Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

W szeptach Outbacku pożądanie tańczy z niebezpieczeństwem.

C

Cieniste Wydmy Sienny: Dziki Pościg Rozpętany

ODCINEK 5

Inne Historie z tej Serii

Sienna Dostrzega Widmo Wydm
1

Sienna Dostrzega Widmo Wydm

Dra żniący taniec Sienny po ścieżce
2

Dra żniący taniec Sienny po ścieżce

Sienna Smakuje Krawędź Pościgu
3

Sienna Smakuje Krawędź Pościgu

Nieidealne Schwytanie Sienny na Wydmach
4

Nieidealne Schwytanie Sienny na Wydmach

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
5

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Ostateczne Rozliczenie Sienny na Wydmach
6

Ostateczne Rozliczenie Sienny na Wydmach

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Wydmy wznosiły się jak milczący strażnicy pod gasnącym słońcem, ich krzywizny odbijały linie jej ciała, których nie mogłem wyrzucić z głowy, miękkie wzgórza i zagłębienia, które przypominały, jak kołyszą się jej biodra, kiedy się porusza, wizja wypalona w moich myślach podczas niekończących się dni pościgu. Ciepły piasek wciąż trzymał żar dnia, uwalniając go falami, które migały w powietrzu, niosąc suchy, mineralny zapach outbacku zmieszany z odległą słoną wonią niewidzialnego oceanu. Sienna Clark, z jej kasztanowymi falami łapiącymi ostatnie światło, stała na skraju obozowiska przy szlaku, słaby siniak cieniował jej obojczyk jak sekretna mapa, fioletowy z żółtym odcieniem, przyciągający moje spojrzenie raz po raz, zastanawiając się, jakie szorstkie objęcie czy upadek naznaczyło jej idealną skórę. Jej atletyczna sylwetka była napięta tam, lekko opalona skóra rozluźniona, ale czujna, ciało wyćwiczone szlakami i burzami, wołające do prymitywnej części mnie, która nieustępliwie ją tropiła. Patrzyłem z cienia, serce waliło mi jak młot, dudniący rytm w klatce, zagłuszający szum wiatru nad grzbietami, każdy uderzenie przypominało mi o milach, które przeszedłem, ryzyku, które podjąłem, wszystko dla tej chwili. Wiedząc, że mój powrót – powrót Jaxa Harlana – wszystko rozpali, iskrę na suchym drewnie naszej wspólnej historii, niedokończonych spraw, które ciągnęły mnie z powrotem jak grawitacja. Obozowisko migało światłem ogniska, rzucając tańczące cienie na jej twarz, podkreślając krzywiznę policzka, pełnię ust. Pytania mijających wędrowców wisiały w powietrzu, ich głosy mruczały troską i ciekawością – „Wszystko w porządku, miss? Te ślady wyglądają na świeże” – ale ona zbywała ich tym zaraźliwym śmiechem, jej zielone oczy błyszczały buntem. A jednak jej zielone oczy spotkały moje przez światło ogniska, przebijając mrok, niosąc głębię rozpoznania i żaru, który sprawił, że krew mi buzowała, obiecując noc, w której uwielbienie zmieni się w pożar, nasze ciała splecione w piasku, oddechy mieszające się, skóra śliska od potu pod gwiazdami. Nawet gdy światła reflektorów pojawiły się na horyzoncie, podwójne snopy tnące zmierzch jak drapieżne oczy, rosnące jaśniejsze, bliższe, przypominając, że nasze skradzione chwile są kruche, ścigane cieniami ciemniejszymi niż same wydmy. Puls mi przyspieszył, mieszanka pożądania i strachu skręciła mi się w brzuchu, powietrze gęste od obietnicy ekstazy i groźby przerwania, jej sylwetka odrysowana na gasnącym słońcu, ciągnąca mnie nieubłaganie w płomienie.

Obozowisko przy szlaku brzęczało niskim gawotem wędrowców kończących dzień, ich namioty rozsiane jak białe grzyby na czerwonej ziemi, płótno łopotało cicho w wieczornym powiewie niosącym dymny zapach ognisk i ziemisty smród spoconych gratów. Tropiłem Siennę od świtu, trzymając dystans, moje buty bezszelestne na chrzęszczącym żwirze, oczy przyklejone do jej sylwetki wijącej się przez krzaki, ale siniaki na jej ramionach – subtelne fioletowe plamy z jakichś dzikich przygód – przyciągały pytania jak muchy miód, każde sprawiało, że szczęka mi się zaciskała z instynktem ochronnym. „Wszystko gra, kochanie?” zapytał ją jakiś poorany typ, gdy mieszała gar w ogniu, jej atletyczna sylwetka odrysowana na gasnącym świetle, płomienie malowały złote refleksy na skórze, para unosiła się z gulaszu z apetycznym zapachem, który sprawił, że burczało mi w brzuchu. Zaśmiała się, ten wesoły, przygodowy błysk w zielonych oczach zamigotał, gdy napięła lekko opaloną rękę, mięsień zafalował subtelnie pod skórą, dowód jej wytrzymałości. „Tylko upadek z wydmy, bez dramy.” Ale ja widziałem ten błysk niepokoju, jak jej plażowe kasztanowe fale zafalowały, gdy zerknęła na ciemniejące wydmy, palce zacisnęły się na łyżce, chwilowy cień na twarzy mówił o głębszych zmartwieniach, które odbijały moje własne gryzące obawy, kto jeszcze może patrzeć. W środku walczyłem z pokusą wyjścia, zajęcia miejsca u jej boku, ale cierpliwość była moim sprzymierzeńcem w tej grze cieni.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Czekałem, aż noc otuli obozowisko, głosy followerów zgasły w chrapaniu, trzask żaru jedyny dźwięk przerywający ogromną ciszę outbacku, gwiazdy wyłaniały się jak diamenty na czarnym aksamicie. Wślizgnąłem się z cienia do jej samotnego namiotu na skraju wydmy, wiatr niósł słony zapach odległego oceanu, chłodny na mojej rozgrzanej skórze, wywołując gęsią skórkę pod koszulą. Była na zewnątrz, zapinając kurtkę przed chłodem, gdy nasze oczy się spotkały, świat zwęził się do tego elektrycznego połączenia. „Jax”, wyszeptała, zaskoczenie topniało w coś gorętszego, pilniejszego, jej pierś unosiła się szybciej, usta rozchyliły lekko. Jej przyjazny uśmiech ciągnął mnie, ale była też ostrożność – to nie były już miejskie zabawy, tu stawka była surowa, przetrwanie splatało się z pożądaniem. „Słyszałam szepty o tobie. Gonić cienie?” Podszedłem bliżej, na tyle blisko, by złapać słaby zapach jej skóry, ogrzanej słońcem i żywej, mieszankę kremu z filtrem, potu i czegoś unikalnie jej, co budziło wspomnienia dawnych nocy. Moja dłoń otarła się o jej, gdy podałem butelkę z wodą, prawie-mgła, która wysłała iskry między nami, jej palce zadrżały o ułamek za długo, ciepłe i zgrubiałe od szlaku. Nie cofnęła się, ale jej wzrok zerknął na ścieżkę, gdzie reflektory mogły się pojawić lada chwila, napięcie wyryło linie wokół oczu. „Niektóre cienie gonią z powrotem”, mruknąłem, głos niski, chropowaty od wstrzemięźliwości, słowa wisiały między nami jak wyzwanie. Napięcie skręciło się, jej oddech przyspieszył, miękki zryw, który słyszałem w ciszy, ale trwaliśmy tam, zawieszeni, żar obozowiska świecił jak niespełnione obietnice, mój umysł pędził wizjami tego, co może nadejść, jej bliskość torturą i dreszczem.

Schowaliśmy się za jej namiotem, krzywizna wydmy osłaniała nas przed wścibskimi oczami, ale ryzyko tylko wyostrzało wszystko, każdy nerw płonął dreszczem możliwego odkrycia, piasek wciąż ciepły pod stopami przesuwał się miękko z każdym ruchem. Kurtka Sienny szepnęła na piasek, gdy ją zrzuciła, odsłaniając cienką koszulkę przylegającą do jej atletycznej smukłej sylwetki, wilgotną od lekkiego potu, który czynił materiał prześwitującym w miejscach, podkreślając smukłe linie ramion i subtelny wzgórek jej cycków. Jej zielone oczy trzymały moje, śmiało i drażniąco, figlarne wyzwanie błyszczało tam, gdy moje palce prześledziły siniak na obojczyku – nie naciskając, tylko muskając skórę, czując, jak jej puls skacze pod dotykiem, szybki jak uwięziony ptak, wysyłając wstrząs prosto do mojego krocza. „Jax, to szaleństwo”, szepnęła, głos chrapliwy nitką przesiąkniętą podnieceniem, ale jej ręce już szarpały moją koszulę, ciągnąc mnie w dół, by uklęknąć z nią na miękkim pokrowcu, który rozłożyła, materiał uginał się pod kolanami, pachnący nią.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Jej bluzka zeszła powoli, obnażając średniej wielkości cycki na chłodne nocne powietrze, sutki stwardniały natychmiast pod moim wzrokiem, ściągając się w ciasne czubki błagające o uwagę, skóra najeżyła się gęsią skórką w chłodzie. Najpierw delikatnie je objęłem, kciukami kręcąc kółka, wyciągając miękki wdech z jej ust, który odbił się w ciszy, jej ciało odpowiedziało subtelnym wygięciem, wciskając się w moje dłonie. Wygięła się w mój dotyk, jej długie plażowe kasztanowe fale spłynęły po ramionach jak ogień w księżycowym świetle, pasma łapały srebrny blask i migały, gdy się poruszała. Moje usta podążyły, wargi musnęły jeden czubek, potem drugi, czcząc lekko opalone krzywizny, które mnie prześladowały, smak soli na skórze mieszał się z lekką słodyczą jej wysiłku. Jej palce splatały się w moich włosach, napędzając bliżej, oddech zrywał się, gdy lekko ssąłem, czując, jak jej ciało drży, faluje przez nią, uda zaciskały się instynktownie. Niżej, spodnie trekkingowe opinały jej wąską talię, ale wyczuwałem budujące się gorąco, ciepło promieniujące z jej centrum, które czyniło powietrze między nami gęstym od napięcia. Odległy śmiech z obozowiska sprawił, że zamarliśmy, serca waliły, dźwięk przeciął noc jak ostrzeżenie, mój własny puls ryczał w uszach, ale pociągnęła mnie z powrotem, jej przyjazny przygodowy duch stał się dziki, oczy błysnęły buntem. „Nie przestawaj”, mruknęła, jej dłoń zsunęła się po mojej klatce, paznokcie drapały, zostawiając słabe ślady ognia na skórze. Przedigra się ciągnęła, celowa, każdy dotyk obietnicą tego, co tliło się pod spodem, moje ręce badały płaszczyzny jej pleców, czując subtelną grę mięśni, jej miękkie westchnienia budowały się jak crescendo, wydmy szumiały wokół, jakby spiskowały w naszym sekrecie.

Napięcie pękło jak sucha gałąź pod stopą, dźwięk ostry w cichej nocy, uwalniając stłumiony głód, który tlił się cały dzień. Opuściłem ją powoli na pokrowiec, jej matę do spania miękką pod nami jak improwizowane łóżko pośród wydm, uginała się pod naszą wagą z lekkim chrupnięciem, zapach piasku i jej podniecenia unosił się wokół. Nogi Sienny rozchyliły się chętnie, zielone oczy przyklejone do moich, zielony ogień w słabym świetle, źrenice rozszerzone surową potrzebą, która odbijała moje dudniące pożądanie. Rozłożyła się, zapraszając, jej atletyczna smukła sylwetka napięta oczekiwaniem, każda krzywizna lśniąca słabym połyskiem wschodzącego potu. Ustawiłem się nad nią, nasze oddechy mieszały się gorące i szybkie, urywane wydechy muskały skórę, i gdy w nią wszedłem, to było wolno, celowo, moja żylasta długość wypełniała ją cal po calu, jej śliska wilgoć otulała mnie aksamitnym uściskiem, który rozmazał mi wzrok. Sapnęła, jej lekko opalone nogi oplotły moją talię, wciągając głębiej w to gościnne gorąco, obcasy wbijały się w moje plecy z pilną presją.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Jej ścianki zacisnęły się wokół mnie, śliskie i pulsujące, gdy zacząłem pchać – najpierw równo, budując rytm, który sprawił, że jęknęła nisko w gardle, dźwięk wibrował przez jej klatkę do mojej, prymitywny i nieokiełznany. Z mojej perspektywy to było upajające: jej kasztanowe fale rozlały się na macie, plażowe pasma łapały piasek, średniej wielkości cycki unosiły się i opadały z każdym pchnięciem, sutki wciąż zaczerwienione od wcześniejszego czczenia. Patrzyłem, jak jej twarz wykrzywia się w rozkoszy, usta rozchylone na ciche krzyki, oczy półprzymknięte, ale nie odrywające się od moich, przekazując głębię połączenia poza fizycznym. „Jax... tak”, wyszeptała, ręce zacisnęły się na moich barkach, paznokcie wbijały, gdy waliłem mocniej, klaskanie skóry odbijało się cicho od wydm, rytmiczny kontrapunkt do naszych sapnięć. Ryzyko podkręcało wszystko – obozowisko tuż za, followerzy spali, ale każdy ruch mógł nas skończyć, myśl wstrzykiwała adrenalinę, czyniąc każde doznanie ostrzejszym, jej wewnętrzne mięśnie trzepotały w odpowiedzi. Jej ciało wygięło się, biodra spotykały moje pchnięcie za pchnięciem, ta wąska talia skręcała się pode mną, tarła w idealnej synchronizacji. Pot perlił się na jej skórze, lekko opalony blask migał w księżycowym świetle, spływał doliną między cyckami, i czułem, jak się zaciska, pierwsze fale jej orgazmu budowały się, oddechy w krótkich, desperackich westchnieniach. Powstrzymywałem się, delektując, przedłużając, zęby zaciśnięte przeciw przytłaczającemu pociągowi, aż eksplodowała wokół mnie, krzyknęła cicho, nogi drżały, gdy fale przetaczały się przez nią, dojąc mnie bezlitośnie. Poszedłem za nią, wylewając się głęboko w niej z jękiem, który zagrzmiał z mojej klatki, rozkosz wybuchła w białych, gorących zrywach, nasze ciała zablokowane w drżącym uwolnieniu.

Leżeliśmy dysząc, wciąż złączeni, nocne powietrze chłodziło naszą rozpaloną skórę, łagodny powiew osuszał pot w słoną skorupę. Jej palce kreśliły moje plecy, teraz czule, paznokcie łagodziły zadrapania, które zostawiła, cicha intymność osiadała w wstrząsach pospołudnia. Ale odległy warkot silnika ukłuł mi uszy – reflektory migały daleko, żółte snopy sondowały mrok, wyrywając nas do rzeczywistości lodowatym strachem.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Rozplątaliśmy się powoli, poświatka otulała nas jak wspólny sekret, ciała niechętne rozstaniu, śliska skóra odklejała się z miękkim, intymnym dźwiękiem, ciepło jej zostało na mnie jak znak. Sienna usiadła, wciąż bez bluzki, jej średniej wielkości cycki zaczerwienione i lśniące, sutki zmiękły teraz w chłodnym powietrzu, unosząc się i opadając z stabilizującymi się oddechami, słaby różowy odcień rozlał się po klatce. Przyciągnęła kolana do piersi, szorty trekkingowe zsunęły się nisko na biodrach, odsłaniając elegancką krzywiznę kości biodrowej i cień pępka, i oparła się o mnie, głowa na moim ramieniu, ciężar pocieszający, włosy łaskotały mi kark piaszczystymi pasmami. „To było... intensywne”, powiedziała z miękkim śmiechem, ten wesoły akcent wrócił, choć jej zielone oczy skanowały mrok, źrenice dostosowywały się do światła gwiazd, mieszanka satysfakcji i czujności w ich głębi. Oplotłem ramieniem jej wąską talię, czując subtelne siniaki pod dłonią – przypomnienia jej dzikiej drogi, delikatne opuchlizny, które bolały mnie, by ją chronić, kciuk krążył delikatnie w nieobecnej pociesze.

Rozmawialiśmy wtedy, głosy ściszone, szepty mieszały się z ciszą nocy, o pościgach, cieniach, które ją śledziły, słowa wylewały się w bezpieczeństwie chwili. „Ci wędrowcy dzisiaj, węszyli o śladach”, przyznała, podatność popękała jej przygodową fasadę, głos zmiękł, palce skręcały się w rąbku szortów. „Sprawia, że zastanawiam się, kto naprawdę patrzy.” W środku poczułem falę zaborczości, przysięgając w ciszy być jej tarczą, ciężar niewidzialnych gróźb cisnął na nas obu. Moje palce leniwie gładziły jej długie kasztanowe fale, potargane i piaszczyste, czesały splątania z troską, faktura jedwabista mimo piasku, budząc zapachy morza i słońca. Humor rozjaśnił chwilę. „No, jestem najlepszym cieniem, jakiego masz”, zażartowałem, zyskując żartobliwe pchnięcie, jej dłoń walnęła w moją klatkę z udawaną siłą, śmiech zabrzmiał, szczery i lekki, łagodząc napięcie w moich trzewiach. Tkliwość rozkwitła – jej dłoń na mojej, ściskająca, chwila prawdziwego połączenia pośród ryzyka, jej puls stabilny pod moim dotykiem, uziemiający mnie. Ale warkot silnika zbliżał się, reflektory zamiatały wydmy jak szukające oczy, rzucając chaotyczne cienie tańczące złowrogo. Naprężyła się, mięśnie sztywne przy mnie, wciągając z powrotem koszulkę, materiał szepnął po skórze, ale nie zanim ukradłem jeszcze jeden pocałunek, długi, obiecujący więcej, wargi dopasowały się do jej w wolnej, głębokiej eksploracji, smakując naszą słoność, świat blakł, aż ryk znów wdarł się.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Reflektory skręciły w bok, fałszywy alarm, ale adrenalina znów zalała żyły jak płynny ogień, wyostrzając każdy zmysł, gdy ulga skręciła się w świeże głód. Oczy Sienny pociemniały od odnowionego głodu, jej przyjazna śmiałość przejęła stery, złośliwy błysk przebił się, gdy oblizała usta nieświadomie. „Jeszcze raz”, szepnęła, popychając mnie z powrotem na matę, jej siła zaskakująca w smukłej sylwetce, ręce pewne na mojej klatce. Uklękła między moimi nogami, jej atletyczna smukła sylwetka napięta, długie plażowe kasztanowe fale opadły do przodu, gdy się nachyliła, zasłaniając twarz ogniowymi pasmami, które drażniły moje uda. Jej zielone oczy zerknęły w górę do moich, drażniąc, zanim usta rozchyliły się i wzięły mnie – ciepłe, mokre ssanie otuliło długość wciąż śliską od niej, język docisnął płasko do spodu w wolnym, celowym poślizgu, który wyciągnął syk z moich zębów.

Z mojej perspektywy to była czysta męka i rozkosz: jej usta pracowały nade mną wolno na początek, język wirował wokół główki, śledził żyły z wyborną precyzją, potem głębiej, policzki wklęsły z każdym kiwnięciem, ciśnienie budowało się rytmicznymi pociągnięciami. Jej lekko opalone ręce podeprzywały moje uda, paznokcie drapały, wysyłając iskry w górę kręgosłupa, gdy ssała z rosnącym zapałem, mruczała cicho wokół mnie, wibracja rezonowała głęboko w moim jądrze, rozplątując kontrolę nić po nici. Jęknąłem, palce splatały jej fale, prowadząc, ale nie zmuszając – ona dyktowała tempo, przygodowy duch błyszczał, gdy wzięła mnie do gardła, krztusnęła się lekko, zanim cofnęła z sapnięciem, usta lśniły śliną i resztkami nas, nić połączyła na chwilę. „Lubisz tak?” mruknęła, głos chrapliwy, gęsty od jej własnego podniecenia, zanim zanurkowała znów, szybciej teraz, jej średniej wielkości cycki kołysały się w ruchu, sutki muskały moje nogi od czasu do czasu. Wydmy stłumiły moje przekleństwa, rozkosz skręciła się ciasno, gdy ssanie nasiliło się, oczy przyklejone do moich, zielone i dzikie, prowokujące, bym pękł. Nie wytrzymałem – pchnąłem płytko w jej usta, biodra szarpnęły mimowolnie, doszedłem mocno, wylewając się na jej język, gdy łapczywie połykała, dojąc każdą kroplę miękkimi jękami, gardło pracowało widocznie, jej satysfakcja widać w rumieńcu pełzającym po szyi. Cofnęła się powoli, liżąc usta, zadowolony uśmiech przebił się, jej ciało drżało od tej mocy, klatka falowała, gdy smakowała.

Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a
Sienna Staje Twarzą w Twarz z Cieniami Chase'a

Osunęliśmy się razem, zdyszani, jej głowa na mojej klatce, gdy gwiazdy wirują nad głową, moje serce waliło jej do ucha, palce kreśliły leniwe wzory na jej plecach. Ale spokój rozbił się – postać wyłoniła się z mroku, głos Rune'a przeciął ostro, chropowaty i pilny, tnąc mgłę jak ostrze.

Rune wkroczył na skraj światła ogniska, twarz wychudzona, oczy dzikie, cienie rzeźbiły głębokie wgłębienia pod kośćmi policzkowymi, ciuchy poszarpane od szlaku, niosące kurz mil. „Sienna, to Chase – ostatnia szarża nadchodzi. Tym razem śmiertelna.” Poderwała się, wciągając kurtkę na koszulkę i szorty, jej atletyczna sylwetka napięta, każdy mięsień skręcony jak sprężyna gotowa wybuchnąć, zamek zgrzytnął głośno w nagłej ciszy. Poderwałem się obok, dłoń na jej ramieniu, czując drżenie pod skórą, ale delikatnie strąciła, zielone oczy burzowe, wirujące konfliktem i determinacją. „Jak blisko?” zażądała, głos stabilny mimo strachu migającego pod wesołą maską, pęknięcie w zbroi, którą nosiła tak dobrze.

Wypuścił to szybko – ekipa Chase'a zamykała się, bez litości, szczegóły wylewały się w urywanych seriach: pojazdy warczały, broń błyskała, sieć zaciskała się wokół wydm. Outback nagle stał się pułapką zatrzaskującą się, ogromna otwartość klaustrofobiczna, wiatr wył, jakby odbijał groźbę. Sienna chodziła wzdłuż krawędzi wydmy, kasztanowe fale smagały wiatr, biły po twarzy jak wściekłe węże, debatując na głos, słowa ostre i żarliwe. „Uciec całkowicie? Porzucić szlaki, dzicz, którą kocham?” Jej umysł pędził widocznie, brwi zmarszczone, ważąc wolność przeciw bezpieczeństwu, pasję do wędrownego życia zderzającą się z zimną matmą przetrwania. Jej wzrok spotkał mój, rozdarty – przygoda wołała, ale cienie czerniały, ciągnąc więź, którą właśnie stworzyliśmy. „Jax, a co jeśli uciekniemy razem?” Pytanie zawisło, kusząc, klatka mi się ścisnęła z pokusą potwierdzenia, by chwycić jej dłoń i pognać w noc, konsekwencje diabli. Chciałem powiedzieć tak, przyciągnąć ją blisko, poczuć jej ciepło po raz ostatni przed burzą, ale ostrzeżenie Rune'a wisiało ciężko, całun rzeczywistości. Reflektory błysnęły znów, bliżej, silniki warczały jak bestie na łowach, opony chrzęściły odległy żwir. Chwyciła plecak, gotowa zniknąć w nocy, szelki wbijały się w ramiona, zostawiając mnie z bólem niedokończonego ognia i obietnicą pościgu, który mógł nas wszystkich skończyć, serce waliło mieszanką tęsknoty i determinacji, wydmy połykały jej sylwetkę, gdy zawahała się na ostatni bit.

Często Zadawane Pytania

Co dzieje się w tej erotycznej historii?

Sienna i Jax oddają się namiętnemu seksowi na piasku w outbacku, z oralem i penetracją, ale pościg Chase'a przerywa ich ekstazę.

Jakie explicit sceny są w opowiadaniu?

Pełne opisy pchnięć, ssania, orgazmów, cycków i śliskiej wilgoci – wszystko raw i bezpośrednie, bez cenzury.

Dla kogo ta erotyka?

Dla facetów 20-30 lat lubiących blunt, fizyczną akcję z przygodą, ryzykiem i gorącym seksem w dziczy. ]

Wyświetlenia37K
Polubienia53K
Udostępnij26K
Cieniste Wydmy Sienny: Dziki Pościg Rozpętany

Sienna Clark

Modelka

Inne Historie z tej Serii