Szept skarbu Leili
Starożytne kamienie strzegą tajemnic, gdy gorące dotyki budzą ukryte pożądania
Słońce Petry na krawędzi: Ukryty dreszcz Leili
ODCINEK 3
Inne Historie z tej Serii


Słońce prażyło bezlitośnie na różowoczerwonych klifach Petry, jego ostre promienie zmieniały fasadę Skarbu w migoczącą fatamorganę, która tańczyła w zadymieniu pośród tłumu turystów trajkoczących w kilkunastu językach. Powietrze było gęste od zapachu wysmażonego słońcem kamienia i odległego łajna wielbłądów, suchy żar wdzierał się w moje pory, gdy stałem blisko Leili, z dłonią lekko opartą na dole jej pleców, udając, że studiujemy skomplikowane rzeźby wykute przez ręce dawno zamienione w proch. Była olśniewająca w lekkim kaftanie, materiał szeptał o jej smukłą sylwetkę przy każdym poruszeniu bioder, cichy szelest, który przeszywał mnie dreszczem, przypominając jedwabne prześcieradła w zapomnianych pokojach hotelowych. Jej kasztanowe włosy, teksturowany crop z grzywką oprawiającą twarz, łapały światło jak wypolerowana miedź, każdy kosmyk mienił się, jakby nasycony ogniem pustyni, a te zielone oczy błyszczały nieposkromioną wesołością, która przyciągnęła mnie do niej od początku — z powrotem w przyciemnionych aulach Uniwersytetu w Ammanie, gdzie jej śmiech pierwszy raz przebił moją samotność uczonego. Pamiętałem ten dzień żywo, jej optymistyczne pytania o szlaki handlowe Nabatejczyków wznieciły nie tylko akademicką dyskusję, ale głębszy głód. „Dr. Tariq” — zamruczała, głosem figlarnym, z drażniącą melodyjką, która przyspieszała mi puls — „to miałeś na myśli, mówiąc o prywatnej inspiracji?”. Nachyliłem się, oddech musnął delikatne włoski na jej karku, wdychając słaby jaśmin jej skóry zmieszany z suchym wiatrem. Tłum cisnął się wokół nas, nieświadomy, aparaty klikały, głosy wznosiły się w zachwycie, ale za tą masywną kolumną wyrzeźbiliśmy swój własny ukryty świat, sanktuarium, gdzie ciężar dwóch tysiącleci wydawał się lżejszy niż napięcie skręcające mi wnętrzności. Moje palce prześlizgnęły się po krawędzi kaftanu, w górę, i poczułem, jak drży — nie od pustynnego wiatru, ale od obietnicy w moim dotyku, jej ciało odpowiedziało subtelnym wygięciem, wciskając ciepło w moją dłoń. Odwróciła głowę na tyle, by nasze oczy się spotkały, usta wygięły się w ten optymistyczny uśmiech, który mówił, że...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





