Posiadający Dotyk Mentora Isabelli
W zacienionej intymności kliniki wskazówki mentora przerodziły się w possessywny głód.
Drżące palce Isabelli budzą pierwotne żądze
ODCINEK 4
Inne Historie z tej Serii


Drzwi do prywatnego pokoju badań kliknęły za nami, zamykając Isabellę i mnie w świecie sterylnych białych ścian i cichego brzęczenia jarzeniówek. Jej ciemnobrązowe fale ramionowały te szerokie, ciemne oczy, słodka niewinność przesiąknięta czymś śmielszym teraz. Jako moja podopieczna, tyle osiągnęła pod moim kierunkiem, ale dziś wieczorem, testując jej umiejętności, czułem, że przekraczamy niewidzialną linię. Patrzyłem na jej smukłą sylwetkę, oliwkową skórę lśniącą delikatnie, i czułem, jak stłumione pożądanie rozwija się w mojej piersi – posiadający dotyk, którego nie mogłem już dłużej tłumić.
Isabella stała przed stołem badań, jej smukłe palce drżały lekko, gdy poprawiała stetoskop na szyi. Klinika opustoszała godziny temu, zostawiając nas samych w tym tylnym pokoju, który zarezerwowałem na jej zaawansowane szkolenie. Była moją gwiazdą podopieczną od miesięcy – słodka, chętna do nauki, jej przyjazne uśmiechy rozświetlały sterylne korytarze. Ale ostatnio te ciemnobrązowe oczy zatrzymywały się na mnie o ułamek za długo, jej oliwkowa skóra rumieniła się pod moim spojrzeniem.


„Dr. Ruiz, dobrze go trzymam?”, zapytała, jej głos miękki tą znajomą ciepłą nutą. Pochyliła się, ćwicząc technikę słuchania, którą jej pokazałem, jej długie, lekko falujące ciemnobrązowe włosy muskające ramiona. Podszedłem bliżej, na tyle blisko, by złapać delikatny kwiatowy zapach jej szamponu mieszający się z antiseptycznym powietrzem.
„Prawie, Isabello”, mruknąłem, moja dłoń kierując jej rękę pod właściwym kątem na manekinie pacjenta. Moje palce zamarły na jej nadgarstku, czując szybki puls pod skórą. Nie cofnęła się. Zamiast tego odwróciła głowę, te pełne usta wygięły się w nieśmiały uśmiech, który posłał żar prosto przeze mnie. „Tak bardzo się poprawiłaś. Ale precyzja ma znaczenie – pokażę ci jeszcze raz”.


Ustawiłem się za nią, moja klatka muskając jej plecy, gdy poprawiałem jej chwyt. Powietrze zgęstniało, naładowane niewypowiedzianym napięciem. Jej oddech się zaciął, widziałem delikatny wzlot i spadek jej piersi pod crisp białym kitelkiem. To było mentor i podopieczna, szef i pracownica, ale granica rozmazywała się z każdym dzielonym spojrzeniem. Moje pożądanie do niej tliło się tygodniami, stłumione i natarczywe, a dziś, w tej zakazanej przestrzeni, błagało o uwolnienie.
Jej oczy spotkały moje w lustrze nad umywalką, ciemne i pytające, gdy podszedłem jeszcze bliżej. „Jesteś spięta, Isabello”, powiedziałem cicho, moje dłonie sunąc w górę jej ramion do kołnierza kitla. „Pozwól, że ci pomogę się rozluźnić”. Skinęła głową, przygryzając wargę, ta słodka przyjazność ustępowała błyskowi śmiałej ciekawości. Rozpiąłem kittel powoli, zsuwając go z jej ramion, odsłaniając obcisły top scrubsów pod spodem.


Z celową ostrożnością podniosłem brzeg jej topu, ściągając go przez głowę. Jej cycki 34B wysypały się na wolność, idealnie uformowane, sutki już twardniejące w chłodnym powietrzu kliniki. Oliwkowata skóra lśniła pod miękkim światłem sufitowym, jej smukłe ciało wygięło się instynktownie ku mojemu dotykowi. Objąłem je delikatnie na początek, kciuki krążące wokół tych napiętych czubków, czując, jak drży przy mnie. „Taka wrażliwa”, szepnąłem, mój głos szorstki od potrzeby. Jej oddech stał się płytki, dłonie ściskały brzeg stołu badań.
Odwróciła się w moich ramionach, przyciskając nagą pierś do mojej, jej długie falujące włosy opadające jak ciemna kaskada. Nasze usta spotkały się w głodnym pocałunku, języki splatające się, gdy moje palce eksplorowały niżej, śledząc pas scrubsów. Mentor we mnie wyblakł; to była teraz possessja, surowa i nieugięta. Isabella jęknęła w moje usta, jej przyjazna słodycz topniała w chętne poddanie się, jej ciało ustępowało dotykowi, którego ewidentnie pragnęła.
Podniosłem ją bez wysiłku na stół badań, papier szeleścił pod nią, gdy ściągnąłem jej spodnie scrubs i majtki w dół długich nóg. Jej oliwkowa skóra zapłoniła się podnieceniem, ciemnobrązowe oczy wpięte w moje, pełne mieszanki zaufania i dzikiego głodu. Naga teraz, jej smukła sylwetka 5'5" drżała w oczekiwaniu, nogi rozchylając się instynktownie, gdy zrzuciłem własne ciuchy. Mój kutas pulsował, twardy i natarczywy, bolący, by占有 to, czego sobie odmawiałem tak długo.


Ustawiłem się między jej udami, kierując się do jej wejścia, śliskiego i witającego. Sapnęła, gdy wepchnąłem się powoli, cal po calu, jej ciasne gorąco otulające mnie jak aksamitny ogień. „Marco”, szepnęła, porzucając formalny tytuł, jej głos łamiący się na jęku. Zastęknąłem, wbijając się głębiej, nasze ciała łączące się w rytmie, który rozbijał każdą zawodową granicę. Jej cycki podskakiwały przy każdym pchnięciu, sutki ocierające się o moją klatkę, jej paznokcie wbijające się w moje ramiona.
Pokój kliniki odbijał nasze wspólne oddechy, klaskanie skóry o skórę mieszało się z jej słodkimi krzykami. Trzymałem jej spojrzenie, patrząc, jak rozkosz wykrzywia jej rysy – te ciemne oczy szkliste, usta rozchylone w ekstazie. Była moja w tej chwili, podopieczna zmieniona w kochankę, jej ciało zaciskające się wokół mnie, gdy fale budowały się w niej. Pchałem mocniej, czując, jak się rozpryskuje pierwsza, jej smukła forma konwulsująca, wewnętrzne ścianki pulsujące w orgazmie. Dopiero wtedy podążyłem za nią, wylewając się głęboko w niej z gardłowym rykiem, possessja kompletna.
Leżeliśmy splątani na stole, jej głowa na mojej klatce, spocone skóry stygnące w cichym pokoju. Isabella kreśliła leniwe kółka na moim ramieniu, jej długie falujące włosy rozsypane po nas jak jedwabna zasłona. „To było... niesamowite”, mruknęła, jej słodki głos przesiąknięty nową pewnością. Pocałowałem jej czoło, smakując słony pot jej skóry, moja dłoń leniwie gładząca krzywiznę jej cycka, kciuk drażniący wciąż wrażliwy sutek.


„Nauczyłaś się dobrze, Isabello”, odparłem, z drażniącą nutą w słowach, choć moje serce waliło od intensywności tego, co zrobiliśmy. Podniosła głowę, ciemnobrązowe oczy błyszczące figlarnie. „Więcej niż umiejętności, Doktorze. Sprawiasz, że czuję się... żywa”. Jej przyjazne ciepło pogłębiło się w coś podatnego, śmiałego. Rozmawialiśmy wtedy cicho – o napięciu, które budowało się tygodniami, jej podziwie przeradzającym się w pożądanie, mojej powściągliwości kruszącej się pod jej pociągiem.
Przesunęła się, siadając okrakiem na mojej talii bez góry, spodnie scrubs zapomniane na podłodze. Jej cycki 34B kołysały się delikatnie, gdy pochyliła się po kolejny pocałunek, oliwkowa skóra lśniąca. Moje dłonie wędrowały po jej wąskiej talii, przyciągając bliżej, podniecenie budzące się na nowo. Posmak po orgazmie owijał nas w czułość, ale iskra rozbłysła znowu, jej biodra subtelnie ocierające się o mnie, obiecujące więcej.
Jej ocieranie stało się natarczywe, a ja stwardniałem pod nią. Z złośliwym uśmiechem Isabella odepchnęła mnie, przejmując kontrolę, gdy ustawiła się nade mną. Jej smukłe ciało w gotowości, opadła powoli, biorąc mnie głęboko w swoje witające gorąco jeszcze raz. Uczucie było wyborne – ciaśniejsze z tego kąta, jej wewnętrzne mięśnie ściskające, gdy zaczęła jeździć.


Ścisnąłem jej biodra, kierując rytm, patrząc, jak jej cycki podskakują przy każdym wznosie i opadzie. Jej ciemnobrązowe włosy smagały dziko, oliwkowa skóra lśniąca świeżym potem, ciemne oczy półprzymknięte w rozkoszy. „Tak, dokładnie tak”, warknąłem, pchnąc w górę, by ją spotkać. Pochyliła się, dłonie na mojej klatce, jej słodkie jęki stawały się gardłowe, wzmocnione. Fasada mentor-podopieczna zniknęła; to była surowa possessja, jej śmiałość dorównująca mojemu głodowi.
Stół badań skrzypiał pod nami, pokój wypełniały mokre dźwięki naszego łączenia się, jej tempo przyspieszało. Czułem, jak się napina, orgazm budujący się znowu, i wsunąłem dłoń między nas, krążąc po jej łechtaczce. Krzyknęła, rozpryskując się wokół mnie, jej smukła forma drżąca. Widok pchnął mnie za krawędź – głębokie pchnięcia, gdy doszedłem mocno, wypełniając ją na nowo. Osunęliśmy się razem, zdyszani, powietrze gęste od satysfakcji i cichego echa jej rozkoszy.
Rzeczywistość wracała powoli, gdy się ubieraliśmy, jej śmiech lekki i przyjazny znowu, choć jej spojrzenia niosły nową intymność. Isabella zapinała kittel, policzki wciąż rumiane, długie falujące włosy związane w pośpieszny kucyk. „Powinniśmy robić te treningi częściej”, drażniła się, opierając o stół badań.
Mój telefon zabrzęczał na blacie – Alexandro. Tekst brzmiał: Czuję, że jesteś rozproszony. Idę na kolejną sesję teraz. Żołądek mi się ścisnął; ten executive z jej ostatniego spotkania, wyczuwający rywalizację. Isabella zerknęła, jej mina drgnęła winą i podnieceniem. „Alexandro?”
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, ostry stuk rozległ się w drzwi. Drzwi otworzyły się z hukiem, Alexandro wkroczył nieproszony, jego oczy zwężone na jej rozczochranym stanie. „Isabello, co to jest?” Powietrze trzasnęło napięciem, moja possessja nagle wystawiona na próbę.
Często Zadawane Pytania
Co dzieje się w klinice między mentorem a Isabellą?
Mentor Dr. Ruiz rozbiera Isabellę i rżnie ją na stole badań, najpierw od tyłu, potem ona go jeździ do orgazmu.
Jakie są najbardziej gorące momenty?
Ssanie cycków 34B, głębokie pchnięcia w cipkę i jej jazda na kutasie z krążeniem po łechtaczce.
Kim jest Alexandro i jak kończy się historia?
Alexandro to rywal, który wpada na nich niespodziewanie, tworząc napięcie po ich podwójnym seksie. ]





