Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

W cieniach domku na łodzi prochy rozsypane i sekrety obnażone, poddała się pociągowi dziedzictwa i pożądania.

A

Asfaltowe Żyły Zakazanego Ognia Madison

ODCINEK 5

Inne Historie z tej Serii

Piekielny Garaż Madison na Pustyni
1

Piekielny Garaż Madison na Pustyni

Neonowe Rozliczenie Madison w Reno
2

Neonowe Rozliczenie Madison w Reno

Burzliwe Gwałcenie Madison na Ranchu
3

Burzliwe Gwałcenie Madison na Ranchu

Pożądanie Madison w Dakockim Pyłowym Diable
4

Pożądanie Madison w Dakockim Pyłowym Diable

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
5

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Serce Madison Płonie w Drodze Do Domu
6

Serce Madison Płonie w Drodze Do Domu

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Mgła przylgnęła do jeziora jak oddech kochanka, gdy patrzyłem, jak Madison Brooks stoi na brzegu wody, jej żywe pomarańczowe fale tańczą na wietrze. Trzymała urnę mocno, zielone oczy płonące niewypowiedzianym żalem, to smukłe atletyczne ciało napięte, jakby gotowa podbić same fale. Ale kiedy się odwróciła i mnie zobaczyła, coś się zmieniło – iskra na tych piegowatych policzkach, obietnica ognia, który rozpaliliśmy z powrotem w Badlands. To jezioro, dziedzictwo jej dziadka, miało być świadkiem naszego spotkania, surowego i nieustępliwego.

Śledziłem jej ślad z Badlands, ten jej zakurzony Jeep zostawiał widmo czerwonego pyłu na autostradzie. Jezioro mieniło się w szarym świcie, mgła spływała z wody jak dym z gasnącego ogniska. Miejsce dziadka – jej dziadka – stało znoszone na brzegu, domek na łodzi przechylony, jakby krył za dużo sekretów. Zaparkowałem mojego trucka kawałek z tyłu, patrząc, jak wysiada, urna w dłoni, jej długie pomarańczowe fale łapią słabe światło. Miała na sobie prosty biały top, który opinał jej smukłą sylwetkę i dżinsowe szorty eksponujące te atletyczne nogi, piegi sypiące się na jej bladą skórę jak gwiazdy na bladym niebie.

Na początku mnie nie zauważyła. Madison podeszła do pomostu, biodra kołyszące się w tym pewnym kroku, i rozsypała prochy na wiatr. Zakręciły się, złapane w mgłę, i przez chwilę stała nieruchomo, zielone oczy odległe. Wtedy to poczułem, ten pociąg – ten sam z Dakoty Południowej, kiedy jej zalotne spojrzenie zahaczyło mnie głęboko. Ale to było cięższe, przesiąknięte stratą. Ruszyłem naprzód, buty chrzęszczące na żwirze.

„Madison.” Mój głos przeciął ciszę, niski i chropowaty.

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Obróciła się, zaskoczenie błysnęło na jej twarzy, potem zmiękło w ten przygodowy uśmiech. „Riley? Jak cholera mnie znalazłeś?”

Zbliżyłem się, ręce w kieszeniach, żeby nie sięgnąć po nią. „Wspomniałaś o jeziorze raz, z powrotem w pyle. Pomyślałem, że przyjedziesz tu się pożegnać.” Z bliska jej zapach mnie uderzył – świeże powietrze jeziora zmieszane z czymś dzikim, jak cytrusy i ziemia. Te zielone oczy szukały moich, zalotna ostrość się wyostrzyła.

„To nie pożegnanie”, powiedziała, głos pewny, ale oczy zdradzały drżenie. „To puszczenie.” Zerknęła na domek na łodzi, potem na mnie. „Chodź. Są listy w środku. Ostatnie dziadka. One... one wszystko zmieniają.” Jej słowa zawisły między nami, napięcie skręcające się jak mgła wokół naszych stóp.

Drzwi domku na łodzi zaskrzypiały na zardzewiałych zawiasach, połykając nas w jego przyciemnionym, stęchłym uścisku. Słońce sączyło się przez popękane okna, tańcząc na drobinkach kurzu i starych drewnianych belkach. Stosy pożółkłych listów leżały na stole warsztatowym, związane wyblakłym sznurkiem. Palce Madison musnęły je, gdy oparła się o ścianę, jej oddech przyspieszający. Stałem blisko, za blisko, ciepło jej ciała przecinające chłód.

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

„Przeczytaj jeden”, szepnęła, zielone oczy blokujące moje, ta zalotna prowokacja w pełnej sile.

Wybrałem górną kopertę, słowa jej dziadka wylewające się o późnej miłości – kobiecie, która odkupiła jego szorstkie życie, zmiękczyła krawędzie po latach tułaczki. „Znalazł ją tu, na tym jeziorze”, czytałem na głos, głos chropowaty. „Powiedział, że uczyniła go całym, zmusiła do poddania się czemuś większemu niż żal.”

Pierś Madison unosiła się i opadała szybciej, sutki twardniały pod topem. Wyciągnęła ręce w górę, powoli zdejmując materiał, odsłaniając bladą, piegowatą krągłość jej 32C piersi, idealnych i sterczących w miękkim świetle. „Tak jak to”, mruknęła, wchodząc we mnie. Jej skóra była ciepła, zarumieniona, te zielone oczy półprzymknięte z potrzeby.

Moje ręce znalazły jej talię, kciuki śledzące wąską krzywiznę nad szortami. Wygięła się, piersi wciskające się w moją klatkę, miękkie i uległe. Nasze usta się spotkały, głodne, jej język drażniący mój zalotnymi muśnięciami. Objęciem jedną pierś, kciuk krążący wokół stwardniałego sutka, wydobywając z niej westchnienie, które odbiło się od ścian. Szarpnęła za moją koszulę, paznokcie muskające moją skórę, jej ciało instynktownie ocierające się o mnie.

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Listy zaszeleściły pod jej biodrem, gdy cofnęła się w stół warsztatowy, piegi wyróżniające się na jej rozgrzanej skórze. Przerwałem pocałunek, usta sunące w dół jej szyi, smakujące sól i mgłę. „Riley”, wysapała, palce we włosach, przyciągające mnie bliżej. Jej śmiałość mnie rozpalała, ten pewny ogień ustępujący akurat tyle, by wpuścić mnie głębiej.

Jej szorty uderzyły w podłogę z miękkim plaśnięciem, zostawiając ją nagą oprócz piegów mapujących jej bladą skórę jak konstelację, którą pragnąłem śledzić. Podniosłem ją na stół warsztatowy, listy rozsypujące się jak zapomniane wyznania, i oplotła mnie tymi atletycznymi nogami, wciągając między swoje uda. Jej zielone oczy paliły się w moje, wrażliwe, a jednak dzikie, gdy zrzuciłem ubranie, moja twardość wciskająca się w jej mokre gorąco.

„Teraz, Riley”, ponagliła, głos chrapliwy, ręce prowadząc mnie. Wszedłem w nią powoli, cal po calu, czując, jak jej ciasnota ustępuje, ciepła i witająca. Westchnęła, głowa opadająca do tyłu, pomarańczowe fale wylewające się po drewnie. Domek na łodzi skrzypiał wokół nas, odzwierciedlając rytm, który budowaliśmy – powolne pchnięcia pogłębiające się, jej ścianki zaciskające się przy każdym wepchnięciu.

Patrzyłem w jej oczy, obserwując, jak rozkosz rzeźbi jej rysy, te pełne usta rozchylające się w jękach, które stawały się pilne. Jej piersi podskakiwały delikatnie z naszym ruchem, sutki ciasne szczyty, które pochwyciłem ustami, ssąc, aż wygięła się ostro. Uczucie jej – gorąca, pulsująca – doprowadzało mnie do szału, jej przygodowy duch poddający się falami. „Boże, czujesz się niesamowicie”, jęknąłem, biodra wcierające się głębiej, plaśnięcie skóry odbijające się w przyciemnionej przestrzeni.

Spotykała każde pchnięcie, paznokcie wbijające się w moje ramiona, ciało drżące, gdy orgazm się zbliżał. Poczułem to w sposobie, w jaki się zacisnęła, jej oddech urywany, zielone oczy mrugające zamknięte. Kiedy doszła, to było miażdżące – jej krzyk surowy, ciało konwulsyjne wokół mnie, wciągające mnie za skraj. Wbiłem się głęboko, wylewając się w nią z gardłowym uwolnieniem, nasze czoła przyciśnięte, oddechy mieszające się w mglistym powietrzu.

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Znieruchomieliśmy, serca walące, jej palce delikatnie śledzące moją szczękę. Listy leżały wokół nas, słowa dziadka o odkupieniu docierające. Poddawszy się, dokładnie jak on, czemuś prawdziwemu.

Odzyskiwaliśmy oddech na stole warsztatowym, jej nagorna forma zwinięta przy mnie, skóra śliska i lśniąca w przefiltrowanym świetle. Głowa Madison spoczywała na mojej klatce, pomarańczowe fale łaskoczące moją skórę, jej palce leniwie rysujące wzory na moim ramieniu. Domek na łodzi wydawał się teraz cieplejszy, mniej nawiedzony, mgła na zewnątrz zmiękczająca świat poza nim.

„Te listy...” zaczęła, głos miękki, zielone oczy unoszące się do moich z nową wrażliwością. „Dziadek był wędrowcem, jak ja. Ale znalazł miłość tu, późno. Powiedział, że obnażyła go, uczyniła całym.” Usiadła lekko, piersi przesuwające się z ruchem, sutki wciąż zarumienione od naszej namiętności.

Odsunąłem falę z jej twarzy, kciuk zatrzymujący się na piegowatym policzku. „Brzmi jak poddanie. Nie słabość.” Jej śmiech był lekki, zalotna ostrość wracająca, ale głębsza teraz.

„Może masz rację.” Wyciągnęła się, atletyczne ciało wyginające się leniwie, potem zsunęła się z ławy, łapiąc szorty, ale nie top. Podchodząc do okna, wpatrzyła się w jezioro, mgła wirująca. „Wyśledziłeś mnie. Dlaczego?”

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

„Nie mogłem cię puścić”, przyznałem, przyciągając ją z powrotem w ramiona od tyłu. Moje ręce znów objęły jej piersi, tym razem delikatnie, wywołując dreszcz. Oparła się we mnie, dupcia wciskająca się kusząco w moje budzące się podniecenie. „Nie po Badlands. Nie po tym.”

Jej westchnienie było zadowolone, ciało rozluźnione. Ale w jej oczach widziałem obracające się koła – dziedzictwo ważące, pragnienia przesuwające się. Odwróciła się, całując mnie wolno, języki tańczące z obietnicą. Napięcie między nami budowało coś kruchego, prawdziwego.

Ten pocałunek wszystko rozpalił na nowo. Madison odepchnęła mnie z powrotem na stary koc w kącie, jej pewny krok zmieniający się w drapieżny. Osadziła się na mnie okrakiem, zielone oczy blokujące moje, piegowate piersi kołyszące się, gdy ustawiła się. „Moja kolej”, szepnęła, zalotna i śmiała, prowadząc mnie w siebie ponownie. Była wciąż śliska z poprzedniego razu, biorąc mnie głęboko z jękiem, który wibrował przez nas oboje.

Jeździła powoli na początku, biodra kręcące się w hipnotycznych okręgach, jej smukłe atletyczne ciało lśniące potem. Chwyciłem jej wąską talię, kciuki wciskające się w miękką skórę, patrząc, jak jej pomarańczowe fale podskakują przy każdym wzniesieniu i opadnięciu. Jej ścianki ściskały mnie ciasno, rozkosz budująca się w zgięciu jej ud, w sposobie, w jaki głowa odchylała się, usta rozchylone w ekstazie.

„Riley... tak”, wysapała, tempo przyspieszające, piersi falujące. Wbijałem się w górę, by ją spotkać, ręce wędrujące, by szczypać te stwardniałe sutki, wydobywając ostrzejsze krzyki. Domek na łodzi wzmacniał każdy dźwięk – skrzypienie drewna pod nami, nasze zmieszane oddechy, mokry rytm naszego łączenia. Jej przygodowy ogień płonął, ustępując doznaniu, gdy orgazm skręcał się ciasno.

Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem
Poddanie Dziedzictwa Madison nad Jeziorem

Wtarła się mocniej, łechtaczka ocierająca się o mnie, ciało napinające się pięknie. Kiedy rozpadła się, to było dzikie – zielone oczy ściskające się zamknięte, usta otwarte w cichym krzyku, zanim zawodzenie uciekło, jej pulsujące uwolnienie dojające mnie bezlitośnie. Podążyłem za nią, biodra szarpiące się dziko, zalewając ją gorącem, gdy gwiazdy wybuchły za moimi powiekami.

Osunęła się na mnie, drżąca, nasze ciała zlane w poświaty. Odkupienie dziadka odbijało się w jej poddaniu, ale pytania wisiały w powietrzu jak mgła.

Ubraliśmy się w ciszy, powietrze w domku gęste od zużytej namiętności i niewypowiedzianych prawd. Madison wciągnęła top, pomarańczowe fale potargane, zielone oczy teraz miększe, niosące ciężar dziedzictwa. Pospinała szorty, zerkając na rozsypane listy z małym uśmiechem. „Tu się poddał. Może ja też mogę.”

Kiwnąłem głową, przyciągając ją do ostatniego pocałunku, czułego i trwałego. „To nie pożegnanie, Madison.”

„Nie”, zgodziła się, zalotna iskra wracająca. „Tylko następna droga.” Łapiąc kluczyki, wyszła w zamglony poranek. Patrzyłem, jak wchodzi do Jeepa, silnik ożywający z rykiem.

Gdy odjechała, żwir chrzęszczący pod oponami, coś przykuło mój wzrok przez otwarte okno – zdjęcie frunące z jej schowka. Było stare, wyblakłe: dziadek, młodszy, ramię wokół chłopaka, który wyglądał złowrogo jak ja. Mój tata? Serce waliło, wpatrywałem się w jej tylne światła znikające we mgle. Co cholera dziadek wiedział o mnie, czego ona nie wiedziała?

Często Zadawane Pytania

Co dzieje się w domku na łodzi?

Madison i Riley czytają listy dziadka, po czym oddają się surowemu seksowi na stole warsztatowym i kocu.

Jak kończy się historia Madison?

Odjeżdża Jeepem, ale Riley odkrywa stare zdjęcie sugerujące rodzinną tajemnicę z dziadkiem.

Jaki jest ton tej erotyki?

Bezpośredni, surowy i fizyczny, z explicit opisami aktu i orgazmów, bez cenzury. ]

Wyświetlenia40K
Polubienia39K
Udostępnij24K
Asfaltowe Żyły Zakazanego Ognia Madison

Madison Brooks

Modelka

Inne Historie z tej Serii