Zderzenie Natalii z Wiktorem w kokpicie
Rywalizacja wybucha surową namiętnością w brzęczącej koi załogi
Stratosferyczna Kapitulacja Natalii przed Żarłocznymi Płomieniami
ODCINEK 3
Inne Historie z tej Serii


Chwyciłem za stery Boeinga 777, trasa Dubaj-Sydney rozciągała się przed nami bez końca jak wstęga nocnego nieba. Kokpit brzęczał stałym pomrukiem silników, ciągłą wibracją, która wnikała w moje kości po piętnastu latach kapitanowania tych długodystansowych lotów. W wieku 41 lat, kapitan Viktor Kuznetsov, byłem stałym elementem nieba, moje szerokie ramiona i surowa szczęka zdobywały szacunek załóg w międzynarodowej flocie Aeroflotu. Ale tej nocy moja koncentracja się rozproszyła. Natalia Semyonowa, 25-letnia rosyjska stewardesa z tymi przeszywającymi szarymi oczami i długimi falowanymi brązowymi włosami, drażniła mnie od startu. Poruszała się po kabinie jak chmura burzowa, jej smukła sylwetka o wzroście 5'6" ubrana w crisp granatowy uniform, który opinał jej jasną skórę i średniej wielkości cycki akurat tyle, by rozpraszać. Wcześniej się ścieraliśmy – jej intensywna, namiętna natura kolidowała z moim autorytarnym dowodzeniem. Na symulatorach w Moskwie kwestionowała moje decyzje, jej owalna twarz czerwieniała z ognia. Teraz, na tym nocnym locie, jej spojrzenia zbyt długo zatrzymywały się podczas przedstartowych kontroli, jej pełne usta wykrzywiały się w subtelnej buncie, gdy obsługiwała klasę pierwszą. Koi załogi na dole czekały, wąskie kapsuły ułożone jak trumny w brzuchu samolotu, osłonięte od pasażerów ciężkimi zasłonami i nieustannym brzęczeniem silników. Spojrzałem na drugiego pilota, który lekko chrapał na skokowym siedzeniu. Północ nad Oceanem Indyjskim, większość dusz na pokładzie spała. Moja myśl powędrowała do niej – Natalii, z jej atletycznie smukłym ciałem wyćwiczonym moskiewskimi zimami i sesjami na siłowni, jej szare oczy skrywające sekrety przeszłych złamań serca, które kiedyś puściła mimo uszu przy wódce w barze podczas przerwy. Rywalizacja między nami tliła się, stłumiona miesiącami wspólnych lotów. Gdy autopilot trzymał kurs, odpiąłem pasy, decyzja kształtowała się jak turbulencje przed nami. Koi załogi wzywały, a wiedziałem, że ona tam będzie, kończąc zmianę. Puls mi przyspieszył na myśl o przyparciu jej w tej ciasnej przestrzeni, powietrze gęste od recyrkulowanego tlenu i niewypowiedzianego...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





