Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Zakazana kropla w jego latte rozpala kapryśny pożar za ladą

Z

Zaklęte szepty Julii: Aksamitne poddanie

ODCINEK 1

Inne Historie z tej Serii

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
1

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Ekstaza Julii w Ulewnej Dostawie
2

Ekstaza Julii w Ulewnej Dostawie

Zakazane Sploty z Przyjaciółką Julii
3

Zakazane Sploty z Przyjaciółką Julii

Rozkazująca Kapitulacja Szefa Julii
4

Rozkazująca Kapitulacja Szefa Julii

Cieniste Grupowe Przebudzenie Julii
5

Cieniste Grupowe Przebudzenie Julii

Kulminacja Eliksiru Serca Ognia Julii
6

Kulminacja Eliksiru Serca Ognia Julii

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Uliczki Portlandu lśniły od deszczu pod pomarańczowym światłem latarni ulicznych, kiedy pchnąłem drzwi przytulnej kawiarenki ukrytej na bocznej uliczce niedaleko dzielnicy Pearl District. Była ostatnia godzina przed zamknięciem, ten szalony pośpiech, kiedy bariści wyganiają wszystkich na zewnątrz, a powietrze w środku gęste było od zapachu świeżego espresso, cynamonowych scones i jakiejś słodszej, prawie kwiatowej nuty, której nie mogłem rozpoznać. Miejsce było oazą ciepła — ceglane ściany z niesortowanymi półkami na książki, bajkowe światełka rozwieszone byle jak po suficie i drewniane stoły poorane od lat nocnych sesji naukowych i szeptanych wyznań. Para syczała z ekspresu, a z ukrytych głośników cicho grała indie folkowa muzyka.

Za ladą stała Julia Jansen, barišta, którą zauważyłem podczas poprzednich wizyt, ale nigdy z nią nie gadałem. Była wizją kapryśnego uroku, 24-letnia Holenderka z długimi, lekko falowanymi jasnobrązowymi włosami związanymi w luźny kucyk opadający na jedno ramię. Jej zielone oczy błyszczały psotą pod ciepłym światłem lamp, oprawiając owalną twarz z jasną skórą, która łatwo się rumieniła, wyobrażałem sobie. Szczupła i 168 cm wzrostu, poruszała się z czarującą gracją w obcisłej czarnej koszulce, zielonym fartuchu i dżinsach, które idealnie opinały jej atletycznie szczupłą sylwetkę, z subtelnie zarysowanym średnim biustem, kiedy ubijała mleko.

Podszedłem do lady, otrząsając deszcz z kurtki, moje oczy od razu przyciągnięte do niej. Dziś było w niej coś magnetycznego, dodatkowa iskra w uśmiechu. „Ostatnie wezwanie na latte!”, zawołała żartobliwie do garstki wiszących klientów, jej głos lekki z miękkim holenderskim akcentem. Kiedy odwróciła się, by chwycić fiolkę z ukrytej półki za ladą — starą szklaną rzecz z wyblakłymi symbolami — przypadkiem wlała kroplę do naparzacza na moje waniliowe latte. Nie zauważyłem, zamawiając z uśmiechem: „Zrób mocne, śliczna. Ciężka noc przede mną”. Zaśmiała się, dźwięk jak dzwoneczki wiatrowe, podając mi je z palcami muskającymi moje. Ten dotyk się zaciągnął, elektryczny. Nie wiedziałem wtedy, że ta fiolka zawierała starożytny eliksir, zapomniany afrodyzjak od alchemików starego świata, który teraz rozpalał między nami coś niepowstrzymanego.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Wziąłem łyk latte, siadając przy ladzie, ciepło rozlewało się we mnie jak płynny ogień. Było bogatsze niż zwykle, z egzotyczną nutą, która od razu uderzyła w mój krwiobieg. Moje spojrzenie utkwiło w Julii, kiedy wycierała ekspres, jej ruchy płynne i drażniące, biodra kołyszące się trochę za bardzo. Kawiarnia pustoszała, ostatni klienci brali kubki na wynos i mruczyli dobranoc. Ostatnia godzina to wcześniej był chaos, ale teraz byliśmy sami, powietrze naładowane niewypowiedzianą możliwością.

„Deszcz Portlandu dał ci popalić”, powiedziała, zerkając tymi przebijającymi zielonymi oczami, jej jasnobrązowe fale wysuwały się z kucyka. „Wyglądasz, jakbyś potrzebował czegoś więcej niż kofeiny, żeby się rozgrzać”. Jej kaprysowość przeświecała — żartobliwa, czarująca, jakby tańczyła na krawędzi jakiejś tajemniczej bajki. Ja też to czułem, pociąg głęboko w brzuchu, skóra mrowiła tam, gdzie musnęły mnie jej palce. Kawa? Czy ona? „Może potrzebuję specjalnego dotyku barišty”, odparłem, nachylając się, głos zniżony. Przygryzła wargę, jasne policzki różowieją, i zaśmiała się tym brzęczącym śmiechem. „Uważaj, obcy. Mogę mieć akurat to, czego trzeba”.

Gadaliśmy, kiedy zamykała kasę, jej szczupłe ciało nachylone nad ladą, blisko na tyle, że czułem jej waniliowy zapach zmieszany z fusami kawy. Ethan Blackwood — to ja, lokalny fotograf zawsze polujący na następny kadr — ale dziś jedyny kadr, który chciałem, to ona. Eliksir działał subtelnie na początku; serce mi waliło, pożądanie gromadziło się gorące i natarczywe. Ona też to czuła, widziałem — zielone oczy ciemniały, oddechy przyspieszały, kiedy przewróciła kartkę „Zamknięte” i zaryglowała drzwi. „Pomocnicy poszli wcześniej dziś”, mruknęła, holenderski akcent gęstniał od nerwów czy podniecenia. „Tylko ty i ja teraz”. Napięcie trzeszczało jak statyka; każde spojrzenie się zaciągało, każde słowo ociekało żarem. Wstałem, zmniejszając dystans, dłonią muskając jej ramię. Nie cofnęła się. Zamiast tego jej kapryśny uśmiech stał się uwodzicielski. „To latte cię walnęło, co?”, drażniła się, ale głos jej drżał, ciało nachylało się w mój dotyk. Ryzyko mnie jarało — za ladą w jej pracy, w każdej chwili ktoś mógł zapukać. Ale to tylko dolewało oliwy do ognia między nami.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Ręka Julii lekko drżała, kiedy rozwiązała fartuch, pozwalając mu spaść na podłogę za ladą. Wślizgnęliśmy się w wąską przestrzeń, świat na zewnątrz zapomniany, ekspres wciąż ciepły obok nas. Jej zielone oczy spotkały moje, teraz śmiałe, iskra eliksiru zamieniała jej kaprysowość w coś dzikiego. „Chyba dodałam coś specjalnego do twojego napitku”, szepnęła, jasna skóra rumieniła się głębiej, kiedy zrzuciła czarną koszulkę, odsłaniając jędrne średnie cycki, sutki już twardniejące w chłodnym powietrzu kawiarni.

Nie mogłem się oprzeć, przyciągnąłem ją blisko, usta miażdżąc jej w głodnym pocałunku. Jęknęła cicho w moje usta: „Mmm, Ethan...”, jej szczupłe ciało wciskało się we mnie, ręce wędrowały po moim torsie. Moje palce kreśliły jej owalną twarz, w dół szyi, obejmując te idealne cycki, kciukami krążąc wokół sztywnych sutków. Sapnęła, wyginając się: „O Boże, to takie...”. Dżinsy wisiały nisko na biodrach, pociągnąłem za guzik, ale zatrzymała mnie żartobliwie, holenderski akcent zdyszany: „Jeszcze nie. Najpierw mnie podrażnij”. Jej kaprysowość błyszczała, kiedy przygryzła mi ucho, ocierając się o moją rosnącą pałę.

Poturlaliśmy się o ladę, jej długie falowane włosy opadły luźno, łaskocząc moją skórę. Całowałem w dół szyi, ssąc delikatnie, wyciągając jęki — „Aah, tak...”— kiedy obsypywałem uwagą jej cycki, językiem liżąc jeden sutek, a drugi szczypiąc. Jej ręce zacisnęły się na mojej koszulce, zrywając ją, paznokcie drapały po plecach. Napięcie rosło, jej ciało drżało, wilgoć przesiąkała przez dżinsy, kiedy ją tam pogłaskałem. „Jesteś już cała mokra”, warknąłem, a ona zaśmiała się czarująco: „Twoja wina... albo latte”. Przedigra ciągnęła się pysznie, jej jęki rosły — „Mmmph, więcej...”— kiedy wsunąłem rękę w dżinsy, palce muskające koronkowe majtki, krążące wolno wokół łechtaczki. Szarpnęła się, sapnęła ostro, już na krawędzi od ognia eliksiru.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Przedigra rozprysnęła się w surową potrzebę; Julia uklękła za ladą, zielone oczy wpięte w moje z czarującym głodem. Eliksir zniewolił nas oboje, jej jasna skóra lśniła potem, kiedy majstrowała przy moim pasku, uwalniając pulsującego kutasa. Ale w oparach namiętności — może magia fiolki płatała figle — jej ręce ściskały nie jednego, ale jakby dwa, szczupłe palce owijały się wokół mojej pały z jednej strony, podczas gdy druga ręka głaskała wyobrażeniowo, podwójając doznanie w mojej głowie, śliska od jej śliny, kiedy się nachyliła.

„Aah, Julia...”, jęknąłem, biodra szarpnęły się, kiedy usta mnie połknęły, język wirował gorący i mokry. Jęknęła wokół mnie — „Mmmph, taki wielki...”— jej falowane jasnobrązowe włosy kiwały się, cycki podskakiwały przy każdym chciwym ssaniu. Przyciemnione światła kawiarni rzucały cienie na nas, ryzyko obnażenia podkręcało każdy pchnięcie w jej gardło. Odsunęła się, ręce pompowały wściekle, jedna na trzonie, druga drażniąc jaja, jakby przywoływała widmowego drugiego kutasa, jej kaprysowość dziczejąca. „Spuść się dla mnie, Ethan”, błagała zdyszana, zielone oczy proszące, jasne policzki zapadnięte, kiedy znowu wzięła głęboko.

Doznania eksplodowały — język lizał spód, usta ciasne, ręce skręcały w idealnym rytmie. Wplotłem palce w jej długie włosy, prowadząc ją, mokre dźwięki jej jęków wypełniały przestrzeń — „Gluck, mmm...”— kiedy brała mnie głębiej. Jaja mi się napięły, rozkosz skręcała jak sprężyna. Zauważyła, przyspieszyła, jej szczupłe ciało klęczące ulegle, a jednak władczo, sutki ocierały uda. „Tak, daj...” sapnęła, odsuwając się, by głaskać oba „kutasiki” w szale eliksiru, usta szeroko otwarte.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Wybuchnąłem z gardłowym jękiem, gęste strumienie spermy strzelały na jej język, plamiąc usta i brodę, kapiąc na jędrne cycki. Przytrzymała mnie, wyciskając każdą kroplę — „Ohh, tak, tyle...”— połykając chciwie, potem liząc czysto z zadowoloną skargą. Jej owalna twarz lśniła, wyraz triumfalnej rozkoszy, starożytny eliksir wzmacniał jej śmiałość. Dyszęliśmy, ciała śliskie, ale ogień szalał dalej; wstała, całując mnie dziko, dzieląc słony smak. Lada wbijała mi się w plecy, ale nie dbałem — namiętność była szaleńcza, niekończąca się.

Nawet kiedy wstrząsy przechodziły przeze mnie, ręce Julii nie przestały, głaskały miękko, przedłużając ekstazę. Jej wewnętrzny ogień płonął jaśniej, kaprysowość ewoluowała w nienasyconą żądzę. „Więcej”, szepnęła, gryząc mnie w szyję, jej szczupła sylwetka ocierająca się o mnie. Pozycja zmieniła się naturalnie, teraz ona prowadziła, popychając mnie o półki z ziarnami kawy, zapach mieszał się z naszym moszczem. Każdy puls rozkoszy odbijał się w moich żyłach, jej jęki — „Aah, Ethan...”— poganiały mnie. To nie był szybki numerek; eliksir splatał nas w coś głębszego, ryzykowniejszego.

Osunęliśmy się na siebie za ladą, oddechy synchronizowały się w cichej kawiarni, deszcz bębnił cicho na zewnątrz. Głowa Julii spoczywała na moim torsie, jej długie falowane włosy wilgotne od potu, zielone oczy miękkie teraz, poorgazmowy blask na jasnej skórze. „To było... magiczne”, mruknęła, kreśląc kółka na moim ramieniu, holenderski akcent czuły. Przytuliłem ją blisko, serce waliło nie tylko z pożądania, ale czegoś więcej — jej kaprysowość wciągnęła mnie całkowicie.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

„Opowiedz o tej fiolce”, powiedziałem łagodnie, całując ją w czoło. Zaśmiała się lekko, znowu kapryśna. „Rodzinna pamiątka, od starych holenderskich alchemików. Myślałam, że to ekstrakt waniliowy”. Podzieliliśmy cichą chwilę, ciała splecione, gadając o marzeniach — jej miłości do dziwactw Portlandu, moich polowaniach fotograficznych. Emocjonalna więź rozkwitła pośród namiętności; jej szczupłe ciało idealnie pasowało do mojego, wrażliwość błyszczała. „Sprawiasz, że czuję się żywa”, wyznała, zielone oczy wpięte w moje. Czułość nas połączyła, budując napięcie na więcej.

Czuła przerwa rozpaliła drugą rundę; kaprysowość Julii stała się żartobliwie dominująca, kiedy pchnęła mnie na dywanik w składziku za ladą, jej szczupłe ciało osiodłało mnie na chwilę, zanim zmieniła pozycję. Kucnęła nisko, opierając się jedną ręką dla równowagi, drugą rozchylając szeroko swoje śliskie wargi sromowe — różowe, lśniące fałdy na widoku, łechtaczka nabrzmiała od potrzeby. „Patrz na mnie”, rozkazała zdyszana, zielone oczy dzikie, jasna skóra zaczerwieniona.

Ukląkłem przed nią, kutas znowu twardy, eliksir dawał nieskończoną wytrzymałość. Jej kucająca poza była erotyczną perfekcją — długie nogi rozstawione, falowane włosy w nieładzie, średnie cycki falujące przy każdym sapnięciu. Chwyciłem jej biodra, wbijając się w jej ciepłe wnętrze. „O kurwa, Ethan... głębiej!”, jęknęła głośno, ścianki ściskały ciasno, mokre dźwięki penetracji mieszały się z jej krzykami — „Aah! Tak!”— kiedy waliłem bezlitośnie. Pozycja płynnie się zmieniała; odchylała się dalej, ręką rozchylając się szerzej, pozwalając na głębsze kąty, jaja klaskały o jej dupę.

Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii
Pierwsza Pokusa Eliksiru Julii

Doznania przytłaczały — cipka ściskała jak aksamitna imadło, soki oblewały mnie, wolna ręka drapała tors. Zmieniałem tempo, wolne tarcia budowały napięcie, potem szalone pchnięcia. „Mmmph, akurat tam...”, jęknęła, ciało trzęsło się, orgazm uderzył pierwszy — „Konczę! Aahhh!”— ścianki pulsowały, trysnęła lekko na moje uda. Nie przestałem, przewracając ją lekko na bok-kuc, jedną nogę przerzuconą przez ramię dla nowej głębi. Jej jęki eskalowały — „Twardziej, o Boże...”— cycki podskakiwały, sutki szczyty rozkoszy, kiedy je szczypałem.

Pot spływał po naszych ciałach, powietrze kawiarni gęste od zapachu seksu. Jej owalna twarz wykrzywiona w ekstazie, holenderski akcent przerywany sapnięciami. Czułem swoje szczytowanie blisko, wbijając się dziko w jej rozchyloną cipkę. „Spuść się we mnie”, błagała, ręka wciąż rozchylająca fałdy, odsłaniając jądro. Rozpędził mnie grom, wypełniając gorącymi strumieniami — „Kurwa, Julia!”— kiedy mnie wyssała do sucha, jej drugi orgazm zsynchronizowany — „Taaaak, napełnij mnie... mmm!”. Osunęliśmy się, połączeni, poorgazmowy blask pulsujący.

Intensywność wisiała w powietrzu; każdy throbbing przypominał o mocy eliksiru, jej śmiałości na zawsze zmienionej. Zmiany pozycji zbadały każdy kąt, doznania wypalone w pamięci — jej ciasność, gorąco, sposób, w jaki władała swoją rozkoszą.

W poorgazmowym blasku leżeliśmy splątani na dywaniku, głowa Julii na moim torsie, oddech się uspokajał. Jej jasna skóra lśniła, zielone oczy marzycielskie. „Ten eliksir... to nie żarty”, szepnęła kapryśnie, kreśląc moją szczękę. Uśmiechnąłem się, ale w środku coś zaświtało — widziałem tę fiolkę w starych tekstach, starożytny eliksir miłosny z holenderskich legend. Kiedy się ubieraliśmy, wsunąłem karteczkę do kieszeni jej fartucha: „Znam jego pochodzenie. Spotkamy się jutro? -E”.

Znalazła ją, oczy rozszerzyły się, drżąca z ciekawości i resztki potrzeby. Drzwi kawiarni kliknęły za mną, deszcz padał, ale haczyk był wbity — jej świat na zawsze zmieniony.

Często Zadawane Pytania

Co to za eliksir w historii?

Starożytny afrodyzjak od holenderskich alchemików, przypadkowo dodany do latte, który wywołuje niepowstrzymaną żądzę i iluzje.

Gdzie dzieje się akcja?

Za ladą kawiarni w Portlandzie, podczas ostatniej godziny przed zamknięciem, z ryzykiem przerwania.

Jak kończy się historia?

Po orgazmach Ethan zostawia Julii notatkę o pochodzeniu eliksiru, zapraszając na kolejne spotkanie, zmieniając jej świat. ]

Wyświetlenia61K
Polubienia72K
Udostępnij53K
Zaklęte szepty Julii: Aksamitne poddanie

Julia Jansen

Modelka

Inne Historie z tej Serii