Rama Zachodu Słońca Farah
Blask zmierzchu uchwycił jej poddanie w idealnym świetle
Zmierzch w Strzępach: Mgielne Rozbieranine Farah
ODCINEK 4
Inne Historie z tej Serii


Słońce zniżało się nad płaskowyżem, malując bezkresne pastwisko smugami bursztynu i róży, ciepłe barwy wylewające się w horyzont jak rumieniec kochanki. Powietrze niosło słodki, ziemisty zapach zmiażdżonej trawy i dzikich kwiatów, mieszający się z lekkim piżmem potu naszych koni po długiej jeździe. Farah jechała przodem na swojej kasztanowatej klaczy, jej długie czarne włosy związane w te figlarne pół-up space buns, które podskakiwały przy każdym stępie, każde poruszenie wysyłające kaskadę luźnych pasm tańczących na wietrze jak jedwabne zaproszenia. Nie mogłem oderwać wzroku od tego, jak gasnące światło całowało jej oliwkową skórę, podkreślając smukłą krzywiznę szyi, gdy obejrzała się na mnie, jej orzechowe oczy błyszczące figlarnie, te głębie wciągające mnie z obietnicą tajemnic jeszcze do odkrycia. Serce przyspieszyło mi przy tym spojrzeniu, znajomy ból rozkwitający w piersi – taki, który budował się od naszej pierwszej wspólnej jazdy, jej śmiech echo w moich snach długo potem. Trzymała telefon wysoko, ustawiając go pod właściwym kątem, próbując uchwycić idealne ujęcie zachodu słońca, jej smukłe ramię wygięte z gracją, palce zręczne i pewne. Ale to ją chciałem uchwycić, każdy marzycielski cal – wdzięczny łuk pleców w siodle, subtelny kołysanie bioder mówiący o nieokiełznanej wolności. Nasze konie zwolniły do stępu, gdy niebo zgłębiało się w zmierzch, kolory przechodząc w głębsze indygo i trwające złoto, i w tej chwili, z światem rozciągającym się wokół nas ogromny i pusty, odległym zarysem akacji stojących na straży, poczułem, jak pociągnięcie między nami napina się jak cugla naciągnięta za blisko, oddech uwiązł mi w gardle przy tej intymności wszystkiego. Ciche stukot kopyt o ziemię, szelest wysokich traw muskających nasze nogi, to wszystko cichło w ciszę, wzmacniając tętent mojego pulsu. Zaśmiała się, miękko, romantycznie, dźwięk niosący się na wietrze, lekki i melodyjny, owijający mnie jak pieszczota, i zawołała moje imię – Kai – poganiając, żebym nadgonił, głos pełen figlarnego wyzwania. „No dawaj, Kai,...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





