Berliński Płomień Gonca Chloe

Gambit na szachownicy rozpala rywalizację w zachwycający ogień.

C

Chloe: Od pionka do tronu pożądania

ODCINEK 4

Inne Historie z tej Serii

Pierwszy Gambit Chloe Rozpętany
1

Pierwszy Gambit Chloe Rozpętany

Szarża Londyńskiego Rycerza Chloe
2

Szarża Londyńskiego Rycerza Chloe

Paryski Gambit Królowej Chloe
3

Paryski Gambit Królowej Chloe

Berliński Płomień Gonca Chloe
4

Berliński Płomień Gonca Chloe

Rozliczenie Wieży Chloe w Wiedniu
5

Rozliczenie Wieży Chloe w Wiedniu

Szach-mat Chloe: Wieczny Płomień
6

Szach-mat Chloe: Wieczny Płomień

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Goniec przeciął szachownicę jak szept w ciemności, jasnobrązowe fale Chloe oprawiały jej zdeterminowaną twarz, gdy pochyliła się naprzód w moim berlińskim apartamencie. Te niebieskoszare oczy niosły wyzwanie wykraczające poza grę, budząc nienawistny głód, który nieśliśmy z Paryża. Dziś mata oznaczała kapitulację – figur, dumy i może czegoś głębszego.

Berliński Turniej Mistrzów brzęczał ostrymi stukami szachowych figur i szmerem arcymistrzów knujących następne ruchy. Ja, dr Elias Thorne, zdominowałem wczesne rundy, ale mój umysł nie był na liście liderów. Był na niej – Chloe Bennett, dowcipnej brytyjskiej genialce, która nawiedzała moje myśli od naszego naładowanego spotkania w Paryżu. Jej szczupła figura przecinała tłum w dopasowanej białej bluzce opinającej wąską talię i czarnej spódnicy ołówkowej kołyszącej się przy każdym pewnym kroku. Te niebieskoszare oczy zerknęły na mnie raz, iskra rywalizacji zapłonęła.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

W lounge między partiami los – albo moja własna intryga – podsunął mi jej dziennik. Wypadł z jej torby na aksamitną chaise longue, strony rozłożone jak zaproszenie. Rozejrzałem się, serce waliło, i przeczytałem. Jej elegancki pismo wyznało wszystko: pogłębiające się pragnienia, które wykiełkowały z naszego paryskiego gambitu. „Elias Thorne mnie wkurwia”, napisała, „jego arogancja, jego przeszywające spojrzenie. A jednak za nim tęsknię, nienawiść skręca się w coś gorętszego, bardziej niebezpiecznego”. Puls mi przyspieszył. To była amunicja, berliński płomień gonca, by ją przypęczyć.

Znalazłem ją później przy turniejowej szachownicy, analizującą ostatnią porażkę. „Panno Bennett”, powiedziałem niskim głosem, podsuwając dziennik z uśmieszkiem. Jej jasna skóra poczerwieniała pod bladymi piegami, gdy go chwyciła, te długie miękkie fale się przesunęły. „Doktorze Thorne. Niedbalstwo z mojej strony”. Jej ton był wyrafinowanym urokiem z nutą jadu. „Rematch? Mój apartament. Prywatnie. Dziś wieczorem. Chyba że boisz się, że wezmę twojego króla”. Zawahała się, dowcip błysnął w oczach, potem kiwnęła głową. „Zgoda. Ale nie płacz, jak przebiję twoje obrony”. Powietrze zgęstniało obietnicą, gdy się rozeszliśmy, turniej bladł za budzącym się między nami żarem.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Drzwi do mojego apartamentu kliknęły, zamykając nas w słabo oświetlonej oazie z widokiem na migoczące berlińskie wieże. Szachownica czekała na niskim szklanym stoliku jak ołtarz, figury lśniły w miękkim blasku lampy. Chloe obchodziła ją powoli, spódnica ołówkowa opinała krzywiznę bioder, bluzka naprężała się lekko przy głębokim oddechu. „Twój ruch pierwszy, Thorne”, drażniła się jedwabistym wyzwaniem, te niebieskoszare oczy tańczyły wyrafinowanym ogniem.

Zagrałem otwarcie, pion do e4, ale mój wzrok zawisł na jej ustach, pełnych i rozchylonych. Ona odpowiedziała precyzyjnie, jej długie jasnobrązowe fale muskały ramiona, gdy się pochyliła. Nasze kolana otarły się pod stołem, iskra elektryczna. „Jesteś rozproszony”, mruknęła, dowcipny ostrzejszy. Moja ręka znalazła jej udo, wślizgując się po gładkiej tkaninie w górę. Nie cofnęła się. Zamiast tego jej palce zadrżały na następnej figurze – goniec posuwał się śmiało.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Żar skręcił się między nami. Wstałem, obszedłem stół i ująłem jej twarz w dłonie. Nasz pocałunek zaczął się wolno, rywalizacja pyrkowała, potem pogłębił się, gdy języki zetknęły się w pojedynku odbijającym szachownicę. Jej ręce chwyciły moją koszulę, ciągnąc bliżej. Guziki ustępowali po kolei pod moimi palcami, bluzka rozchyliła się, odsłaniając jasną skórę z piegami, bez stanika na drodze. Jej cycki 32B były idealnymi garściami, sutki twardniały w ciemne czubki, gdy chłodne powietrze je musnęło. Wygięła się w moje dłonie, miękki jęk uciekł. „Elias”, szepnęła, urokliwy fasada pękała z potrzeby. Zszedłem pocałunkami po szyi, kciuki krążyły wokół tych napiętych pączków, czując jej dreszcz. Słowa z dziennika odbijały się echem – jej pragnienia obnażone. Szarpnęła za mój pasek, ale się powstrzymałem, delektując powolnym paleniem, jej szczupłe ciało wciskało się we mnie pilnie.

Szachownica rozsypała się machnięciem mojej ręki, figury zadzwoniły jak polegli żołnierze, gdy uniosłem Chloe na krawędź stołu. Spódnica podwinęła się, majtki zrzucone w szale, jej jasne nogi rozchyliły się w zaproszeniu. Te niebieskoszare oczy wpiły się w moje, nienawiść i głód zlały się w surową potrzebę. „Weź mnie”, zażądała ochrypłym głosem, dowcipna pozą rozbita. Zrzuciłem ciuchy, twardość pulsowała, gdy ustawiłem się między jej udami.

Z mojej pozycji nad nią była olśniewająca – szczupłe ciało obnażone, długie fale rozlane, piegi sypiące się na falującą klatkę. Wsunąłem się w nią powoli, delektując mokrym żarem oplatającym cal po calu. Jęknęła, paznokcie wbiły się w moje ramiona, jej ścianki zacisnęły się jak imadło. „Boże, Elias, tak”, jęknęła, biodra uniosły się, by mnie spotkać. Wbiłem się głębiej, rytm narastał, stół skrzypiał pod nami. Jej cycki podskakiwały przy każdym pchnięciu, sutki sterczące, twarz wykrzywiona rozkoszą – usta rozchylone, oczy półprzymknięte.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Rywalizacja napędzała każde pchnięcie; to była podbój, a jednak jej śmiałość brała mnie też. Pochyliłem się, złapałem sutek zębami, ssąc delikatnie, gdy tarłem o jej rdzeń. Krzyknęła, nogi oplotły mi talię, wciągając głębiej. Tarcie rosło, jej śliskość mnie oblewała, ciała śliskie od potu. „Mocniej”, ponagliła, wyrafinowana elegancja zniknęła, zastąpiona pierwotną zachłannością. Spełniłem, waliłem bezlitośnie, czując, jak się zaciska, drży. Jej orgazm uderzył jak płomień – ciało wygięte, ścianki pulsujące falami wokół mnie. Poszedłem zaraz po, wylewając się w niej z gardłowym jękiem, waląc się na jej falującą formę. W tej chwili nienawiść rozpuściła się w coś czułego, niebezpiecznego.

Leżeliśmy splątani na puszystym dywanie apartamentu, szachownica zapomniana obok, jej figury rozsypane świadkowie naszego płomienia. Nago od pasa w górę ciało Chloe wtuliło się we mnie, jasna skóra z piegami lśniła rumieńcem po orgazmie, długie jasnobrązowe fale wilgotne i przyklejone do ramion. Czarne koronkowe majtki opinały biodra, jedyna bariera pozostała. Jej cycki 32B unosiły się i opadały miękko, sutki wciąż wrażliwe czubki ocierały mi się o klatkę.

„Elias”, mruknęła, rysując wzory na moim ramieniu, niebieskoszare oczy teraz bezbronne, dowcip złagodzony blaskiem po. „Ten dziennik... nie miałeś go zobaczyć”. Zachichotałem nisko, przyciągając bliżej, wciągając jej zapach – jaśmin i seks. „Był szczery. Jak ty na tej szachownicy, śmiała i pożądająca”. Zaczerwieniła się, urokliwy uśmiech wrócił. „Nienawidzę cię za to. Ale Paryż rozpalił ten ogień, co? Twoja arogancja mnie wciąga”.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Czułość wykwitła wśród żaru rywalizacji. Pocałowałem ją w czoło, ręka zsunęła się, by objąć cycek, kciuk leniwie musnął stwardniały sutek. Westchnęła, wygięła się lekko, ciało reagowało mimo zmęczenia. „Jesteś czymś więcej niż rywalką”, przyznałem, głos szorstki od emocji. Jej śmiech był lekki, wyrafinowana nuta przebiła się. „Nie bądź sentymentalny, Thorne. Chociaż... Wiedeń następny. Możemy to uatrakcyjnić”. Humor barwił słowa, ale oczy niosły pogłębiające się pragnienie, konflikt migotał – pożądanie kontra zimna strategia gry. Zwlekaliśmy tam, oddechy synchronizowały się, noc rozciągała z niewypowiedzianymi obietnicami.

Bezbronność Chloe rozpaliła coś dzikszego. Z nagłym, dowcipnym błyskiem w niebieskosarych oczach popchnęła mnie na plecy, osiadając na biodrach. „Moja kolej przejąć szachownicę”, oświadczyła głosem triumfującego uroku. Jej szczupłe ciało zawisło, długie fale opadły naprzód, gdy skierowała mnie w siebie znów, śliska i gotowa. Z dołu widok był upajający – jasna skóra z piegami zaczerwieniona, cycki 32B kołyszące się, gdy opadła w pełni.

Jeździła na mnie celowym rytmem, biodra kręcące się, tarła łechtaczkę o mnie. „Czujesz to, Elias?”, sapnęła, paznokcie drapały mi klatkę. Chwyciłem jej wąską talię, wbijając się w górę na spotkanie, klaskanie skóry odbijało się w słabo oświetlonym apartamencie. Jej ścianki ściskały mocno, gorętsze teraz, jej śmiałość mnie rozkładała. Cycki podskakiwały hipnotycznie, sutki napięte, twarz rozjaśniona władzą – usta przygryzione, oczy wpięte w moje w zlałym rywalizacji-romansie.

Berliński Płomień Gonca Chloe
Berliński Płomień Gonca Chloe

Przyspieszyła, szczupłe uda napięte, fale smagały, gdy odrzuciła głowę. Wyciągnąłem ręce, szczypnąłem sutek, wyciągając jęk, co ją rozszalało. „Chloe... kurwa”, warknąłem, nienawiść, którą pielęgnowaliśmy, napędzała ten ekstazę. Jej orgazm budował się widocznym – ciało napięte, oddechy urywane – potem rozpadł się, pulsując wokół mnie w gwałtownych falach. Osunęła się naprzód, ale ja nie skończyłem, nie – ona kontrolowała tempo, przedłużając mój wytrysk, aż eksplodowałem głęboko w niej, rycząc jej imię. Wyczerpana, zwaliła się na mnie, serca waliły w unisonie, granica między wrogiem a kochanką przekroczona nieodwołalnie.

Świt wśliznął się przez zasłony apartamentu, gdy Chloe wślizgnęła się w bluzkę i spódnicę, guziki zapinając drżącymi palcami, długie fale związane w pośpieszny kucyk. Jej jasne policzki wciąż trzymały blask po rozkoszy, niebieskoszare oczy spotkały moje z mieszanką satysfakcji i ostrożności. „To było... mata”, rzuciła żartem, wyrafinowany dowcip wracał jak zbroja. Przyciągnąłem ją na ostatni pocałunek, smakując nocny płomień na jej ustach.

Mój telefon zadzwonił ostro – Victor Lang, jej cienisty rywal z obwodu. Wiadomość zmroziła: ziarniste foto z Paryża, my splątani w cieniach tej kawiarni, wycieknięte do federacji. „Zakwalifikuj się do Wiednia czysto, Bennett, albo to pójdzie w świat. Thorne to twój słaby punkt”. Twarz Chloe pobladła, gdy jej pokazałem. „Sukinsyn”, szepnęła, urokliwa fasada pękała. „Zniszczy wszystko”. Rywalizacja rozgorzała na nowo, ale teraz barwiona naszym sekretnym płomieniem. Gdy zbierała dziennik, determinacja stwardniała w spojrzeniu. „Wiedeń. Zgniotemy ich obu”. Drzwi zamknęły się za nią, zostawiając mnie z szachownicą – i głodem na więcej.

Często Zadawane Pytania

Co rozpala Chloe i Eliasa?

Rywalizacja szachowa z Paryża przechodzi w dziki seks podczas rematchu w Berlinie.

Jakie są explicit sceny w historii?

Pełne opisy penetracji, orgazmów, ssania sutków i jazdy na kowboju z szczegółami ciała Chloe.

Czy jest kontynuacja w Wiedniu?

Historia kończy się zapowiedzią Wiednia, gdzie pokonają rywala po wspólnym płomieniu.

Wyświetlenia1k
Polubienia1k
Udostępnij1k
Chloe: Od pionka do tronu pożądania

Erika Bennett

Modelka

Inne Historie z tej Serii

Berliński Płomień Gonca Chloe: Szachowa Erotka z Seksem