Rozliczenie trójkąta Luciany na dachu
Zazdrość przechodzi w ekstazę na deszczowym dachu w Tokio
Poddanie Luciany w Pękniętych Neonach Tokio
ODCINEK 5
Inne Historie z tej Serii


Chmury burzowe zebrały się nad Tokio jak groźny olbrzym, światła miasta migotały poniżej na dachu wieżowca, gdzie stałem z Lucianą Pérez. Deszcz jeszcze nie padał, ale powietrze gęste było od elektryczności, odzwierciedlając napięcie iskrzące między nami. Była wizją, ta 20-letnia kolumbijska petarda, jej popielato-blond długie włosy w piórkach lekko smagane wiatrem, leśno-zielone oczy wpięte w moje z tym przygódczym błyskiem, który mnie od początku przyciągnął. Jej złota skóra lśniła w neonowym oparze, delikatna sylwetka 168 cm ubrana w przezroczystą czarną bluzkę sugerującą średnie krągłości pod spodem, z krótką spódniczką trzepoczącą niebezpiecznie wysoko. Na szyi dyndał tajemniczy wisiorek, łapiący światło – symbol, z którym kojarzyłem jej dziki duch – a z obojczyka wyzierał delikatny tatuaż, skomplikowane pnącza wijące się jak sekrety czekające na rozwinięcie. Przyprowadziłem ją tu na rozliczenie. Po tygodniach gonienia cieni w tej neonowej dżungli, Kai Nakamura – to ja – w końcu ją dopadłem. Nasza historia była splątana: skradzione noce, złamane obietnice, moje dawne błędy nawiedzające nas oboje. Była wolnym duchem, zawsze goniąca następny dreszcz, ale tej nocy, pod nadciągającą burzą, potrzebowałem odpowiedzi. „Luciana” – powiedziałem niskim głosem na tle odległego gromu, robiąc krok bliżej – „nie możesz uciekać wiecznie. Ten wisiorek... to mój, mam go odebrać”. Jej usta wygięły się w buntowniczym uśmiechu, owalna twarz uniesiona w górę, prowokując mnie. Wiatr szarpnął jej bluzkę, odsłaniając więcej tatuażu, i poczułem pociąg, niepowstrzymane gorąco narastające. Dach był naszą prywatną areną – doniczkowe palmy kołyszące się, leżaki porozrzucane, panorama miasta błyszcząca świadkiem. Nie cofnęła się; zamiast tego zmniejszyła dystans, jej delikatne ciało otarło się o moje, leśno-zielone oczy obiecujące chaos. Gromy przetoczyły się bliżej, i wiedziałem, że to starcie uwolni wszystko, co wstrzymywaliśmy. Śmiech Luciany przeciął wilgotne powietrze, ostry i nieugięty. „Odebrać, Kai? Gonisz duchy od Rio”. Jej akcent owijał się wokół mojego imienia jak jedwab na stali, kolumbijski zaśpiew...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





