Poddanie Irene na Odsłoniętej Trybunie
W zacienionych trybunach jej figlarna prowokacja przerodziła się w szaleńczy rozpas pod gwiazdami.
Echa wiwatów Irene zamieniają się w szepty
ODCINEK 4
Inne Historie z tej Serii


Światła stadionu zgasły już dawno, zostawiając tylko słaby blask lamp bezpieczeństwa wysoko nad pustymi trybunami, rzucający wydłużone cienie, które tańczyły jak duchy po ogromnej betonowej przestrzeni. Powietrze było ciężkie od lingering zapachu popcornu i potu z wcześniejszego meczu, teraz schłodzone delikatną nocną bryzą, szepczącą przez metalową konstrukcję trybun. Nie powinienem wracać tu po meczu, nogi wciąż bolały od ostatniego sprintu, który przypieczętował nasze zwycięstwo, ale kiedy Irene wysłała mi SMS-a – „Spotkaj się ze mną na górnych trybunach, jeśli masz jaja” – coś mnie przyciągnęło, nieodparty szarpnięcie głęboko w klatce, mieszanka ciekawości i tego elektrycznego podniecenia, które czułem za każdym razem, gdy nasze spojrzenia spotykały się podczas jej układów. Serce waliło mi nierówno, kiedy prześlizgnąłem się przez bramkę boczną, płot z siatki brzęczał cicho za mną, każdy skrzyp wzmocniony w opresyjnej ciszy, która zastąpiła ryczący tłum. Była tam, sylwetka odcięta na tle nocnego nieba usianego odległymi gwiazdami, jej cheerleaderski uniform opinał atletyczną sylwetkę jak druga skóra, plisowana spódniczka kołysała się lekko, ta pół-upinana kokarda we włosach kasztanowych łapała słabe światło jak tajny sygnał, pasma łopotały jak płomienie w niskim wietrze. Irene Kwon, dziewczyna, która rozpalała każdy tłum swoją energią, jej salta i okrzyki rozgrzewały trybuny, teraz sama ze mną w tej ogromnej, cichej arenie, pustka rozciągała się jak zaproszenie do czegoś zakazanego. Jej ciemnobrązowe oczy znalazły moje przez rzędy siedzeń, figlarne, ale wyzywające, jakby wiedziała dokładnie, co mi świta w głowie – jak ją obserwowałem cały sezon, puls przyspieszający przy jej nieokiełznanym cheerze, wyobrażając sobie chwile właśnie takie jak ta. Powietrze było chłodne, niosąc echo dawno ucichłych oklasków, słabe wibracje w mojej głowie, ale napięcie między nami brzęczało głośniej niż jakikolwiek ryk, namacalny prąd, który sprawiał, że skóra mi cierpła. Przesunęła się, spódniczka podjechała akurat tyle, by ukazać kawałek gładkiego uda, i poczułem to znajome pociągnięcie – to, które przyspieszało...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





