Ten sponsoring... poważnie?” — drażniła się, głosem chropowatym.

Zaśmiałem się, przyciągnąłem ją bliżej, dłoń rozpostarła się na jej wąskiej talii. „Na śmierć i życie. Ale to?” — pocałowałem ją w czoło. „To jest prawdziwa sprawa.” Uśmiechnęła się, bezbronna na mgnienie, bransoletka na nadgarstku jakby się zacisnęła, gdy poruszyła dłonią — dziwne, ale zbyła to. Rozmawialiśmy wtedy, lekko, jej pewność błyszczała w historiach plażowych triumfów i marzeń o ekipie. Śmiech bulgotał, rozjaśniając surową potrzebę, którą wyzwoliliśmy.

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Jej palce zatańczyły niżej, po moich brzuchach, budząc mnie znów, ale powoli, czule. Osadziła się okrakiem na moim udzie naga od pasa w górę, majtki przekrzywione, delikatnie ocierając się, gdy całowaliśmy się, jej piersi 34B muskały mój tors. Bez pośpiechu — tylko połączenie, jej ciało ciepłe i ustępliwe, a jednak śmiałe. „Jesteś kłopotem, Rafaelu” — mruknęła przy moich ustach, humor w oczach. Objąłem jej piersi, kciuki drażniły, wyciągając westchnienie. Tkliwość budowała napięcie, biodra krążyły z obietnicą, bezbronność splatała się z pożądaniem.

Jej drażniące kółka roznieciły ogień na nowo, Sophia odepchnęła mnie, jej smukłe ciało uniosło się nade mną jak bogini zajmująca tron. Majtki porzucone, ułożyła się, brązowe oczy wpięte w moje, gdy opadła, biorąc mnie cal po wyrafinowanym calu. Widok był odurzający — oliwkowa skóra lśniąca, średnie falujące włosy kołyszące się, piersi 34B podskakujące przy pierwszym kołysaniu bioder. Kowbojka, jej tempo, jej władza.

Jeździła pewnym rytmem, dłonie na moim torsie dla oparcia, bransoletka błyskająca, gdy waliła głęboko. Chwyciłem jej wąską talię, pchnąłem w górę na spotkanie, ciała zsynchronizowane w szaleństwie żaru. Jej jęki wypełniły pokój, głowa odrzucona, rozkosz rzeźbiła twarz. Szybciej, jej ciepło ściskało, śliskie i nieustępliwe. Usiadłem, złapałem sutek ustami, ssąc mocno, gdy szarżowała.

Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora
Kapitulacja Sophii w apartamencie sponsora

Zmiana spotęgowała wszystko — jej paznokcie orały ramiona, moje dłonie prowadziły jej dupę. Rozpadła się pierwsza, krzycząc moje imię, ciało konwulsowało w falach, które wyssały mnie do cna. Szczytowaliśmy razem, osuwając się w spoconej kupie, jej ciepło wciąż mnie otulało. Ale gdy wtuliła się, dysząc, jej telefon zabrzęczał na stoliku — SMS rozświetlił ekran: zaproszenie na rodzinną kolację Diego, podejrzane wyczucie pośród gróźb Javiera.

Sophia sięgnęła po telefon, blask ekranu oświetlił jej potargane włosy i syte oblicze. Przeczytała wiadomość, brwi lekko zmarszczone, bransoletka na nadgarstku jakby pulsowała ciaśniej. „Diego chce, żebym jutro była na rodzinnej kolacji” — powiedziała, głosem przesiąkniętym niepokojem. „A groźby Javiera narastają...” Urwała, wślizgując się w jedwabny szlafrok, który jej podałem, wiązając luźno na smukłej sylwetce.

Pociągnąłem ją z powrotem w ramiona, szlafrok rozchylony na tyle, by kusić. „Cokolwiek to jest, teraz masz mnie.” Jej ciepły uśmiech wrócił, przyjazna pewność przywrócona, ale warstwowa nową głębią — poddanie, które dzieliliśmy, nas wiązało. Staliśmy przy oknach, Miami rozciągało się poniżej, jej głowa na moim ramieniu. Sponsoring był przypieczętowany, ale więcej niż to, dała mi zaufanie, swój ogień.

Gdy świt się wśliznął, ubrała się, ta czarna sukienka koktajlowa znów opinała krągłości. Ostatni pocałunek, długi, obiecywał więcej. Ale haczyk się skręcił: zaproszenie Diego zmuszało do bliskości jej świata, cienie Javiera czaiły się. W jaką grę grał jej zalotnik? Patrzyłem, jak odchodzi, już pragnąc następnego poddania.

Często Zadawane Pytania

Co dzieje się w penthousie z Sophią?

Sophia poddaje się Rafaelowi w gorącym seksie — od ssania piersi po cowgirl z orgazmami.

Jakie pozycje seksu w historii?

Misjonarska z głębokimi pchnięciami i cowgirl, gdzie Sophia przejmuje kontrolę.

Jaki jest haczyk na końcu?

SMS od Diego i groźby Javiera sugerują intrygę wokół Sophii po namiętnej nocy.

Wyświetlenia27K
Polubienia99K
Udostępnij34K
Zmysłowe Cienie Sophii na Słonecznych Boiskach

Sophia Ramirez

Modelka

Inne Historie z tej Serii