Zaborcze Ujęcie Saowapha
Przez mój obiektyw jej ciało stało się moje do odzyskania, cal po zazdrosnym calu.
Szeptane Płomienie Zakazanego Jedwabiu Saowaphy
ODCINEK 3
Inne Historie z tej Serii


Aparat klikał jak bicie serca, każde pstryknięcie migawki wciągając Saowaphę głębiej w mój kadr. W złotym świetle nadwiślańskiego loftu jej przezroczyste tkaniny szeptały po skórze, ale to błysk medalionu – znaku Krita – rozpalił ogień w mojej piersi. Potrzebowałem jej samej, z dala od oczu trupy, by przypomnieć, kto naprawdę ujął jej duszę.
Rzeka Chao Phraya mieniła się pod panoramicznymi oknami loftu od podłogi po sufit, niosąc wilgotny oddech Bangkoku do przestronnego wnętrza. Wynająłem ten nadwodny skarb dla sesji zdjęciowej trupy, wyobrażając sobie, jak światło zatańczy na delikatnej sylwetce Saowapha. Inni tancerze krzątali się wokół, poprawiając kostiumy i trajkocząc po cichu po tajsku, ale mój obiektyw zawsze ją znajdował. Poruszała się z tą nieśmiałą gracją, jej bardzo długie czarne włosy z fioletowymi pasemkami kołyszące się jak jedwabny welon, gdy ćwiczyła pozę przed lustrami.
Dostosowałem ustawienia aparatu, serce waliło mi mocniej, niż powinno. Wczorajsza sala taneczna wciąż tkwiła w głowie – nasze spojrzenia złączone pośród rytmów trupy, obietnica bez słów. Ale dziś ten medalion na jej szyi odbijał światło inaczej. Grawerowany, może? Myśl o Kricie, tym gładkolistym rywalu-fotografie, skręcała coś głęboko we mnie. Krążył wokół niej, jego komentarze zbyt długie, spojrzenie zbyt śmiałe.


„Saowapha” – zawołałem, głos przecinający szmer. Odwróciła się, ciemnobrązowe oczy rozszerzyły się lekko, ta słodka nieśmiałość zabarwiła jej jasnokaramelowe policzki. „Chodź tu. Potrzebuję kilku prywatnych ujęć przed grupowym ustawieniem”. Trupa ledwo zauważyła, jak poprowadziłem ją w róg, obok aksamitnej chaise longue skąpanej w popołudniowym blasku. Jej drobna, smukła sylwetka otarła się o moją przypadkiem – czy na pewno? – wysyłając dreszcz przeze mnie. „Tylko te przezroczyste tkaniny” – mruknąłem, podając jej gazową szatę. „Zaufaj mi, będzie idealnie”.
Skinęła głową, przygryzając wargę, i schowała się za parawanem. Gdy wyszła, tkanina przylegała przezroczysto do jej 157 cm krągłości, sugerując delikatność 32A pod spodem. Moja zazdrość buzowała, ale pożądanie też. Przez wizjer była tylko moja.
Szata zsunęła się z jej ramion ze szeptem, gromadząc się u stóp jak zapomniana mgła. Saowapha stała tam w ciepłym świetle loftu, z nagimi piersiami, jej małe, idealnie uformowane piersi 32A, sutki już twardniejące pod moim spojrzeniem. Przezroczyste majtki opinały wąską talię i drobne, smukłe biodra, delikatna koronka, która mało ukrywała obietnicę pod spodem. Jej bardzo długie, proste, jedwabiste włosy, czarne z fioletowymi pasemkami, spływały kaskadą po plecach, oprawiając jasnokaramelową skórę w sposób, który wstrzymywał mi oddech.


Obchodziłem ją powoli, aparat w dłoni, ale ujęcia stały się drugorzędne. „Przechyl głowę” – poleciłem, głos szorstki bardziej, niż zamierzałem. Posłuchała, ciemnobrązowe oczy złączyły się z moimi przez obiektyw, nieśmiałe, a jednak zapraszające. Szmer rzeki na zewnątrz mieszał się z jej cichymi wydechami, każde kliknięcie migawki przybliżało nas. Zazdrość napędzała mnie – cień Krita czaił się w medalionie – ale jej bezbronność rozbrajała to, zamieniając w posiadanie.
Klęcząc dla niskiego kąta, uchwyciłem subtelny dreszcz w jej udach, sposób, w jaki palce drgały po bokach. „Dotknij włosów” – powiedziałem, i zrobiła to, unosząc pasma, które otarły się o stwardniałe sutki, wysyłając dreszcz przez jej ciało. Cholera, była olśniewająca, 157 cm delikatnej pokusy. Powietrze zgęstniało, naładowane niewypowiedzianym. Odsunąłem aparat, wstając, by przesunąć palcem wzdłuż obojczyka, w dół do medalionu. „To... nowe”. Jej oczy zamigotały winą, wargi rozchyliły się, ale uciszyłem ją spojrzeniem. Chaise lounge kusiła, aksamitna i czekająca.
Pociągnąłem ją na aksamitną chaise lounge, nasze ciała wyrównały się w złotym mgle loftu. Ciemnobrązowe oczy Saowapha trzymały moje, szeroko otwarte w tej słodkiej mieszance nieśmiałości i poddania, gdy zdjąłem koszulę i przycisnąłem ją plecami do pluszowej powierzchni. Jej jasnokaramelowa skóra lśniła na głębokim karmazynowym materiale, drobna, smukła sylwetka ustępowała pode mną. Zahaczyłem palce o jej przezroczyste majtki, zsuwając je w dół jej 157 cm nóg, obnażając ją całkowicie. Sapnęła, bardzo długie włosy rozlały się jak ciemna aureola z fioletowymi błyskami.


Ustawiłem się między jej udami, wchodząc w nią powoli na początek, delektując się ciasnym ciepłem, które mnie objęło. Jej piersi 32A unosiły się i opadały z każdym oddechem, sutki napięte szczyty, które zdobyłem ustami, wyciągając jęk z jej delikatnych warg. Daleki przepływ rzeki odbijał nasz rytm – stały, narastający. „Jesteś moja” – warknąłem w jej skórę, zazdrość wyostrzająca każdy pchnięcie. Wygięła się, paznokcie wbiły się w moje ramiona, jej nieśmiałość kruszyła się w śmiałe szepty. „Thanom... tak”.
Głębiej teraz, nasze ciała śliskie od potu, chaise lounge cicho skrzypiąca pod nami. Jej ścianki zaciskały się wokół mnie, wciągając, jej rozkosz widoczna w rumieńcu pełzającym po szyi. Trzymałem jej spojrzenie, zaborcze, patrząc, jak ciemnobrązowe oczy mrugają, gdy fale budowały się w niej. Medalion podskakiwał między nami, drażniąc, ale zignorowałem go, zagubiony w odzyskiwaniu jej. Krzyknęła pierwsza, ciało drżące, orgazm przetaczający się przez nią w dreszczach, które wysysały ze mnie bezlitośnie. Poszedłem za nią, wbijając się głęboko, intensywność oślepiająca. Leżeliśmy splątani, oddechy mieszające się, ale ogień nie był ugaszony.
Jej wyznanie przyszło w blasku poorgazmowym, głos miękki na mojej piersi. „Krit... on dał mi ten medalion. Mówił rzeczy wczoraj po próbie w studio”. Mój uścisk się wzmocnił, ale jej palce prześledziły moją szczękę, nieśmiałe, a jednak uspokajające. „Ale chcę tylko ciebie”. Kłamstwo czy prawda? To rozpaliło zaborczość na nowo, popychając do udowodnienia.


Przesunęliśmy się na chaise lounge, naga od pasa w górę forma Saowapha wtulona we mnie, jej małe piersi miękko wciskające się w moją klatkę. Sutki wciąż zbrylowane od naszej żarliwości, kreśliła leniwe wzory na mojej skórze, bardzo długie włosy spływające nad nami jak jedwabna kurtyna. Przezroczyste majtki leżały porzucone obok, ale nie ruszyła się, by się zakryć, jej jasnokaramelowy blask promienny w gasnącym świetle. Ciemnobrązowe oczy spotkały moje, nieśmiała bezbronność wracająca, pomieszana z nową śmiałością.
„To było... intensywne” – mruknęła, delikatny śmiech uciekający z ust. Zachichotałem, przyciągając ją bliżej, dłoń wędrująca po wąskiej talii i drobnych, smukłych krągłościach. Rzeka na zewnątrz ciemniała ku zmierzchowi, rzucając indygo barwy po lofcie. Jej wyznanie wisiało między nami – słowa Krita, jego dar – ale jej dotyk je odrzucił. „Powiedz więcej” – naciskałem, palce drażniące biodro. Zaczerwieniła się, przygryzając wargę. „Flirtował podczas drinksów trupy. Sam wygrawerował medalion. Ale to nic w porównaniu z tobą”.
Zazdrość ustępowała czułości, choć zaborczość pozostała. Pocałowałem jej czoło, potem usta, wolno i głęboko. Stopiła się, dłonie badające moją klatkę, jej forma 32A wyginająca się instynktownie. „Pokaż mi” – szepnąłem, kierując jej dłoń niżej. Ale zawahała się, oczy błyszczące figlarnie. „Jeszcze nie. Zrób mnie swoją znowu najpierw”. Jej nieśmiałość ewoluowała, drażniąca teraz, wciągająca mnie z powrotem w orbitę pożądania.


Jej słowa przełączyły przełącznik. Przewróciłem ją na kolana na chaise lounge, aksamit tłumiący jej sapnięcie, gdy ustawiłem się za jej drobną sylwetką. Jasnokaramelowy tyłek Saowapha uniósł się kusząco, bardzo długie proste jedwabiste włosy z fioletowymi pasemkami opadające do przodu. Jej ciemnobrązowe oczy zerknęły przez ramię, nieśmiałe błaganie zmieniające się w dzikie. Żadnych barier teraz – jej piersi 32A kołysały się delikatnie, wąska talia przechodzącą w biodra, które ująłem mocno.
Wbiłem się w nią od tyłu, szorstko tym razem, zazdrość domagająca się odzyskania. Klaskanie skóry odbijało się echem w lofcie, światła rzeki migotały jak dalecy świadkowie. Odepchnęła się do tyłu, spotykając mnie, jęki wylewające się swobodnie – słodkie, niepohamowane. „Mocniej, Thanom” – błagała, głos łamiący się, jej nieśmiałość rozbita. Każde pchnięcie wbijało mnie głęboko, jej ciasnota ściskająca jak aksamitny ogień, budująca ten olśniewający nacisk.
Pot zalewał nas, jej ciało drżące, ścianki trzepoczące, gdy kolejny orgazm się zbliżał. Osiągnąłem do przodu, palce znajdujące łechtaczkę, krążące z zaborczym zamiarem. Rozpadła się, krzycząc moje imię, ciało konwulsyjne w falach, które pociągnęły mnie za sobą. Trzymałem ją przez to, pulsując w niej, oznaczając ją całkowicie. Osunęliśmy się razem, oddechy urywane, chaise lounge kołysząca nasze wyczerpane ciała.


W tej mgle jej śmiałość błyszczała – Saowapha, już nie tylko delikatna, ale moja wbrew rywalom. A jednak medalion lśnił drwiąco na podłodze, grawer Krita łapiący światło.
Zmierzch pogłębiał się na zewnątrz, loft wypełniał się śmiechem trupy, gdy szykowali się do grupowych ujęć. Saowapha ubrała się pospiesznie, wślizgując w zwiewną jedwabną suknię, która skromnie opływała jej drobną, smukłą figurę, włosy związane w luźny warkocz. Dotknęła medalionu, teraz z powrotem na szyi, oczy spotkały moje z tajemniczym uśmiechem. „Nasz sekret” – szepnęła, całując mnie miękko, nim dołączyła do reszty.
Spakowałem sprzęt, zaborczość na razie ugaszona, ale patrząc, jak interaguje – nieśmiałe śmiechy z tancerzami – budziła ochronę. Preecha, lider trupy, podszedł do niej, komplementując pozę. Jego spojrzenie spadło na medalion, zatrzymując się na świeżym grawerze. „Nowy prezent? Od Krita?” – zapytał, głos swobodny, ale oczy wyostrzające się.
Saowapha zawahała się, zerkając w moją stronę. Podejrzenie Preechy zamigotało, niewypowiedziane pytania kiełkujące. Gdy odwrócił się do mnie z znającym skinieniem, poczułem napięcie nawijające się na nowo. Co Krit szepnął mu? Sesja zakończyła się pod napiętymi światłami, ale prawdziwe ujęcie dopiero się zaczynało.
Często Zadawane Pytania
Kim jest Saowapha w tej erotyce?
Saowapha to nieśmiała tajska tancerka o drobnej sylwetce 157 cm, 32A, z długimi czarnymi włosami z fioletem, którą fotograf Thanom bierze w posiadanie z zazdrości.
Jakie akty seksualne występują w historii?
Seks od przodu na chaise lounge, potem od tyłu na kolanach, z orgazmami, stymulacją łechtaczki i głębokimi pchnięciami – wszystko surowo i szczegółowo opisane.
Dlaczego Thanom jest zazdrosny?
O medalion od rywala Krita, który flirtował z Saowaphą; to napędza jego zaborczy seks i reclaiming jej ciała podczas sesji zdjęciowej. ]






