Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

W parnej ciszy kuchni jej nieśmiałość stopiła się pod moim władczym dotykiem.

S

Skwierczące Poddanie: Piekło Przypraw Liyany

ODCINEK 3

Inne Historie z tej Serii

Pierwsze Wrzące Poruszenie Liyany
1

Pierwsze Wrzące Poruszenie Liyany

Polowanie Liyany na Nocnym Targu
2

Polowanie Liyany na Nocnym Targu

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
3

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Dziedziczony przepis na płomień Liyany
4

Dziedziczony przepis na płomień Liyany

Wyzwanie Liyany z rywalem przy woku
5

Wyzwanie Liyany z rywalem przy woku

Uczta Rozliczeń Liyany
6

Uczta Rozliczeń Liyany

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Drzwi kliknęły za Liyaną, zamykając nas w pozmroczowym blasku kuchni szkoły kulinarnej. Jej brązowe oczy nerwowo latały, policzki zaczerwienione od cieni, które ją prześladowały z targu. Patrzyłem, jak jej palce drżą, gdy ściskała książkę z przepisami, powietrze gęste od kuminu i niewypowiedzianego głodu. Mało wiedziała, że ta lekcja nauczy ją więcej niż przypraw – obudzi ogień, który ukrywała.

Liyana weszła do kuchni tuż po tym, jak zgasły ostatnie światła studentów, jej drobna sylwetka połknięta przez zbyt duże drzwi. Zapach unoszącej się kurkumy i imbiru wisiał w powietrzu, ale to jej nerwowość uderzyła mnie pierwsza – te brązowe oczy migotały jak płomienie świec na przeciągu. Pisała do mnie wcześniej, coś o potrzebie prywatnej sesji z książką z przepisami, słowa urywane i pilne. Po jej opowieściach z targu, tych, które puściła mimochodem nad parującymi talerzami nasi goreng ostatnim razem, nie mogłem pozbyć się zazdrości gryzącej w brzuch. Pak Hassan, ten stary sprzedawca z cwaniackimi uśmieszkami i wałęsającymi się łapami? Nie, dziś była moja do prowadzenia.

„Szefie Arifie” – wymruczała, głos miękki jak papier ryżowy, przyciskając zużytą książkę do piersi. Jej stylowo długie brązowe włosy opadały luźnymi falami, oprawiając ciepłą złotą skórę, która lśniła pod zwisającymi lampami. Miała na sobie prostą białą bluzkę wpuszczoną w czarną spódnicę, fartuch przewieszony na jednym ramieniu jak tarcza. Widziałem postrzępione krawędzie jej nerwów, sposób, w jaki małe dłonie skręcały materiał.

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

„Liyana” – powiedziałem, ton pewny, władczy bez wysiłku. Wskazałem blat, gdzie rozłożyłem przyprawy – strączki kardamonu, anyż gwiazdkowy, moździerz i tłuczek lśniący jak zakazane narzędzia. „Powiedz, co cię gryzie. Znowu historie z targu?”

Jej policzki zapłonęły różem, odwróciła wzrok, zajmując się troczkami fartucha. „Nic takiego. Po prostu... muszę doskonalić ten przepis na rendang. Prywatna lekcja, jak oferowałeś.”

Podszedłem bliżej, na tyle blisko, by złapać delikatny jaśmin jej perfum mieszający się z przyprawami. Moja dłoń otarła się o jej, gdy podałem jej patyk cynamonu, a ona drgnęła, oddech uwiązł jej w gardle. Ta jej nieśmiałość była upajająca, zasłona, którą pragnąłem zdjąć. „Zacznijmy powoli” – obiecałem, głos zniżony. „Zmiel przyprawy. Poczuj, jak ich gorąco narasta pod palcami.”

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Gdy tłukła w moździerzu, ruchy na początku niepewne, patrzyłem, jak napięcie odpływa z jej ramion. Ale mój umysł gnał naprzód – do zazdrości płonącej na myśl o niej z innymi, do tego, jak uczynię tę lekcję zaborczą, intymną. Jej spojrzenia stały się śmielsze, spotykając moje z iskrą obiecującą więcej niż gotowanie.

Tłuczenie stało się rytmiczne, jej małe dłonie wciskały się mocniej w moździerz, uwalniając wybuchy aromatycznego gorąca wypełniające przestrzeń między nami. Stanąłem za nią, klatka otarła się o jej plecy, gdy poprawiałem jej chwyt. „Tak” – szepnąłem, moje palce otuliły jej, prowadząc tłuczek w wolnych okręgach. Zadrżała, ciało oparło się o moje bezwiednie, a ja poczułem szybkie trzepotanie jej pulsu.

„Szefie... Arifie” – wysapała, głos teraz chrapliwy, przesiąknięty tą nieśmiałą niepewnością, która rozgrzewała mi krew. Zazdrość z jej szeptów o targu napędzała mnie – chciałem wymazać każdy inny dotyk z jej pamięci. Wsuwając dłonie w górę jej ramion, wypuściłem bluzkę z wolną celowością, guziki ustępowały jeden po drugim, aż materiał rozchylił się, odsłaniając gładką krzywiznę jej drobnej sylwetki, małe cycki nagie i idealne, sutki twardniejące w ciepłym powietrzu.

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Sapnęła, ale nie odsunęła się, brązowe oczy półprzymknięte, gdy odwróciła głowę, usta rozchylone. Śledziłem linię jej kręgosłupa olejem kokosowym z blatu, śliski chłód sprawił, że wygięła się. „Przyprawy to nie jedyne, co się nagrzewa” – mruknąłem, kciuki krążyły wokół jej stwardniałych sutków, drażniąc, aż jęknęła. Spódnica podjechała lekko, gdy odepchnęła się wstecz przeciwko mnie, tarcie budowało się jak pyrkujący curry.

Nieśmiałość Liyany pękła wtedy, dłonie porzuciły moździerz, by chwycić krawędź blatu. Nalałem więcej oleju, pozwalając mu spływać po ciepłej złotej skórze, zbierając się przy pasie spódnicy. Jęknęła cicho, gdy moje usta znalazły jej szyję, ssąc delikatnie, podczas gdy palce zanurzyły się niżej, śledząc krawędź majtek pod spódnicą. Kuchnia brzęczała naszym wspólnym oddechem, utensylia zapomniane, gdy gra wstępna przejęła kontrolę – jej ciało ustępowało, śmielejsze pod moim zaborczym prowadzeniem. Każdy dreszcz mówił mi, że pragnie tej ulgi, nerwy z wcześniej rozpuszczone w czystym pożądaniu.

Nie mogłem się już powstrzymać. Z warknięciem zrodzonym z tej tlijącej się zazdrości, obróciłem ją i uniosłem na blat, spódnica zmięła się, gdy jej nogi rozchyliły się instynktownie. Ale nie – chciałem jej takiej, bezbronne, zawładniętej. Opuściłem ją na brzuch, podciągnąłem spódnicę całkowicie, odciągając majtki na bok. Jej drobna dupka uniosła się lekko, zapraszając, i uwolniłem się, wciskając w jej śliskie gorąco. Pierwsze pchnięcie było wolne, celowe, wypełniające ją, gdy krzyknęła, palce drapały blat wśród rozsypanych przypraw.

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Boże, była ciasna, ciepła złota skóra rumieniła się głębiej z każdym głębokim pchnięciem od tyłu. Jej stylowo długie brązowe włosy rozsypały się po powierzchni jak ciemny jedwab, zebrałem je w jedną pięść, ciągnąc lekko, by wygiąć jej szyję. „Moja dziś” – wychrypiałem, biodra trzasnęły do przodu, mokre dźwięki odbijały się echem ze plaśnięciem skóry. Nieśmiałość Liyany rozprysnęła się w jęki, ciało kołysnęło się wstecz, by mnie spotkać, małe cycki kołyszące się pod nią. Zaborczość wezbrała – każda opowieść z targu zapomniana, gdy waliłem mocniej, jej ścianki zaciskały się wokół mnie jak zbyt drobno zmielona przyprawa.

Odepchnęła się wstecz, śmielsza teraz, oddech urywany. „Arifie... tak, mocniej” – wysapała, słowa objawienie z jej nieśmiałych ust. Spełniłem, jedna dłoń wsunęła się pod spód, by pocierać jej opuchnięty łechtaczka, druga wymachiwała drewnianą łyżką leniwie po udzie – drażniące klepnięcie, które sprawiło, że pisnęła i zacisnęła się mocniej. Powietrze w kuchni zgęstniało naszym zapachem, kuminem i potem, jej orgazmy budowały się falami. Poczułem, jak pęka pierwsza, ciało konwulsyjne, dojające mnie, aż poszedłem za nią, wylewając się głęboko z gardłowym jękiem.

Zostaliśmy złączeni tak, dysząc, jej drobna forma drżąca pode mną. Ale gdy się wycofałem, patrząc, jak mój wytrysk spływa po jej udach, zauważyłem otwartą książkę z przepisami obok. Strona przykuła mój wzrok – sekretna mieszanka Hassana. Z cwaniackim uśmiechem wyrwałem ją, składając do kieszeni. Podziękuje mi później.

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Pomogłem jej usiąść, jej nagie piersi falowały, małe cycki lśniły olejem i potem. Brązowe oczy Liyany spotkały moje, już nie nieśmiałe, ale lśniące nową iskrą – bezbronne, a jednak wzmocnione. Wyciągnęła rękę do mnie, palce śledziły moją szczękę, ciągnąc w głęboki pocałunek smakujący przyprawami i spełnieniem. „To było... intensywne” – szepnęła przy moich ustach, nieśmiały uśmiech przebił się.

Śmialiśmy się cicho, dźwięk rozluźniał powietrze, gdy przyniosłem wilgotną szmatkę, wycierając olej z ciepłej złotej skóry delikatnymi ruchami. Jej drobne ciało oparło się o mój dotyk, rozluźnione teraz, spódnica wciąż krzywa, ale majtki na miejscu. „Opowiedz jeszcze o targu” – powiedziałem, zazdrość złagodzona posiadaniem, karmiąc ją kęsami świeżego sambalu z palców. Zawahała się, potem otworzyła się – trwające spojrzenia Paka Hassana, prawie incydent, który postrzępił jej nerwy.

„Zbyt się zbliżył” – przyznała, głos nabierał siły. Skinąłem, przyciągając ją blisko, głowa na moim ramieniu. W tej oddechowej przestrzeni zakwitła czułość; jej palce splotły się z moimi, bezbronność dzielona. Ale pod spodem kieszeń paliła skradzioną stroną. Skonfrontuje go wkrótce, a ja będę tam, by znów ją zawładnąć. Na razie jej naga forma wtuliła się we mnie, sutki miękkie teraz, gdy delektowaliśmy się poświatą pośród ciepła kuchni.

Prywatna Lekcja Przypraw Liyany
Prywatna Lekcja Przypraw Liyany

Jej słowa rozpaliły mnie na nowo. Uniosłem ją całkowicie na szeroki stół przygotowawczy, odsuwając miski, gdy położyła się na plecach, nogi oplotły mój pas. Wciąż naga od pasa w górę, małe cycki unosiły się z każdym oddechem, ale teraz pociągnęła mnie w dół, prowadząc mnie w siebie śmiałymi dłońmi. Wszedłem w nią w pozycji misjonarskiej, powoli na początku, savourując jej gorąco na nowo – mokra od wcześniej, chciwie zaciskająca się. Jej brązowe oczy złapały moje, bez śladu nieśmiałości, tylko surowa potrzeba.

„Weź mnie, Arifie” – ponagliła, biodra unosząc się, by dopasować do moich pchnięć, stół skrzypiał pod nami. Wbiłem się głębiej, jedna dłoń przypinając jej nadgarstki nad głową jedwabnym sznurkiem z szuflady – figlarna dominacja, która sprawiła, że sapnęła. Jej drobne ciało wygięło się, ciepła złota skóra śliska, długie brązowe włosy rozlały się jak aureola. Rytm narastał, zaborczy i zacięty; zazdrość przekuta w czystą własność, gdy ustawiłem się, by trafić w ten punkt, jej jęki wypełniały kuchnię.

Rozpadała się pode mną, ścianki trzepotały, paznokcie wbijały się w moje plecy. Poszedłem zaraz po niej, zakopując się głęboko z ostatnim, drżącym wytryskiem. Osunęliśmy się razem, oddechy mieszające się, pocałowałem jej czoło. Jej ewolucja była namacalna – od postrzępionych nerwów do tej śmiałej kapitulacji. Ale gdy łapaliśmy oddech, wsunąłem skradzioną stronę w jej dłoń. „Sekret Hassana. Użyj, by go skonfrontować. Zakończ to.” Jej oczy rozszerzyły się, haczyk wbity.

Ubieraliśmy się powoli, ona wsuwała się z powrotem w bluzkę, guziki zapinane z trwałymi dotykami. Drobna forma Liyany poruszała się z nową gracją, nieśmiałość stonowana pewnością, brązowe oczy trzymały moje pewnie. Kuchnia nosiła ślady naszej lekcji – przyprawy rozsypane, smugi oleju – ale sprzątaliśmy razem, dłonie ocierały się w cichej intymności.

„Ta strona... od Hassana?” – zapytała, składając ją ostrożnie, mieszanka strachu i determinacji w głosie. Skinąłem, przyciągając ją blisko po raz ostatni. „Skonfrontuj go. Jest powiązany z twoją babcią jakoś – stare rodzinne przepisy, szepty, które słyszałem. To wszystko połączy.”

Jej twarz nieco pobladła, ale wyprostowała ramiona, nieśmiała dziewczyna ewoluowała w coś zaciętego. Gdy zbierała rzeczy, drzwi majaczyły jak próg. Patrzyłem, jak odchodzi, serce waliło z podniecenia. Cokolwiek Hassan ujawni, ściągnie ją z powrotem do mnie – i głębiej w tę sieć przypraw, sekretów i pożądania.

Często Zadawane Pytania

Co dzieje się podczas prywatnej lekcji Liyany?

Szef Arif uczy ją mielić przyprawy, ale szybko przechodzi do dominującego seksu – pchnięcia od tyłu, klapsy i orgazmy w kuchni.

Dlaczego Arif jest zazdrosny o Liyanę?

Słyszał jej opowieści o Paku Hassanie z targu, który zbyt blisko się zbliżał, co napędza jego zaborczość podczas seksu.

Jak kończy się historia?

Arif kradnie sekretny przepis Hassana, daje go Lianie, by skonfrontowała go – zapowiadając powrót i więcej pożądania. ]

Wyświetlenia71K
Polubienia82K
Udostępnij34K
Skwierczące Poddanie: Piekło Przypraw Liyany

Liyana Noordin

Modelka

Inne Historie z tej Serii