Szeptane wyzwanie Anh
Nieśmiały wzrok w tłumie na targu rozpala niebezpieczną grę w obnażanie i poddanie się
Szepty z Targu Rozpalają Nieśmiałe Ognie
ODCINEK 2
Inne Historie z tej Serii


Uliczka targowa pulsowała życiem, orgią kolorów i zapachów, które owijały mnie jak gorączkowy sen. Latarnie kołysały się nad głowami, rzucając złote błyski na ciżbę handlarzy wzywających jedwabne szale, parujące pho i błyszczące bibeloty. Oparłem się o drewniany stragan, palce kreśląc mały nefrytowy żeton, który zostawiłem jej ostatnim razem – subtalny haczyk, zanęcony obietnicą. Wtedy ją zobaczyłem. Anh Tran, ta drobna wizja z długimi prostymi jedwabistymi czarnymi włosami opadającymi kaskadą po plecach jak północny jedwab, przeciskająca się przez tłum. Jej ciemnobrązowe oczy nerwowo przeszukiwały otoczenie, jasna skóra lśniła pod latarniami, prosta biała bluzka opinała jej średnie cycki i wąską talię, w parze z kolanową spódnicą w kwiaty kołyszącą się przy każdym niepewnym kroku. Była nieśmiała, słodka, niewinna – z tych dziewczyn, co rumienią się na komplement – ale coś przyciągnęło ją z powrotem tutaj, w to chaotyczne serce nocnego targu. Nasze oczy spotkały się przez stragany, a jej półuśmiech, niepewny, lecz ciekawy, przeszył mnie dreszczem. Już wyobrażałem sobie, jak przyciągam ją blisko, szepcząc wyzwania, które zedrą jej warstwy, właśnie tu, pośród nieświadomego zgiełku. Powietrze brzęczało możliwościami, jej puls przyspieszał, gdy się zbliżała, nieświadoma ognia, który planowałem rozdmuchać. Zatrzymała się kilka kroków ode mnie, ściskając koszyk ze świeżymi ziołami, palce skręcające rączkę jak linę ratunkową. Tłum napierał wokół nas, łokcie ocierały się, głosy targowały po wietnamsku w szybkim tempie, ale w tamtej chwili byliśmy tylko ona i ja. „Wróciłaś”, powiedziałem niskim głosem, podchodząc bliżej, aż zapach jej – jaśmin i deszcz – przeciął pikantne powietrze. Poliki Anh zapłonęły delikatnym różem, ciemnobrązowe oczy zerknęły na żeton dyndający u mojego klucza, ten, który wsunąłem jej w dłoń ostatnim razem z mrugnięciem i ostrzeżeniem. „Ja... nie powinnam”, wymamrotała, ale stopy nie drgnęły. Jej nieśmiałość była woalem, cienkim i drżącym. Wyciągnąłem rękę, muskając jej ramię, czując gęsią skórkę pod dotykiem. „Ale wróciłaś. Przez to?” Zawiesiłem żeton,...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





