Szalone żądanie rywala Luciany
Zdjęcie rywala rozpala wymuszone płomienie w pracowni artystki
Szeptane kajdany aksamitnej żądzy Luciany
ODCINEK 4
Inne Historie z tej Serii


Wszedłem do pracowni artystycznej Luciany, powietrze gęste od zapachu farb olejnych i terpentyny, płótna opierające się o ceglane ściany jak milczący świadkowie. Popołudniowe słońce wpadało przez wysokie, brudne okna, rzucając złote smugi na zabałaganioną przestrzeń — sztalugi, porozrzucane pędzle, niedokończone portrety krzyczące surową emocją. Luciana Pérez stała tam, całe jej 168 cm drobnego kolumbijskiego ognia, jej popielato-blond długie piórkowane włosy łapiące światło jak aureola buntu. W wieku 20 lat była wizją: złota skóra lśniąca, leśno-zielone oczy błyskające buntem, owalna twarz w tym swobodnym grymasie, który znałem aż za dobrze. Miała na sobie luźny biały top przylegający do średnich cycków i podarte dżinsowe szorty opinające wąską talię i drobne biodra, bosa na zużytych parkietowych podłogach. Jej pracownia była jej sanktuarium, bohemyjski chaos odzwierciedlający jej awanturniczą duszę — jaskrawe abstrakcje rozbryzgane czerwieniami i złotami, aksamitna chaise longue zawalona jedwabnymi chustami, kadzidełka wciąż tlące się po jakimś rytuale. Ale dziś czuło się jak pułapka, która się zamyka. Trzymałem zdjęcie w ręce, to, które mogło rozłożyć na łopatki jej idealny mały świat z Marcusem. Żądanie rywalki? Cholera, byłem Victor Kane, fotograf, który uchwycił jej najbardziej podatny moment, i teraz przyszedłem po swoje. Skrzyżowała ramiona, wypychając te idealne średnie cycki, jej złota skóra zarumieniła się, gdy nasze spojrzenia się spotkały. „Czego, do cholery, chcesz, Victor?” warknęła, ale w głosie był dreszcz, iskra tej mrocznej ciekawości, którą wyczuwałem pod jej swobodnym duchem. Uśmiechnąłem się drwiąco, machając błyszczącym odbitką — obrożą wokół jej szyi na tym ujęciu, wzmacniającą sekrety, których nie mogła ukryć. Napięcie trzeszczało jak statyka, jej oddech przyspieszył, sutki lekko widoczne pod cienkim materiałem. Była awanturnicza, tak, ale to? To przekraczało granice, wymuszając prywatny pokaz w jej własnym królestwie. Mój puls gnał; jej bunt był upajający, obiecujący poddanie słodsze niż zwycięstwo. Pracownia jakby się kurczyła wokół nas, każdy cień sugerujący nadciągające rozplątanie. Leśno-zielone oczy Luciany...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





