Przebudzenie Księżycowego Drażnienia Diany
W zacienionych ruinach jej drażniący welon rozpada się pod moim czczącym spojrzeniem.
Aksamitny Rytuał Przebudzenia Diany
ODCINEK 3
Inne Historie z tej Serii


Półksiężyc wisiał nisko nad starożytnymi ruinami jak latarnia spiskowca, rzucając srebrne krawędzie na kruszejące kamienne łuki, które szepnęły o zapomnianych rytuałach. Nocne powietrze ożywało subtelnymi pomrukami — odległym pohukiwaniem sowy, szelestem liści na wietrze niosącym ziemisty zapach wilgotnego kamienia i dzikich ziół przyczepionych do zboczy wzgórz. Czułem chłód przenikający przez ubranie, wyostrzający zmysły, sprawiający, że każdy cień wydawał się ciężki od starych legend. Diana Stanescu szła przede mną, jej długie warkocze bogini kołyszące się jak czarne węże na nocnym wietrze, łapiące światło w subtelnych błyskach. Każde kołysanie wysyłało hipnotyczny rytm przeze mnie, budząc wspomnienia starożytnych tańców, o których czytałem w zakurzonych księgach, gdzie kobiety jak ona przywoływały duchy swoją gracją. Miała na sobie zwiewną białą suknię przylegającą do jej smukłej sylwetki, materiał na tyle przejrzysty w księżycowym świetle, by sugerować eleganckie krągłości pod spodem, nie odsłaniając za dużo. Sposób, w jaki przylegał do niej, gdy wiatr wciskał się w niego, wysuszał mi gardło, wyobraźnia wypełniała ukryte kontury jej ciała, subtelny wcięcie talii, delikatny wzgórek bioder obiecujący kruchość i siłę. Podążałem za nią, puls przyspieszający z każdym krokiem, przyciągany tajemniczym urokiem, który wydawała tak bez wysiłku. Serce waliło mi w uszach, bęben bijący prymitywne przyciąganie, jakie miała na mnie od chwili, gdy spotkaliśmy się w tym zatłoczonym kawiarni w Bukareszcie, jej szaro-niebieskie oczy blokujące moje jak zaklęcie z starych opowieści z ojczyzny. Było w jej postawie coś nawiedzonego folklorem tej nocy, jakby przywoływała samych strigoi — niespokojne duchy rumuńskiej legendy — tym półuśmiechem przez ramię, szaro-niebieskimi oczami błyszczącymi zaproszeniem i wyzwaniem. Te oczy, burzowe morza pod księżycem, kryły sekrety, które sprawiały, że skóra mi cierpła, mieszanka strachu i pożądania skręcająca się w brzuchu, zastanawiając się, czy naprawdę nosi krew tych nieumarłych królowych, o których szeptano przy wiejskich ogniskach. „Chodź, Viktorze”, zamruczała, jej głos jak jedwabna nić ciągnąca mnie głębiej w ruiny....


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





