Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

W blasku lampionów prosty posiłek rozpala zakazane żądze.

P

Pikantne poddanie Bungy mentorowi

ODCINEK 3

Inne Historie z tej Serii

Przebudzenie Przyprawą Festivalu Bungi
1

Przebudzenie Przyprawą Festivalu Bungi

Drażnienie Lekcją Bungi w Willi
2

Drażnienie Lekcją Bungi w Willi

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
3

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Rytuał edgingu Bungi z wzajemnością
4

Rytuał edgingu Bungi z wzajemnością

Wolno Gotujące Konsekwencje Bungy
5

Wolno Gotujące Konsekwencje Bungy

Przemieniona Przyprawowa Unia Bungi
6

Przemieniona Przyprawowa Unia Bungi

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Aromat przypraw unosił się ciężki w powietrzu intymnego jadalnianego kącika Bungi, ukrytego zakątka jej balijskiego domu, gdzie lampiony rzucały złote kałuże światła na tkane maty i niskie drewniane stoliki, ich płomienie migotały jak odległe gwiazdy w wilgotną tropikalną noc. Zapach owijał się wokół mnie – ostry imbir, ziemisty kurkuma, dymny pocałunek pasty z krewetek belacan skwierczącej w woku – budząc głód, który wykraczał poza żołądek, przebudzając coś pierwotnego, gdy siedziałem tam zahipnotyzowany. Patrzyłem, jak się porusza z tą delikatną gracją, jej karmelowe włosy złapane w miękki boho warkocz na głowie, długie pasma kołyszące się, gdy mieszała nasi goreng w woku, metalowa łopatka skrobała rytmicznie po gorącej powierzchni, wysyłając iskry podniecenia przeze mnie. Każdy obrót jej nadgarstka był poezją, jej ciało płynęło jak delikatne fale obmywające brzegi Ubudu, i nie mogłem nie wyobrazić sobie tych samych rąk na sobie później, czułych, a jednak władczych. Bunga Utomo, dwudziestopięcioletnia i delikatna jak kwiaty frangipani za jej oknem, ich płatki rozwijające się w bryzie niosącej słaby zapach nocnego jaśminu, zaprosiła mnie tu dziś wieczorem, jej zielone oczy niosły obietnicę, która przyspieszała mój puls, dudniąc ciężko w uszach jak odległa muzyka gamelan z wiejskiej świątyni. Było coś w tym, jak zerkała przez ramię, usta wyginające się w tym czułym uśmiechu, co mówiło mi, że to nie tylko o jedzenie – o nie, to była invitaacja wpleciona w każdy gest, jej spojrzenie zatrzymujące się o sekundę za długo, rozpalające ogień nisko w moim brzuchu. Moje spojrzenie śledziło ciepłą opaloną krzywiznę jej szyi, delikatne linie ciała pod przezroczystą bluzką kebaya i sarongiem, tkanina tak przejrzysta w świetle lampionów, że dojrzałem przebłyski cieni i krągłości, jej sylwetka kusząca pokusa, która wysuszyła mi usta i swędziała dłonie do dotyku. Przesunąłem się na macie, czując szorstki splot na skórze, pierwsze poruszenie pożądania, głębokiego i natarczywego, zbierającego się gorąco i ciężko między moimi udami, gdy wyobrażałem sobie zdejmowanie tych warstw. Ułożyła ryż na talerzu z troską, smażone shallots chrupały pod jej palcami, uwalniając świeżą eksplozję ostrości cebulowej, która mieszała się z parą wnoszącą się w aromatycznych chmurach, i gdy odwróciła się do mnie, niosąc dania w obu rękach, jej oczy spotkały moje przez migoczące światło, trzymając mnie w szmaragdowych głębiach jak więźnia. „Wayan” – powiedziała cicho, jej głos jak jedwab na kamieniu, gładki i rezonujący, wibrujący przez naładowane powietrze między nami – „mam nadzieję, że jesteś głodny”. O tak, byłem. Na więcej niż tylko posiłek. Mój umysł pędził wizjami jej pode mną, te zielone oczy zamglone namiętnością, jej czułe westchnienia wypełniające noc, i wiedziałem, że dzisiejsza noc rozplącze nas oboje w najbardziej wyrafinowany sposób.

Usiadłem na poduszce naprzeciwko niej w tym przytulnym kąciku, lampiony kołyszące się delikatnie z belek, malujące cienie tańczące po jej twarzy jak sekrety czekające na opowiedzenie, ich ciepłe światło łapiące subtelny połysk potu na jej górnej wardze od ciepła kuchni. Maty pode mną były miękkie i sprężyste, pachnące słabo liśćmi pandanusowymi, kołyszące moje ciało, gdy pochyliłem się naprzód, niepowstrzymanie wciągany w jej orbitę. Bunga prześcignęła się z nasi goreng – idealnie przyprawionym, z delikatnym kurczakiem, chrupiącymi warzywami i tym dymnym zwęgleniem z woka, każde ziarenko błyszczące właściwą warstwą oleju. Patrzyła, jak biorę pierwszy kęs, jej zielone oczy jasne od oczekiwania, te długie karmelowe loki oprawione w boho warkocz, który sprawiał, że wyglądała jak eteryczny duch wyspy, jej pierś wznosząca i opadająca z wstrzymanym oddechem. „Powiedz, że jest dobre” – zamruczała, pochylając się lekko, jej kebaya przesuwająca się na tyle, by zasugerować delikatne krągłości pod spodem, tkanina szepcząca po jej skórze w dźwięku, który przesłał dreszcz w dół mojego kręgosłupa.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Smakowałem powoli, smaki eksplodowały na moim języku – czosnek, pasta krewetkowa, nuta limonki, wszystko zrównoważone w symfonii, która odzwierciedlała złożoność jej własnej urody, sprawiając, że jęknąłem w duchu na myśl o smakowaniu jej zamiast. „To niesamowite, Bunga” – powiedziałem, i mówiłem serio, ale w moim głosie było więcej, chrypkość od patrzenia, jak jej usta rozchylają się, gdy je, od sposobu, w jaki jej ciepła opalona skóra lśniła w świetle, promienna jak polerowane heban na słońcu. Rozmawialiśmy swobodnie na początku, o jej dniu tkania batiku w wiosce, mojej pracy przewodnika turystów po tarasach ryżowych, słowa płynęły jak kanały wodne Subak, ale pod wszystkim tliło się napięcie, mój umysł wędrował do miękkości jej rąk, gdy opisywała barwniki plamiące jej palce. Ale gdy talerze opustoszały, moje pochwały stały się śmielsze. „Jesteś czarodziejem w kuchni” – powiedziałem jej, sięgając przez stół, by strącić zbłąkany shallot z jej policzka, chrupnięcie słabe pod moim kciukiem. Mój kciuk zawisł, śledząc miękką linię jej szczęki, czując delikatną strukturę kości, ciepło pulsujące tuż pod spodem. Nie odsunęła się. Zauważ, jej oddech się zaciął, te zielone oczy blokujące moje z czułością graniczącą z głodem, jej źrenice rozszerzające się w przyćmionym świetle.

Powietrze zgęstniało między nami, naładowane resztkami przypraw i czymś o wiele bardziej pierwotnym, chór świerszczy na zewnątrz wzmacniający ciszę naszego wspólnego spojrzenia. Przesunąłem się bliżej na macie, nasze kolana otarły się pod niskim stołem, kontakt elektryczny, wysyłający iskry w górę mojej nogi. Jej dłoń znalazła moją, palce splotły się z czułością, która ścisnęła mi klatkę, jej dłoń miękka i lekko zgrubiała od rzemiosła, uziemiająca mnie w jej rzeczywistości. „Tęskniłam za tym” – szepnęła, jej głos ledwo słyszalny ponad odległym brzęczeniem świerszczy na zewnątrz, słowa laced z podatnością, która szarpała moje serce. Tęskniła za czym? Kolacją? Nie, to była bliskość, sposób, w jaki nasze spojrzenia trzymały się jak obietnice, niewypowiedziane przysięgi wiszące w przyprawionym powietrzu. Pochyliłem się, na tyle blisko, by poczuć ciepło bijące z jej ciała, słaby jaśmin jej skóry mieszający się z aromatem jedzenia, i przycisnąłem usta do krzywizny jej szyi, tuż pod uchem, smakując sól tam. Westchnęła, miękki, uległy dźwięk, który wysłał ogień przez moje żyły, jej ciało topniejące w dotyku, jakby czekała całe życia na ten moment.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

To westchnienie mnie rozłożyło, dźwięk tak czysty i zapraszający, że odbił się echem w mojej duszy, rozplątując ostatnie nici mojej powściągliwości, gdy jej oddech się zaciął w cichym kąciku. Moje usta zawisły na jej szyi, smakując sól jej skóry zmieszaną ze słabym jaśminem jej perfum, ciepło jej pulsu trzepoczące dziko przeciwko moim wargom jak uwięziony ptak desperacko pragnący wolności. Głowa Bungi odchyliła się, oferując więcej, jej długie karmelowe włosy spływające po ramionach jak kaskada zachodu słońca, muskające mój policzek jedwabistymi pasmami, które niosły jej zapach głębiej w moje zmysły. Moje dłonie powędrowały w górę, palce muskające krawędzie jej kebaya, przezroczysta tkanina szepcząca pod moim dotykiem, chłodna i przejrzysta jak mgła nad polami ryżowymi o świcie. Czułem szybkie trzepotanie jej serca, gdy objąłem jej piersi przez materiał, kciuki krążące wokół twardniejących szczytów pod spodem, faktura tkaniny dodająca kuszącej tarcia, które sprawiło, że sapnęła cicho. Wygięła się we mnie, miękki jęk uciekł z jej ust, jej delikatne ciało drżące z tą samą czułością, która przyciągnęła mnie tu, każde drgnięcie mówiło o zaufaniu i tęsknocie zbudowanej na skradzionych spojrzeniach i wiejskich uśmiechach.

Powoli, z czcią, rozwiązałem przód kebaya, rozchylając go, by odsłonić idealny wzgórek jej średnich piersi, sutki już napięte w ciepłym powietrzu, ciemne szczyty błagające o uwagę pośród jej lśniącej opalonej skóry. Teraz topless, była oszałamiająca – ciepła opalona skóra lśniąca w świetle lampionów, zielone oczy półprzymknięte z pożądania, jej pierś falująca płytkimi oddechami, które sprawiały, że jej piersi wznosiły i opadały hipnotycznie. Opuściłem głowę, usta muskające jeden sutek, miękkość ulegająca moim ustom jak dojrzały owoc, potem biorąc go delikatnie między zęby, ssąc z czułością pasującą do jej natury, kręcąc językiem, by wydobyć jej rozkosz. Jej dłonie wplotły się w moje włosy, ciągnąc bliżej, jej oddechy przychodzące w płytkich sapaniach, paznokcie muskające moją skórę głowy w sposób, który wysyłał wstrząsy prosto do mojego rdzenia. „Wayan” – wydyszała, głos gęsty od potrzeby, chrapliwy i złamany – „nie przestawaj”. Nie przestawałem, obsypując uwagę jej drugiej piersi, moje dłonie zjeżdżające w dół, by chwycić jej talię, ciągnąc ją na moje kolana tuż tam na macie, czując jej gorąco przez sarong. Sarong podciągnął się po jej udach, ale wstrzymałem się, drocząc, pozwalając napięciu rosnąć, gdy jej biodra kołysały się instynktownie przeciwko mnie, nacisk wyrafinowaną męką. Jej czułość wylewała się w każdym dotyku, każdym szepniętym błaganiu, jej delikatna sylwetka wciskająca się we mnie z głodem, który zaskoczył nas oboje, jej język ciała krzyczący to, czego słowa nie mogły. Byliśmy na krawędzi, intymność kącika owijała nas jak kokon, odległe dźwięki nocy cichły, gdy nasz świat zwęził się do skóry i oddechu, ale odsunąłem się na tyle, by spotkać jej oczy, widząc surową chęć tam, odbijającą moją własną, wspólny ogień obiecujący więcej głębi do zbadania.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Nie mogłem już czekać, ból we mnie zbyt ostry, jej zapach i westchnienia pchały mnie na skraj, gdy zgarnąłem ją, jej lekkość w moich ramionach objawieniem jej delikatności. Podnosząc ją na ręce, zaniosłem Bungę z kącika do jej sypialni, blask lampionów gasnący za nami, gdy światło księżyca sączyło się przez żaluzje z bambusa, rzucając srebrne wzory na ściany jak szepczone sekrety bogów. Jej sypialnia była sanktuarium jedwabnych prześcieradeł i rozsypanych płatków, powietrze gęste od frangipani, jego słodki rozkład mieszał się z naszym zmieszanym podnieceniem, ciężki i odurzający. Położyłem ją delikatnie na łóżku, jej sarong opadający, gdy rozłożyła nogi zapraszająco, zielone oczy blokujące moje z tą czułą ufnością, jej podatność obnażona jak ofiara. Moje ubrania zniknęły w pośpiechu, tkanina gromadzona zapomniana na podłodze, i ustawiłem się między jej udami, mój żylasty kutas pulsujący, gdy przycisnąłem się do jej śliskiego wejścia, gorąco tam jak piec wciągający mnie.

Sapnęła, gdy w nią wszedłem, wolno i głęboko, jej ciepła opalona ściana owijała mnie jak aksamitny ogień, ciasna i witająca, każdy cal podbój wspólnej rozkoszy. Leżąc pode mną, nogi owijające moją talię, Bunga poruszała się ze mną, jej delikatne ciało wznoszące się, by spotkać każdy pchnięcie, biodra falujące w idealnej synchronizacji, jej wewnętrzne mięśnie trzepoczące w odpowiedzi. Patrzyłem na jej twarz – te zielone oczy trzepoczące, usta rozchylone w ekstazie – gdy waliłem w nią, łóżko skrzypiące cicho pod nami, rytmiczny kontrapunkt do naszej unii. Jej średnie piersi podskakiwały z rytmem, sutki muskające moją klatkę, wysyłające iskry przeze mnie, i schwyciłem jej usta w palącym pocałunku, języki tańczące, gdy nasze biodra tarły się razem, smakując przyprawę wciąż na jej wargach. „Czujesz się tak dobrze” – jęknąłem przeciwko jej ustom, czując, jak się zaciska wokół mnie, jej czułość zmieniająca się w dziką potrzebę, jej ciało ściskające, jakby nigdy nie chciała puścić. Głębiej teraz, mocniej, penetracja rozciągająca ją idealnie, jej jęki wypełniające pokój jak muzyka, wznoszące się w tonie z każdym pchnięciem, pot-slick skóra ślizgająca się razem.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Jej dłonie chwyciły moje plecy, paznokcie wbijające się, gdy jej orgazm rósł, ciało wyginające się z łóżka, napięcie jej mięśni widoczne pod opaloną poświatą. Skorygowałem biodra, trafiając w ten punkt w niej, który sprawił, że krzyknęła, jej nogi rozkładające się szerzej, obcasy wciskające się w moje uda, poganiające mnie desperacką siłą. Doznanie było przytłaczające – jej gorąco, jej pulsacje dojające mnie bezlitośnie, mokre dźwięki naszego łączenia obsceniczne i ekscytujące. Wstrzymałem się, savourując każde drżenie, każde szepnięcie mojego imienia, jej głos łamiący się na krawędziach szlochów, aż się rozpadła, jej zielone oczy ściskające się, gdy fale rozkoszy rozrywały ją, całe ciało konwulsyjne w uwolnieniu. Dopiero wtedy puściłem, wbijając się głęboko po raz ostatni, wylewając się w nią z gardłowym jękiem, przypływ bezkońcowy, wiążący nas w pulsującym gorącu. Zostaliśmy złączeni tak, oddechy mieszające się, jej czułość owijała mnie nawet w uwolnieniu, jej ramiona trzymające mnie blisko, gdy wstrząsy wtórne drżały przez nas oboje, pokój wirujący w syconej mgle.

Leżeliśmy splątani w prześcieradłach potem, jej głowa na mojej klatce, rytm jej oddechu zwalniający, by dopasować się do mojego, jedwab chłodny na naszej rozpalonej skórze, płatki zgniecione pod nami uwalniające wybuchy zapachu przy każdym ruchu. Palce Bungi śledziły leniwe wzory na mojej skórze, kręcąc się po mojej klatce i w dół brzucha, jej dotyk piórkowy, a jednak rozpalający nowe żary, jej zielone oczy miękkie teraz, pełne tej wrodzonej czułości, która sprawiała, że wszystko wydawało się głębokie, jakbyśmy odblokowali jakąś starożytną magię wyspy. Wciąż topless, jej średnie piersi wciskające się we mnie, sutki miękkie po naszych wysiłkach, ciepłe i puszyste, spojrzała w górę z nieśmiałym uśmiechem, jej rzęsy trzepoczące. „To było... więcej niż sobie wyobrażałam” – wyznała, jej głos delikatny lil, opalona skóra rozgrzana i lśniąca, różowy odcień rozlewający się od policzków w dół szyi.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Pocałowałem jej czoło, przyciągając bliżej, podatność między nami namacalna, surowa i piękna, moje serce pęczniejące od emocji, której jeszcze nie nazwałem – coś głębszego niż pożądanie, zakorzenione w jej czułości. Rozmawialiśmy wtedy, szeptami o niczym i wszystkim – jej marzeniach o otwarciu małej szkoły kulinarnej, nauczaniu wiejskich dziewczyn jej sekretów, mojej miłości do ukrytych plaż wyspy, gdzie turkusowe wody obmywają czarną piaskę, nasze głosy niskie i intymne, przerywane miękkimi śmiechami. Śmiech wybuchł, gdy drażniła mnie, że pożarłem jej nasi goreng szybciej niż ją, jej oczy iskrzące psotą, a ja kontratakowałem, wtulając się w jej szyję, wywołując chichot, który przeszedł w westchnienie, jej ciało reagujące instynktownie, wyginające się o ułamek. Jej delikatne ciało rozluźniło się całkowicie przeciwko mojemu, ale wyczuwałem iskrę rozpalającą się na nowo, jej biodra subtelnie przesuwające się, ciche tarcia mówiące tomy. To był moment prawdziwego połączenia, jej czułość przebijająca się, przypominająca mi, że to nie przelotna rzecz, ale początek wyryty w pocie i westchnieniach. A jednak gdy jej dłoń powędrowała niżej, oczy ciemniejące od odnowionego głodu, śledząc linię mojego biodra, wiedziałem, że nie skończyliśmy, noc wciąż młoda i pełna niewypowiedzianych obietnic, jej czułość ewoluująca w nienasyconą siłę przyciągającą, odbijającą moją własną rosnącą obsesję.

Jej dotyk stał się śmielszy, palce owijające się wokół mnie, sprowadzając mnie z powrotem do pełnej twardości pociągnięciami pasującymi do jej czułego rytmu, wolnymi i celowymi, jej uchwyt pewny, a jednak kochający, kciuk krążący po czubku z wyrafinowanym naciskiem. „Jeszcze raz” – zamruczała, zielone oczy błyszczące, gdy uniosła się na kolana na łóżku, odwracając się, by wystawić się na czworaka, światło księżyca akcentujące każdą krzywiznę. Światło księżyca kąpało jej ciepłą opaloną plecy, krzywiznę jej dupy zapraszającą, długie karmelowe włosy kołyszące się do przodu, muskające prześcieradła jak welon. Uklęknąłem za nią, dłonie chwytające jej delikatne biodra, czując rozbłysk kości pod miękkim ciałem, prowadząc mój żylasty kutas do jej wejścia po raz kolejny, śliskość witająca mnie natychmiast.

Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi
Pierwszy Smak w Intymnym Kąciku Bungi

Odepchnęła się, gdy w nią pchnąłem, kąt głęboki i pierwotny, jej ściany zaciskające się wokół mnie od pierwszego pociągnięcia, gorące i chciwe, wciągające mnie niemożliwie głębiej. Na czworakach Bunga kołysała się ze mną, jęki wylewające się swobodnie teraz, jej ciało poddające się intensywności, kręgosłup wyginający się pięknie pod moim spojrzeniem. Patrzyłem zahipnotyzowany, jak jej średnie piersi kołyszą się pod nią, widok napędzający moje tempo – szybciej, mocniej, klaskanie skóry echo w pokoju, mieszające się z jej krzykami i skrzypieniem ramy łóżka. „Tak, Wayan, właśnie tak” – sapnęła, głowa opadająca do przodu, boho warkocz całkowicie rozpleciony, pasma przyklejające się do jej spoconej szyi. Moje dłonie wędrowały, jedna zjeżdżająca pod spód, by drażnić jej łechtaczkę, palce śliskie i krążące bezlitośnie, druga plącząca się we włosach, ciągnąc na tyle, by wygiąć jej plecy dalej, eksponując więcej jej dla moich pchnięć. Penetracja była wyrafinowana, każdy cal zdobyty, jej gorąco wciągające mnie głębiej, tarcie budujące się jak burza nad oceanem.

Napięcie skręciło się w niej, uda drżące, gdy waliłem bezlitośnie, czując, jak buduje się do uwolnienia, jej oddechy postrzępione błagania. Jej krzyki stały się pilne, ciało napinające się, mięśnie falujące pod skórą, a potem się rozpadła – drżąca gwałtownie, wewnętrzne mięśnie spazmujące wokół mnie w falach, które wydoiły każdą kroplę, jej głos złamany wrzask, który odbił się echem w moich kościach. Podążyłem sekundy później, zakopując się głęboko z rykiem, zalewając ją, gdy gwiazdy wybuchły za moimi oczami, rozkosz oślepiająca i całkowita. Upadliśmy razem, ona odwracając się w moich ramionach, twarz zakopana w mojej szyi, oddechy postrzępione, skóra klejąca się w wilgotnym powietrzu. Posmak trwał, jej czułość otulała nas, ale nawet gdy zmiękła przeciwko mnie, poczułem jej subtelne przesunięcie, cichą tęsknotę niewypowiedzianą, jej noga owijająca moją w milczącej invitaacji na to, co nadejdzie.

Ziemia nagle zadrżała, niski pomruk wstrząsający łóżkiem i brzęczący żaluzjami z bambusa – drobne trzęsienie ziemi, powszechne na wyspie, ale wystarczające, by nas postawić na równe nogi, serca walące na nowo w nagłej adrenalinie. Bunga chwyciła moje ramię, jej zielone oczy szeroko otwarte, palce wbijające się z mieszanką strachu i podniecenia, ale gdy drżenie ustało, zostawiając tylko słaby kołysanie lampionów na zewnątrz, zaśmiała się cicho, dźwięk zdyszany i prawdziwy, wybuchający z jej klatki jak uwolnienie. Ubieraliśmy się pospiesznie, ona wślizgując się w świeżą kebayę i sarong, tkanina przylegająca do jej wciąż zaczerwienionej skóry, przezroczysta w miejscach od naszego potu, podkreślająca jej kształt kusząco. Z powrotem w kąciku, lampiony stabilne teraz, podzieliliśmy herbatę, para wznosząca się w lokach pachnących jaśminem, ale powietrze brzęczało wstrząsami innego rodzaju, elektrycznymi i nierozstrzygniętymi.

Oparła się o mnie, głowa na moim ramieniu, jej delikatna dłoń w mojej, kciuk głaszczący moje kostki knykci bezmyślnie. „Zaprosiłam cię tu śmiało” – przyznała, głos laced z zdumieniem, zerkając na mnie przez rzęsy – „ale teraz... chcę więcej. O wiele więcej”. Jej słowa zawisły tam, pytanie w jej oczach, kwestionujące głębię jej własnego pożądania, podatność przebijająca się przez jej zwykłą czułość. Pocałowałem jej skroń, czując pociąg też – czułość pogłębiająca się w coś nienasyconego, więź wykuta w namiętności, którą pragnąłem badać bez końca. Gdy wychodziłem w noc, jej sylwetka w drzwiach, podświetlona lampionami, karmelowe włosy potargane i dzikie, wiedziałem, że ten pierwszy smak to dopiero początek, haczyk, który zostawił nas oboje tęskniących za ucztą przed nami, gwiazdy nad nami świadkujące naszej niewypowiedzianej paktowi na noce, które nadejdą.

Często Zadawane Pytania

Co dzieje się po kolacji w historii Bungi?

Wayan i Bunga oddają się namiętnym pieszczotom, ssaniu piersi i głębokiemu seksowi w sypialni, kończąc wielokrotnymi orgazmami.

Jakie pozycje seksu opisuje opowiadanie?

Misjonarska z owijaniem nóg i na czworaka z ciągnięciem za włosy oraz drażnieniem łechtaczki.

Czy historia zawiera elementy balijskie?

Tak, z nasi goreng, lampionami, trzęsieniem ziemi i aromatami jak frangipani, tworząc tropikalną atmosferę żądzy. ]

Wyświetlenia5K
Polubienia36K
Udostępnij33K
Pikantne poddanie Bungy mentorowi

Bunga Utomo

Modelka

Inne Historie z tej Serii