Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Dym wije się jak jadowskie szepty, zamieniając rywalizację w surowy, zakazany głód.

P

Pulsujące cienie szalonego poddania Marii

ODCINEK 3

Inne Historie z tej Serii

Pierwsza Zakazana Iskra Maríi
1

Pierwsza Zakazana Iskra Maríi

Pokusa Marii po godzinach
2

Pokusa Marii po godzinach

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
3

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Współdzielony Północny Sekret Maríi
4

Współdzielony Północny Sekret Maríi

Piekielne trio Marii
5

Piekielne trio Marii

Ostateczne Poddanie Marii o Świcie
6

Ostateczne Poddanie Marii o Świcie

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Siedziałem w ciemnym kącie rywalki jazzowej speluny, powietrze gęste od dymu papierosowego i zmysłowego zawodzenia saksofonu, które zdawało się odbijać zamęt w mojej piersi. Miejsce było zacienionym sanktuarium zwanym The Velvet Note, bezpośrednim konkurentem eleganckiego lounge’u Javi’ego, gdzie María występowała ze swoimi hipnotyzującymi setami. Wybrałem je celowo – wystarczająco daleko od jej zwykłych miejsc, by czuć się tajemniczo, wystarczająco blisko, by ukłuło, jeśli wieść dotrze. Palce wystukiwały rytm na pooranej bliznami drewnianej stoliku, bursztynowy płyn w szklance whiskey łapał niski, bursztynowy blask lamp sufitowych. Luca Voss, właściciel klubu i zgorzkniały rywal Javi’ego, sprowadzony do tego: zwabianie dziewczyny wroga obietnicami „odpowiedzi” na sekrety jej kochanka.

Drzwi się otworzyły i była tam – María González, 25-letnia meksykańska syrena o oliwковой skórze lśniącej w krwawym świetle neonu. Jej ciemnobrązowe faliste długie włosy opadały luźnymi, nieokiełznanymi falami na plecy, oprawiając owalną twarz i te przeszywające ciemnobrązowe oczy, które mogły rozłożyć faceta na łopatki. Smukła przy wzroście 5'6", jej średnie cycki subtelnie napinały czarną, dopasowaną sukienkę, która opinała jej atletyczną, szczupłą sylwetkę jak druga skóra. Rozejrzała się po sali, pełne usta zaciśnięte w podejrzeniu, delikatna bransoletka na kostce – prezent od Javi’ego, wiedziałem – błyszczała, gdy się poruszała. To był jej znak rozpoznawczy, ta mała łańcuszek, symbol lojalności, który palił gorętszy niż jakiekolwiek światło sceniczne.

Nasze spojrzenia się spotkały i napięcie trysnęło jak lód w moim drinku. Przyszła, dokładnie jak pisałem w SMS-ie: „Wiem rzeczy o Javi’m, które musisz usłyszeć. Velvet Note, północ.” Część mnie chciała go obnażyć, rozbić jej świat i zagarnąć jej blask na moją mroczniejszą scenę. Ale głębiej to była zazdrość – surowy, possessywny głód kobiety, która nawiedzała moje sny odkąd pierwszy raz zobaczyłem, jak śpiewa. Zespół przeszedł na wolniejszy bluesowy numer, bas wibrował przez podłogę, odbijając puls w moich żyłach. Podchodziła, biodra kołyszące się z tą wolną gracją, przygodowym ogniem w każdym kroku. „Luca” – powiedziała głosem niskim i pełnym oskarżenia, wsuwając się do boksiku naprzeciwko mnie. Jej zapach – jaśmin i dym – wdarł się w moją przestrzeń, budząc coś pierwotnego. Dziś konfrontacja skręci w coś o wiele bardziej niebezpiecznego.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Oczy Maríi zwęziły się, gdy usiadła w boksie, jej smukłe palce owinęły nóżkę kieliszka wina, które już dla niej zamówiłem – głęboko czerwone, jak ogień, który widziałem tlący się pod jej opanowaną fasadą. „To lepiej niech będzie dobre, Voss” – syknęła, jej meksykański akcent owijał się wokół mojego imienia jak wyzwanie. „Javi mnie ostrzegał przed tobą. Sprytny właściciel klubu, zawsze obwąchujący jego teren.” Jazzowy kwartet w kącie przyspieszył tempo, żałosny krzyk trąbki przecinał mgłę, ale nie mógł zagłuszyć iskry między nami.

Pochyliłem się do przodu, łokcie na stoliku, wystarczająco blisko, by poczuć ciepło bijące z jej oliwkowej skóry. „Twój Javi ma sekrety, Marío. Długi, których nie spłacił, deale, które idą w chuj. Mam dowody.” To była półprawda; przesadziłem dla przynęty, ale rywalizacja była realna. Lounge Javi’ego przyciągał tłumy dzięki jej głosowi, jej obecności. Chciałem tego – chciałem jej. Jej ciemnobrązowe oczy zamigotały wątpliwością, potem buntem. „Kłamstwa. Jesteś po prostu zazdrosny, bo twoja speluna nie daje rady.” Założyła nogę na nogę, bransoletka zadzwoniła cicho – przypomnienie jej przynależności, jej lojalności. To mnie wkurwiało, ten mały symbol drwiący z mojego pożądania.

Rozmawialiśmy, a raczej walczyliśmy słownie, przez to, co wydawało się godzinami. Podrzucałem jej strzępki: niejasne szepty o szemranych dostawcach Javi’ego, nocnych spotkaniach. Ona kontrowała lojalnością, broniąc go zaciekle, jej faliste długie włosy miotały się, gdy gestykulowała z pasją. Ale widziałem pęknięcia – wahanie w spojrzeniu, sposób, w jaki palce bawiły się bransoletką, skręcając ją, jakby wina już gryzła jej wolnego ducha. Bar wypełnił się nocnymi klientami, śmiech i brzęk szklanek tworzył kokon wokół nas. Dym wirował leniwie, przyćmione światła rzucały cienie tańczące po jej owalnej twarzy, podkreślając krzywiznę ust.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

„To miejsce ma duszę” – powiedziałem, wskazując scenę, gdzie piosenkarz wyśpiewywał o straconej miłości. „W przeciwieństwie do wypolerowanego plastiku Javi’ego.” Prychnęła, ale jej język ciała się zmienił – nachyliła się, prowokując bliskością. „Udowodnij. Pokaż dowody.” Moja dłoń otarła się o jej przypadkiem – albo nie – gdy przesunąłem teczkę po stoliku. Prąd przeszył mnie. Jej oddech się zaciął, ciemnobrązowe oczy wpiły się w moje. Napięcie zgęstniało, powietrze naładowane. Czułem jej perfumy jaśminowe mieszające się z whiskey w moim oddechu. „Idź za mną na górę” – mruknąłem. „Prywatny gabinet. Bez przerw.” Jej przygodowa strona walczyła z ostrożnością; bransoletka wydawała się cięższa. Ale ciekawość – i coś gorętszego – zwyciężyła. Wstała, idąc za mną przez tłum, jej smukła sylwetka ocierała się o moją w ciżbie. W górę po skrzypiących schodach do mojego gabinetu, jazz cichł poniżej, nasze kroki odbijały bicie mojego serca. To było to – przynęta stająca się pułapką.

Drzwi gabinetu kliknęły za nami, odcinając szmer baru, zostawiając tylko stłumione saksofonowe dźwięki przesączające się przez ściany. María odwróciła się, plecami do biurka zawalonego księgami i półpustymi butelkami, jej pierś falowała szybkimi oddechami. „Pokaż dowody, Luca. Teraz.” Ale jej głos drżał, oczy zrywały się do moich ust, gdy podszedłem bliżej, wdzierając się w jej przestrzeń.

Nie dotknąłem teczki. Zamiast tego ręce znalazły jej talię, przyciągając ją do siebie. Sapnęła, miękkie „Ach” wydobyło się z pełnych ust, ale nie odepchnęła. „To jest to, po co naprawdę przyszłaś” – warknąłem, usta uderzyły w jej. Jej wargi rozchyliły się w zaskoczeniu, potem głodzie, całując z furią pasującą do jej wolnego ducha. Języki splotły się, gorące i wymagające, jej smukłe ciało wygięło się ku mnie. Palce wjechały w górę, rozpinając czarną sukienkę, pozwalając jej opaść do stóp. Teraz topless, jej średnie cycki na widoku, sutki twardniejące w chłodnym powietrzu, idealne oliwkowe szczyty błagające o uwagę.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Jęknęła, zdyszane „Mmm”, gdy je objęłem, kciuki kręcące wokół sztywnych pączków. Jej ciemnobrązowe faliste włosy opadły do przodu, muskając moją twarz, gdy odchyliła głowę. „Nie powinniśmy... Javi...” Ale jej ręce wędrowały po moim torsie, rozpinając koszulę gwałtownymi szarpnięciami. Śladowałem pocałunkami szyję, gryząc obojczyk, smakując słoną skórę. Bransoletka na kostce błyszczała kpiąco, gdy jej noga zahaczyła o moje udo, przyciągając bliżej. Tarcie budowało gorąco między nami; czułem jej ciepło przez cienkie koronkowe majtki opinające biodra.

Popchnąłem ją na biurko, papiery posypały się, uklęknąłem, ręce sunęły po udach, rozchylając je powoli. Piszczała, „Luca... och”, palce wplatały się w moje włosy. Moje usta zawisły nad cyckami, oddech drażnił, zanim wessałem sutek głęboko, język smagający bezlitośnie. Jej ciało wygięło się, sapnięcia przeszły w jęki – „Tak... tak...” – gdy rozkosz falowała przez nią. Drugi cycek dostał to samo uwielbienie, zęby muskające na tyle, by wywołać dreszcze. Niżej jeszcze, palce haczyły majtki na bok, ale jeszcze nie – drażniąc, budując ogień. Biodra uniosły się, szukając więcej, wewnętrzny konflikt błyskał w oczach, nawet gdy pożądanie wygrywało.

Pieszczoty rozbiły wszelką pozę. Jęki Maríi stały się desperackie, jej smukłe ciało drżało pod moim dotykiem. Wstałem, zrzucając spodnie, mój chuj wyskoczył wolny – gruby, żylasty, pulsujący dla niej. Przyglądała mu się głodnie, liżąc wargi. „Na kolana” – rozkazałem, głos szorstki od potrzeby. Posłuchała, opadając na czworaka na wytartym dywanie, jej oliwkowa dupa w górze, bransoletka dyndająca jak prowokacja. Z góry jej ciemnobrązowe faliste włosy rozsypały się, gdy wzięła mnie do ust, wargi rozciągające się wokół mojej grubości.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

„Kurwa, Marío” – jęknąłem, ręce zaciskające jej włosy, prowadząc głębiej. Jej język wirował wokół główki, ssąc z wprawą, policzki wklęsłe. Zachłysnęła się cicho, gdy uderzyłem w gardło – „Głuuk” – ale parła naprzód, oczy łzawiące, ale wpięte w moje, buntownicze nawet w uległości. Ślina kapała po brodzie, mieszając się z jękami – „Mmmph, ach” – wibrując wzdłuż mojego trzonu. Pchałem delikatnie na początek, delektując się mokrym gorącem, sposobem, w jaki jej średnie cycki kołysały się pod nią. Rozkosz skręcała się ciasno w brzuchu, jej wolnoduchowy ogień zmieniając to w surowe podbicie.

Odsunęła się, dysząc, nitki śliny nas łączyły. „Myślisz, że to coś zmienia?” – sapnęła, ale jej dłoń masowała mnie mocno, kciuk kręcący wokół śliskiej główki. Szarpnąłem ją za włosy w górę, obróciłem, zgiąłem nad biurkiem znowu. Koniec z zabawami. Rozdarłem majtki na bok, palce wbiły się w jej przemoczoną cipkę – ciasną, aksamitną, ściskającą chciwie. „Taka mokra dla rywala” – kpiłem, pompując głęboko, zaginając, by trafić w ten punkt. Krzyknęła, „Boże, Luca! Mocniej!” Ciało trzęsło się, doszła na moich palcach, soki oblały rękę, jęki na szczycie – „Aaaach, tak!”

Nie skończone. Ustawiłem się z tyłu, pocierając chujem o szparkę, drażniąc wejście. Odepchnęła się do tyłu, niecierpliwa. Z warkotem wbiłem się, wypełniając całkowicie. Ścianki ścisnęły jak imadło, gorące i pulsujące. „O kurwa” – jęknęła, paznokcie drapiące biurko. Waliłem bezlitośnie, biodra klaskające o skórę, każde pchnięcie głębsze, mocniejsze. Dupa trzęsła się od uderzeń, cycki spłaszczały na drewnie. Osiągnąłem do przodu, szczypiąc łechtaczkę, wyciągając piski – „Więcej... nie przestawaj.” Pot lśnił nasze ciała; pokój śmierdział seksem i dymem. Zmiana pozycji: pociągnąłem ją prosto, plecami do mojej klatki, jedna ręka na gardle, druga miażdżąca cycek. Wbijając się w górę, ona mieleła w dół, głowa opadająca na moje ramię. „Javi nigdy... ach!” – sapnęła, lojalność pękała w ekstazie.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Bransoletka paliła o moje udo przy każdym zderzeniu – winny błysk pośród pożogi. Jej drugi orgazm budował się szybko, cipka trzepocząc dziko. „Spuść się we mnie” – błagała, głos łamiący się. Straciłem kontrolę, rycząc, gdy eksplodowałem, zalewając jej wnętrze. Osunęliśmy się, dysząc, jej ciało bezwładne przy moim. Ale seks z nienawiścią jak ten tylko podsycał zamęt w jej oczach.

Leżeliśmy splątani na dywanie, oddechy synchronizujące się w poświaty, jej głowa na mojej klatce. María kreśliła leniwe kółka na mojej skórze, ciemnobrązowe oczy odległe, pełne konfliktu. „To... nie powinno się zdarzyć” – szepnęła głosem miękkim, podatnym. Bransoletka chłodziła moją nogę, jaskrawe przypomnienie. Podniosłem jej podbródek. „Ale się stało. A sekrety Javi’ego? Wystarczająco realne, byś zaczęła wątpić.” Westchnęła, wtulając się bliżej, iskra wrogowie-kochankowie mięknąca w coś czułego.

„Powiedz więcej” – mruknęła, palce splatające się z moimi. Tkano półprawdy ostrożnie – długi hazardowe Javi’ego, deale z rywalami – patrząc, jak lojalność się chwieje. Jej wolny duch błyszczał, przygodowe serce rozdarte. „Nie jesteś jak on” – przyznała, usta muskające moją szczękę. Śmiech perlił się, lekki pośród napięcia. „Mniej cię teraz nienawidzę.” Pocałowałem jej czoło, trzymając, gdy jazz dryfował w górę, świat na zewnątrz zapomniany. Ale wina migała; bransoletka skręcała się pod jej palcami.

Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi
Uścisk Zazdrosnego Rywala Maríi

Czułość zapaliła się na nowo. María odepchnęła mnie, siadając okrakiem na biodrach, jej smukła sylwetka napięta jak bogini. „Moja kolej” – zamruczała, oczy płonące odzyskana mocą. Jej oliwkowa skóra lśniła potem, średnie cycki falowały. Chwyciła mojego twardniejącego chuja, masując mocno, potem opadła – wolno, torturująco – otulając mnie ciasnym gorącem. „Ach, Luca” – jęknęła, zaczynając jeździć, biodra toczące się w hipnotycznym rytmie.

Cycki podskakiwały kusząco przy każdym wznosie i opadzie, sutki sterczące, błagające. Chwyciłem jej talię, wbijając się w górę na spotkanie, nasze jęki mieszały się – „Kurwa, tak... głębiej.” Jej faliste ciemnobrązowe włosy miotały się dziko, opadając na ramiona, gdy mieleła łechtaczkę o moją podstawę. Rozkosz szalała, cipka ściskająca rytmicznie, soki ślizgające nas. „Czujesz się tak dobrze” – sapnęła, nachylając się, paznokcie drapiące tors. Biurko obok trzęsło się lekko od naszej furii; mgła dymu oprawiała jej sylwetkę.

Tempo przyspieszyło – szał kowbojki. Podskakiwała mocniej, dupa klaskająca o uda, jęki wznoszące się – „Aj, Boże! Ja... aaaach!” Jej orgazm uderzył jak burza, ciało konwulsyjne, ścianki dojające mnie mocno. Ale nie przestała, jadąc przez to, cycki trzęsące się hipnotycznie. Wewnętrzny ogień szalał; jej przygodowa dusza dominowała teraz. Usiadłem, łapiąc sutek w usta, ssąc mocno, podczas gdy waliłem w górę. „Dojdź dla mnie znowu” – zażądałem, ręka ześlizgując się, by pocierać łechtaczkę.

Rozpadła się po raz kolejny, krzycząc cicho – „Luca! Taak!” – głowa odrzucona, owalna twarz wykrzywiona w ekstazie. Bransoletka dzwoniła przy ruchach, echo winy zagubione w rozkoszy. Lekko zmieniając pozycję, oparła się na rękach do tyłu, dając widok na nasze złączenie – chuj znikający w jej opuchniętej cipce. Waliłem dziko, doznania przytłaczające: aksamitny uścisk, jej skurcze, klaskanie ciał. „Moja teraz” – warknąłem, przewracając ją całkowicie na plecy na dywanie, nogi na moich barkach dla głębszej penetracji. Nogi drżały; drapała mi plecy. Orgazm budował się nieubłaganie – jej trzecia fala rozbijająca się, gdy mój eksplodował, wypełniając ją znowu, gorące strumienie wyzwalające jej wrzask – „Wypełnij mnie... o Boże!”

Osiągnęliśmy szczyt razem, ciała zablokowane, spocone i wyczerpane. Jej lojalności rozmazały się w mgle, zamęt pogłębiający się, gdy rozkosz opadała.

Osunęliśmy się w ramionach siebie nawzajem, rzeczywistość wracała po cichu. María ubierała się wolno, bransoletka łapała światło jak pieczęć winy. „Co teraz?” – szepnęła głosem pełnym zamętu. Przyciągnąłem ją blisko po raz ostatni. „Pomyśl o tym. Javi nie wart tego łańcucha.” Jej telefon zabrzęczał – Sofia. Odebrała, twarz bladła. Odłożywszy, oczy szeroko: „Sofia... wie. Mówi, że jest mną zainteresowana, chce się zjednoczyć – szpiegować sekrety Javi’ego razem.” Szok przeszył; uścisk mojej rywalki zacisnął się, ale nowa sieć się snuła.

Często Zadawane Pytania

Co sprawia, że historia jest taka gorąca?

Surowe opisy seksu, od loda po głęboką penetrację, z dominacją i wielokrotnymi orgazmami w jazzowym gabinecie.

Kim jest María i dlaczego zdradza Javi’ego?

25-letnia meksykańska piosenkarka, zwabiona sekretami; zazdrość rywala i jej przygodowy duch prowadzą do zakazanego seksu.

Jak kończy się встреча z rywalem?

Orgazmami i zamętem lojalności, plus zaskakujący telefon od Sofii, która chce szpiegować Javi’ego razem.

Wyświetlenia74K
Polubienia14K
Udostępnij61K
Pulsujące cienie szalonego poddania Marii

María González

Modelka

Inne Historie z tej Serii