Grace Ulega w Upale Stryszku z Sianem
W złotym oparze stryszku słodka niewinność rozgorzeje się palącą kapitulacją.
Grace Poplamiona Błotem – Zmysłowe Przebudzenie
ODCINEK 2
Inne Historie z tej Serii


Powietrze w stryszku z sianem wisiało ciężkie od zapachu słońcem nagrzanego siana, ale to Grace Mitchell odebrała mi oddech. Jej lawendowe fale oprawiały te szerokie niebieskie oczy, niewinne, a jednak migoczące ciekawością, która odbijała zakazane słowa, które czytała. Kiedy oparła się o balot, sukienka na ramiączkach przylegała do jej drobnej sylwetki, poczułem to przyciąganie – nieodparte, nieuniknione. Mało wiedziała, że gorąco z dziennika zaraz stanie się naszą rzeczywistością.
Targałem baloty siana na strych od dobrych godzin, pot przesiąkał mi koszulę pod nieustannym popołudniowym słońcem przesączającym się przez szpary w stodołach. Przygotowania do żniw na farmie Mitchellów to nie przelewki, ale jako sąsiad z ciężarówką i silnymi plecami zgłosiłem się na ochotnika – prawdę mówiąc, licząc na rzut oka na ich córkę, Grace. Była z tych dziewczyn, które sprawiają, że facet zapomina o swędzeniu siana w butach: słodka jak świeża śmietana, z tym lawendowym włosami, co łapały światło jak letnie marzenie.


Usłyszałem jej kroki na drabinie, zanim ją zobaczyłem, lekkie i niepewne, jakby uciekała przed światem na dole. Kiedy jej głowa wyjrzała zza krawędzi, te niebieskie oczy rozszerzyły się na mój widok, teraz bez koszuli w tym upale, układającego ostatni balot. „Elias? Nie wiedziałam, że ktoś tu jest” – powiedziała cicho, prawie przepraszająco, wspinając się resztą drogi i wygładzając sukienkę na ramiączkach na swoich szczupłych nogach.
Wyprostowałem się, ocierając czoło grzbietem dłoni, starając się nie gapić, jak materiał opina jej drobne krągłości. „Dopiero kończę, Grace. Twój tata kazał przygotować strych. Chowasz się?” Zarumieniła się, ten uroczy róż kwitnący na jej jasnej cerze, i przytuliła mały skórzany dziennik do piersi. „Coś w tym stylu. Potrzebowałam cichego miejsca.” Jej oczy uciekły w bok, ale zanim to zrobiły, złapałem iskrę – zalotną, może, albo to upał płatał figle. Pogadaliśmy wtedy, lekkie słowa o żniwach, suszy, ale pod spodem tliło się coś gęstszego, wyciągniętego z sekretów tego dziennika. Zaśmiała się z mojego żartu o upartych balotach, a kiedy przysunęła się bliżej, by zerknąć przez szpary na widok, jej ramię otarło moje. Elektryzujące. Zastanawiałem się, czy ona też to poczuła.


Rozmowa płynęła jak pot po moich plecach, na luzie na początku, ale jej bliskość w tej ciasnej przestrzeni strychu naładowała powietrze. Grace odłożyła dziennik na balot, jej palce zaległy na wytartym okładce, jakby nie chciała puścić. „To tylko historie” – mruknęła, kiedy zapytałem, unosząc niebieskie oczy na moje z wrażliwością, która walnęła mnie prosto w klatę. „Stare, może od babci. One... budzą rzeczy.”
Podeszłem bliżej, ciągnięty rumieńcem na jej jasnej skórze, sposobem, w jaki ramiączka sukienki zsunęły się lekko z jednego ramienia. „Jakie rzeczy?” Mój głos wyszedł szorstki bardziej, niż chciałem, naznaczony głodem, który tłumiłem od pierwszego spojrzenia na nią. Nie cofnęła się. Zamiast tego rozchyliła wargi, oddech przyspieszył, a kiedy sięgnąłem, by wsunąć lawendową falę za jej ucho, wtuliła się w mój dotyk.


Nasze usta się spotkały wtedy, ostrożnie na początek – jej wargi miękkie, smakujące letnimi jagodami – ale głód przejął stery. Moje ręce powędrowały po jej plecach, przyciągając drobną sylwetkę do siebie, czując szybkie bicie jej serca. Sapnęła w pocałunek, palce zacisnęły się na moich ramionach, a ja zsunąłem ramiączka po jej rękach, sukienka opadła do pasa. Jej piersi wysypały się na wolność, małe i idealne, 32B wypukłości z sutkami twardniejącymi w ciepłym powietrzu, różowe na tle jasnej skóry. Objąłem je delikatnie, kciukami kręcąc wokół tych stwardniałych czubków, wyciągając z niej jęk, który odbił się echem w stryszku. Wygięła się ku mnie, już nie niewinna w tamtej chwili, jej ręce badające moją klatę, paznokcie drapiące spoconą skórę. Siano drapało nas po nogach, kiedy opadliśmy do połowy na balot, jej nagie od pasa w górę ciało lśniące w złotym świetle, majtki wciąż ukryte pod podciągniętym materiałem. Każdy dotyk budował ogień, jej ciało poddawało się słodko, bez tchu, podczas gdy gra wstępna rozwijała się w leniwych pociągnięciach i gorących szeptach.
Jęki Grace przeszły w jęki, kiedy położyłem ją na najmiększej kupie siana, jaką znalazłem, jej sukienka na ramiączkach wepchnięta wokół pasa, te białe koronkowe majtki odciągnięte na bok. Jej niebieskie oczy wpiły się w moje, szerokie od mieszanki nerwów i surowej potrzeby, jasna skóra zaczerwieniona od szyi po uda. „Elias... proszę” – wysapała, nogi rozchylając się instynktownie, jej drobna szczupła sylwetka drżąca pode mną. Ustawiłem się między jej rozwartymi udami, moja twardość wciskająca się w jej wilgotne gorąco, zapomniana strona dziennika trzepocząca obok jak niemy świadek.


Wszedłem w nią powoli, cal po calu, delektując się ciasnym, gościnnym uściskiem wokół siebie. Była taka mokra, taka gotowa po naszych pocałunkach i dotykach, jej wewnętrzne ścianki zaciskające się, kiedy ją wypełniłem całkowicie. Sapnięcie wyrwało się z jej warg, plecy uniosły się nad siano, lawendowe włosy rozlały jak aureola w świetle z pyłkami kurzu. Zamarłem na chwilę, dając jej się przyzwyczaić, ręce ramujące jej twarz, kciukami gładzącymi policzki. „Czujesz się niesamowicie, Grace” – mruknąłem ochrypłym głosem, a ona uśmiechnęła się nieśmiało, nawet gdy jej biodra uniosły się, by mnie powitać.
Wtedy rytm przejął kontrolę. Pchałem głęboko, równo, każdy ruch wyciągając z niej okrzyki, które mieszały się ze skrzypieniem starych belek. Jej małe piersi podskakiwały przy każdym pchnięciu, sutki ocierały moją klatę, paznokcie wbijały się w moje ramiona. Upal stryszku wzmacniał wszystko – klaskanie skóry, zapach naszego podniecenia mieszający się z sianem, sposób, w jaki jej ciało poddawało się tak słodko, a jednak trzymało tak mocno. Owinęła nogi wokół mojej talii, wciągając mnie głębiej, jej niewinność rozbijająca się w śmiała namiętność. Przyjemność skręcała się we mnie ciasno, ale skupiłem się na niej, patrząc, jak jej twarz wykrzywia się w narastającym uniesieniu, niebieskie oczy szkliste. Kiedy doszła, było to z drżącym krzykiem, ścianki pulsujące wokół mnie, dojąc mnie ku mojemu krawędziowi. Poszedłem zaraz po niej, wbijając się głęboko z jękiem, nasze ciała zablokowane w tym pierwotnym uwolnieniu pośród złotych balotów.


Leżeliśmy splątani w sianie przez wieczność, oddechy zwalniające, jej głowa na mojej klacie, kiedy pot stygnął na naszej skórze. Grace kreśliła leniwe wzorki na moim ramieniu, jej nagie od pasa w górę ciało wciąż обнаżone nad pogniecioną sukienką, piersi unoszące się i opadające miękko. „Ten dziennik... opisywał coś takiego” – wyznała ze nieśmiałym śmiechem, niebieskie oczy zerkające w górę na mnie. „Kobieta w stodole, ulegająca dotykowi obcego. Nigdy nie myślałam, że to będę ja.”
Zaśmiałem się, całując ją w czoło, palce czeszczące jej lawendowe fale. „Już nie tacy obcy, co?” Niewinność zalała mnie wtedy, zmieszana z humorem nad absurdem – chłopak sąsiada i niewinna dziewczyna z farmy, zgubieni na strychu. Ale wślizgnęła się też wrażliwość; przyznała, że słowa obudziły pragnienia, które zakopała pod obowiązkami i oczekiwaniami. Podzieliłem się kawałkiem mojej własnej niespokojności, życiem na farmie, które wiązało nas oboje. Jej ręka zsunęła się niżej, drażniąc moje udo, rozniecając iskry. „Jeszcze raz?” – szepnęła, teraz śmiała, sutki stwardniałe, kiedy przesunęła się na mnie. Tym razem całowaliśmy się wolniej, badawczo, jej drobne ciało delikatnie ocierające się, majtki wilgotne przeciwko mnie. Ta przerwa tchnęła w nas życie, śmiech przerywał jęki, budując napięcie jak chmury burzowe na zewnątrz.


Ośmielona, Grace odepchnęła mnie na siano, jej niebieskie oczy ciemne od odnowionego głodu. Osiodłała mnie, drobna szczupła sylwetka górująca nade mną, sukienka na ramiączkach zrzucona teraz całkowicie, poza tymi koronkami majtek, które sama ściągnęła, rzucając je na bok z złośliwym uśmiechem, który zaprzeczał jej słodkiej naturze. „Moja kolej” – powiedziała zadysanym głosem, jasna skóra lśniąca, kiedy chwyciła moją długość, kierując mnie do swojego wejścia.
Opadła powoli, otulając mnie swoim ciepłem, jęk wylewający się z jej warg, kiedy wzięła mnie całego. Widok jej na mnie – lawendowe włosy kołyszące się, małe piersi podskakujące przy każdym wznosie i opadzie – prawie mnie załatwił. Jej ręce oprarte na mojej klacie, paznokcie gryzące, kiedy znalazła rytm, biodra kręcące się, wcierające głęboko. Chwyciłem jej wąską talię, pchnąłem w górę, by ją spotkać, strych wypełniając się mokrymi dźwiękami naszego łączenia, jej okrzyki ostrzejsze teraz, mniej powściągliwe.
Grace jeździła mocniej, goniąc swój szczyt, ciało falujące z gracją pasującą do jej imienia. „Elias... o Boże” – wysapała, głowa odrzucona do tyłu, fale kaskadujące. Patrzyłem zahipnotyzowany, jak napięcie budowało się w niej – uda drżące, wewnętrzne mięśnie trzepoczące – aż rozpadła się znowu, zaciskając wokół mnie falami uwolnienia. Intensywność pociągnęła i mnie, wylewając się w nią z gardłowym jękiem, nasze ciała śliskie i wyczerpane. Runęła do przodu, drżąca, nasze serca grzmiące w unisonie pośród aromatycznego chaosu strychu.
Kiedy złapaliśmy oddech, Grace wtuliła się we mnie, wciągając sukienkę na ramiączkach niedbale, troczki luźne, lawendowe włosy w nieładzie. Gadaliśmy cicho – o przyciąganiu dziennika, jak jego słowa odbijały nasze skradzione chwile, budząc coś dzikiego w jej słodkiej duszy. Wydawała się zmieniona, śmielsza, jej niebieskie oczy trzymające moje z nową pewnością. „Nie mów nikomu, Elias” – szepnęła, ale jej uśmiech obiecywał więcej.
Kiwnąłem głową, pomagając jej wstać, ale kiedy schodziła po drabinie, miękkie jęki wciąż odbijały się echem w mojej głowie – czekaj, nie, były prawdziwe, dobijające się z dołu. Żołądek mi się skręcił. Zerkając przez krawędź, zobaczyłem go: Jack Harlan, ten szorstkoręki obcy z sąsiedztwa, twarz burzowa, podsłuchawszy wszystko. Jego oczy wpiły się w drabinę, zazdrosna wściekłość wyryta głęboko. Grace zamarła w połowie drogi w dół, złapana między nami, powietrze trzaskające niewypowiedzianą konfrontacją. Co do cholery zaczęliśmy?
Często Zadawane Pytania
Co dzieje się w stryszku z Grace i Eliasem?
Grace ulega Eliasowi w gorącym seksie na sianie – od pocałunków po głębokie pchnięcia i jej jazdę na nim aż do orgazmów.
Dlaczego Grace czytała dziennik?
Dziennik z historiami babci obudził w niej zakazane pragnienia, które spełniły się z Eliasem w stodole.
Kim jest Jack Harlan na końcu?
Jack Harlan to zazdrosny sąsiad, który podsłuchał ich seks i konfrontuje się, grożąc napięciem po wszystkim. ]





