Zmierzchowa Cześć Julii w Dziedzińcu
W zacienionym uścisku starożytnego kamienia kult rozgrywa się pod żałosnym szeptem fado.
Szeptane Ołtarze Julii z Nabożnym Głodem
ODCINEK 4
Inne Historie z tej Serii


Powietrze na historycznym dziedzińcu kościoła w Porto niosło słony, słonawy zapach pobliskiej rzeki Douro, mieszając się z ziemistą wilgocią porośniętych mchem kamieni, które przez wieki były świadkami szeptanych spowiedzi i ulotnych namiętności. Zmierzch otulał przestrzeń aksamitnymi cieniami, zmiękczając postrzępione krawędzie gotyckich łuków i zmieniając gasnące słońce w siną pomarańczową smugę na horyzoncie, podczas gdy odległe dźwięki fado wiły się jak dym z jakiejś ukrytej knajpy, ich melancholijne nuty wdzierały się w moje kości z tęsknotą odzwierciedlającą moją własną. Tam stała Julia Santos, moja portugalska syrena, jej długie faliste ciemnobrązowe włosy łapały ostatnie bursztynowe światło w lśniące fale spływające jak północna rzeka w dół pleców, jej oliwkowa opalona skóra lśniła na tle zużytych kamiennych murów, promienna jakby całowana przez samych bogów. Patrzyłem na nią z zacienionego łuku, oddech płytki, serce waliło z czcią granicząca ze świętością, głębokim, bolesnym kultem zrodzonym z naszych skradzionych chwil wcześniej tego dnia, kiedy jej śmiech pierwszy raz mnie rozplótł. Każda włókno mojego ciała drżało z napięcia, chłodny wieczorny powiew powodował gęsią skórkę na ramionach, niosąc nuty jej perfum jaśminowych nawet z tej odległości. Powoli się odwróciła, te ciemnobrązowe oczy znalazły moje przez pustoszejącą przestrzeń, blokując się na mnie z intensywnością jak fizyczny dotyk, powolny uśmiech wyginający jej pełne usta, pulchne i kuszące, pomalowane subtelnym połyskiem wina porto z naszego obiadu. Coś w tym spojrzeniu obiecywało poddanie się, głębokie ustępowanie, które budziło wizje w mojej głowie – zmierzchowy rytuał, gdzie uklęknę i będę czcił każdy cal jej świętej formy, zaczynając od delikatnego łuku jej stopy, śledząc elegancką krzywiznę kostki, w górę jedwabistej długości łydki, do gorąca między jej udami, które wiedziałem, pulsowało takim samym żarliwym rytmem jak moje własne pożądanie. Powietrze brzęczało napięciem, gęste i elektryczne, naładowane słabym szelestem liści bluszczu i sporadycznym ćwierkaniem świerszczy budzących się o zmierzchu, ryzyko ciekawskich oczu od wścibskich przechodniów czy czujnych...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





