Nocny pościg Mili za pasażerem

Stare płomienie rozpalają się w dusznej mgle Bourbon Street

S

Skrzydlate Szepty Mili Rozpalają Nieugaszalny Głód

ODCINEK 3

Inne Historie z tej Serii

Pokusa Mili w Pierwszej Klasie Wznosi Się Wysoko
1

Pokusa Mili w Pierwszej Klasie Wznosi Się Wysoko

Upał Mili w kokpicie narasta
2

Upał Mili w kokpicie narasta

Nocny pościg Mili za pasażerem
3

Nocny pościg Mili za pasażerem

Poddanie Mili w Burzliwych Niebach
4

Poddanie Mili w Burzliwych Niebach

Zakazane Dziedzictwo Postoju Mili
5

Zakazane Dziedzictwo Postoju Mili

Uziemione Serce Mili Wznosi Się w Lot
6

Uziemione Serce Mili Wznosi Się w Lot

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Wilgotna noc w Nowym Orleanie owinęła się wokół mnie jak oddech kochanki, kiedy wepchnąłem się przez drzwi tego słabo oświetlonego jazzowego baru. Tam była ona – Mila, miodowo-blond loki łapiące blask saksofonu, jej niebieskie oczy blokujące moje przez zadymiony pokój. Jedno spojrzenie i zapomnienie o layoverze zniknęło. Nasza niedokończona historia domagała się sequela, właśnie tam pośród zawodzeń trąbki i mgły bourbonu.

Layover w Nowym Orleanie wydawał się po prostu kolejnym postojem, szansą na otrząśnięcie się z niekończących się nieb i zanurzenie w puls Francuskiej Dzielnicy. Bourbon Street tętniła życiem – pijackie śmiechy wylewające się z drzwi, neony migoczące jak świetliki na sterydach. Zabłądziłem do jazzowego baru poza główną aleją, takiego, gdzie ściany pociły się historią, a powietrze wisiało gęste od duchów papierosów i westchnień saksofonu. Wtedy ją zobaczyłem.

Mila Anderson. Siedziała na stołku na końcu baru, jej długie miodowo-blond loki opadające miękkimi falami na plecy, łapiące słabe światło jak przędzone złoto. Te niebieskie oczy, ostre i zapraszające, przeszukiwały pokój, aż zahaczyły o mnie. Rozpoznanie uderzyło w jej twarz pierwsze – powolny, złośliwy uśmiech wyginający usta – i moje serce waliło o żebra. Przekraczaliśmy sobie drogę wcześniej, kradzione noce na lotniskach i w lobby hoteli, ale to czuło się inaczej. Naładowane.

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Wsuwając się na stołek obok niej, drewno zaskrzypiało pode mną. "Co za spotkanie tutaj", powiedziałem, głosem niskim, by przebić się przez solo trąbki wyjące za nami. Odwróciła się całkowicie, jej jasna skóra rumieniąc się lekko pod blaskiem baru, ta smukła figura przesuwająca się bliżej. Jej sukienka opinała ją idealnie – czarna, przylegająca, sugerująca krągłości pod spodem bez ich zdradzania. "Alex Rivera", mruknęła, głosem jak aksamit na sztruksie. "Jakie szanse?"

Zamówiliśmy drinki – bourbon czystego dla mnie, coś słodkiego i musującego dla niej – i rozmowa płynęła jak Missisipi, łatwa i głęboka. Ona też na layoverze, lot opóźniony do rana. Historie z pracy skręciły w osobiste, śmiech bulgoczący, kiedy wspominaliśmy tę deszczową noc w Chicago. Ale pod wszystkim tym tliło się napięcie, takie, co sprawiało, że skóra mi cierpła. Jej kolano otarło moje pod barem, przypadkiem na początku, potem celowo. Złapałem wisiorek na jej szyi, małą srebrną rzecz lśniącą ciepło. "Wciąż to nosisz?", zapytałem, palce swędzące, by go prześledzić. Skinęła głową, oczy ciemniejąc. "Niektóre rzeczy trudno puścić."

Zespół zagrał wolniejszą melodię, ciała kołyszące się na małym parkiecie. Wyciągnąłem rękę. Wzięła ją, jej dłoń ciepła i miękka na mojej, i ruszyliśmy w tłum. Blisko. Za blisko jak na obcy, idealne dla nas. Jej zapach – jaśmin i coś dzikiego – wypełnił mi płuca. Kiedy piosenka się skończyła, nie odsunęła się. "Mam apartament z balkonem na górze", powiedziałem, kiwając na hotel górujący obok. "Pokój z widokiem." Jej uśmiech zrobił się figlarny. "Prowadź."

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Winda do apartamentu z balkonem to była tortura, czysta elektryczna antycypacja. Mila przycisnęła się do mnie, jej ciało smukłe i uległe, te niebieskie oczy wpięte w moje, jakby prowokując, żebym pierwszy pękł. Kiedy drzwi się otworzyły, poprowadziłem ją do pokoju, francuskie drzwi już otwarte na balkon Bourbon Street. Nocne powietrze wdarło się, niosąc odległe riffy jazzu i wilgotne tętno miasta.

Odwróciła się do mnie, palce bawiąc się zamkiem sukienki. "Myślałam o tym", szepnęła, głosem chropawym. Powoli zsunęła materiał z ramion, pozwalając mu spłynąć do stóp. Bez stanika – tylko jej jasna skóra lśniąca w blasku księżyca, małe cycki 32B idealne i sterczące, sutki już twardniejące na wietrze. Wyszła w czarnych koronkowych majtkach, obcasy stukające o parkiet. Cholera, była oszałamiająca, ta wąska talia rozszerzająca się na smukłe biodra.

Przekroczyłem pokój w dwóch krokach, wciągając ją w ramiona. Nasze usta zderzyły się, głodne, języki tańczące, ręce wędrujące. Moje objęły jej cycki, kciuki kręcące wokół tych napiętych czubków, wyciągając jęk z głębi jej gardła. Wygięła się we mnie, palce szarpiące guziki mojej koszuli, paznokcie drapiące klatkę. "Alex", wysapała mi w usta, "nie przestawaj." Śledziłem pocałunki w dół jej szyi, nad wisiorkiem, który teraz czuł się ciepły na jej skórze, przygryzając obojczyk, podczas gdy jedna ręka zsunęła się niżej, śledząc krawędź majtek.

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Potknęliśmy się ku łóżku, ale najpierw wepchnęła mnie plecami w ścianę, jej ciało ocierające się o moje. Te miękkie loki otarły moją twarz, kiedy całowała głębiej, jej stwardniałe sutki wciskające się w moją klatkę. Wsunąłem palce w koronkę, odciągając na tyle, by drażnić, czując jej gorąco. Sapnęła, biodra szarpnęły, niebieskie oczy zamglone pożądaniem. Światła miasta migały poniżej, ale tu na górze byliśmy tylko my – surowi, budujący, nieuniknieni.

Nie mogłem dłużej czekać. Z warknięciem podniosłem Milę, jej nogi owijające się wokół mojej talii, kiedy zaniosłem ją na łóżko. Materac ugiął się pod nami, prześcieradła chłodne na jej rozgrzanej skórze. Zdjęła mi koszulę, spodnie zrzucone w szale, aż została skóra na skórze. Jej majtki zniknęły, rzucone na bok, i umościłem się między jej udami, jej niebieskie oczy palące w moje.

Wszedłem w nią powoli na początek, delektując się ciasnym, mokrym powitaniem jej ciała. Sapnęła, plecy wygięte, ten wisiorek podskakujący na jej piersi, jakby nagrzewał się niemożliwie gorętszy – jakby wiedział, co nadchodzi. "Tak, Alex", jęknęła, paznokcie wbijające się w moje ramiona. Pchnąłem głębiej, znajdując rytm pasujący do odległego pulsu jazzu, każde pchnięcie wyciągające jęki z jej ust. Jej smukłe nogi zablokowały się wokół mnie, obcasy wciskające się w moje plecy, popędzające. Cholera, czuła się idealnie – ciepła, ściskająca, żywa.

Nasze ciała poruszały się w synchronie, pot śliski na skórze w wilgotnym powietrzu. Patrzyłem na jej twarz, te rysy wykrzywiające się w rozkoszy: usta rozchylone, oczy półprzymknięte, miodowe loki rozrzucone na poduszce. Wisiorek lśnił słabo na jej jasnej skórze, dziwny talizman pośród naszego szału. Zacieśniła się wokół mnie, oddechy w urywanych zrywach. "Już blisko", szepnęła, i zmieniłem kąt idealnie, trafiając w ten punkt, co sprawił, że krzyknęła. Jej orgazm uderzył jak fala, ciało drżące, wciągające mnie głębiej, kiedy pulsowała wokół mnie.

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Podążyłem sekundy później, wbijając się całkowicie, wytrysk rozlewający się we mnie gorącymi strumieniami. Przylgnęliśmy do siebie, dysząc, szum miasta wdzierający się. Uśmiechnęła się do mnie, palce śledzące moją szczękę. "To było... niesamowite." Ale nawet kiedy całowałem ją miękko, czułem, że noc się nie skończyła – daleko od tego. Jej ręka powędrowała niżej, drażniąc mnie z powrotem do twardości już.

Leżeliśmy splątani chwilę, oddechy synchronizujące się, kiedy adrenalina opadała w coś miększego, bardziej intymnego. Mila wtuliła się w moją klatkę, jej nagorna forma okryta blaskiem księżyca przez drzwi balkonowe. Jej sutki, wciąż wrażliwe, ocierały moją skórę z każdym oddechem, wysyłając małe wstrząsy przez nas oboje. Głaskałem jej długie loki, palce czeszące miękkie fale, wciągając jej zapach pomieszany z naszym.

"Ten wisiorek", mruknąłem, dotykając go tam, gdzie leżał ciepły między jej małymi cyckami. "Zrobił się gorący podczas... no wiesz." Zaśmiała się, lekkim, zdyszanym dźwiękiem, podpierając się na jednym łokciu. Jej jasna skóra lśniła, smukłe ciało wyginające się wdzięcznie. "Rodzinna pamiątka. Ma przynosić szczęście w miłości." Kreśliła kółka na moim brzuchu, oczy błyszczące. "Wygląda, że działa."

Rozmowa płynęła – o opóźnionych lotach, życiach w tranzycie, dreszczu tych kradzionych spotkań. Wyznała, że layover był samotny, aż mnie zobaczyła. Wrażliwość popękała jej ujmującą fasadę, czyniąc ją jeszcze bardziej nieodpartą. Przyciągnąłem ją bliżej, całując czoło, potem usta, wolno i głęboko. Jej ręka zsunęła się znowu, leniwie głaszcząc mnie, przywracając do życia. "Balkon?", zasugerowała, głosem figlarnym, zerkając na otwarte drzwi, gdzie Bourbon Street balowała poniżej.

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Wstała, cudownie nagorna tylko w obcasach teraz, majtki dawno zrzucone, ale złapała jedwabny szlafrok luźno, pozwalając mu wisieć otwarty. Nie – poczekaj, rzuciła go, przechadzając się naga dla dreszczu, cycki podskakujące lekko. Wiatr drażnił jej stwardniałe sutki, kiedy wyszliśmy, poręcz chłodna pod moimi rękami, kiedy przyciągnąłem ją tyłem do siebie. Jej dupcia wciskała się we mnie, ciepła i zapraszająca, niebieskie oczy zerkające przez ramię z złośliwą obietnicą. Światła miasta tańczyły na jej skórze, i wiedziałem, że druga runda woła.

Powietrze na balkonie było elektryczne, naładowane ryzykiem i odległym rykiem bawiących się. Mila pochyliła się do przodu, ręce chwytające kuty żelazny poręcz, jej smukłe ciało wygięte zapraszająco. Te długie loki kołysały się, kiedy spojrzała na mnie, niebieskie oczy tlące. "Weź mnie tu", popędziła, głosem zmysłowym rozkazem. Nie wahałem się, ustawiając za nią, ręce na jej wąskiej talii, kiedy wbiłem się głęboko.

Krzyknęła, dźwięk połknięty przez noc, jej jasna skóra pokrywająca się gęsią skórką na wietrze. Każde potężne pchnięcie kołysało ją o poręcz, cycki kołyszące się swobodnie, sutki napięte od chłodnego powietrza i budującego się gorąca w środku. Wisiorek teraz bujał się dziko, parząc gorąco na jej piersi jak znak naszej namiętności. Bourbon Street pulsowała poniżej – nieświadomi świadkowie jej jęków rosnących głośniej, bardziej desperackich. "Mocniej, Alex", sapnęła, odpychając się, by mnie spotkać, jej ciało ściskające rytmicznie.

Chwyciłem jej biodra, tempo bezlitosne, czując, jak się zaciska, ta słodka tarcie wariujące nas oboje. Pot perlił się na jej skórze, łapiąc neonowy blask z dołu. Jej głowa opadła do przodu, loki kaskadujące, potem odskoczyła, kiedy orgazm się zbliżał. "O Boże, tak –" Jej słowa rozpuściły się w drżącym wytrysku, ścianki trzepocząc wokół mnie, ciągnąc mój własny orgazm do przodu. Wylałem się w nią z jękiem, trzymając ją stabilnie, kiedy fale kołysały nas.

Nocny pościg Mili za pasażerem
Nocny pościg Mili za pasażerem

Osunęliśmy się razem, śmiejąc się zdyszani, symfonia miasta naszym soundtrackiem. Odwróciła się w moich ramionach, całując dziko. "Najlepszy layover ever." Ale kiedy łapaliśmy oddech, rzeczywistość czaiła się – poranne loty czekały.

Świt wpełzł nad Francuską Dzielnicę, malując balkon w miękkie róże i złoto. Mila i ja ubieraliśmy się niechętnie, ona wślizgując się z powrotem w tę czarną sukienkę, ja w świeże ciuchy z walizki. Piliśmy kawę na balkonie, nogi splecione, jej głowa na moim ramieniu. "To nie może być pożegnanie", powiedziałem, całując jej skroń. Uśmiechnęła się, wisiorek teraz chłodny na jej skórze. "Z nami nigdy nie jest pożegnanie."

Wymeldowaliśmy się, łapiąc taksówkę na lotnisko razem – ten sam lot, mały żart losu. Louis Armstrong International brzęczało wczesnymi podróżnymi. Przy bramce przytuliła mnie mocno. "Napisz, jak wylądujesz." Wtedy wszystko się rozpadło.

Mężczyzna podszedł – wysoki, w ostrym garniturze, twarz jak grom. Ryan. Jej chłopak? Trzymał telefon, ekran świecący zdjęciem: my, na balkonie, nie do pomylenia w neonowym świetle. Ktoś z dołu to złapał. "Mila, co do cholery?" Jego głos przeciął hałas terminala.

Jej twarz pobladła, niebieskie oczy szeroko otwarte, kiedy odsunęła się ode mnie. "Ryan... wyjaśnię." Ale chwycił ją za ramię, oczy ciskające we mnie jad. "Wspólny lot, co? Idealny timing." Bezpieczeństwo czaiło się obok, kiedy napięcie trzeszczało. Mila zerknęła na mnie, przeprosiny i panika w spojrzeniu. Cośmy uwolnili?

Często Zadawane Pytania

Co sprawia, że seks na balkonie jest taki gorący?

Ryzyko bycia widzianym przez tłum poniżej i wiatr drażniący skórę podkręcają podniecenie do maksimum.

Kim jest Mila i Alex?

Mila i Alex to dawni kochankowie spotykający się przypadkiem na layoverze w Nowym Orleanie, gdzie ich namiętność wybucha na nowo.

Jak kończy się historia?

Porannym odkryciem przez chłopaka Mili, który ma zdjęcie ich seksu na balkonie, co prowadzi do konfrontacji na lotnisku.

Wyświetlenia10K
Polubienia97K
Udostępnij16K
Skrzydlate Szepty Mili Rozpalają Nieugaszalny Głód

Mila Anderson

Modelka

Inne Historie z tej Serii