Emily rozpala żar na siłowni
Spocona skóra i zakazane spojrzenia podsycają eksplozję w szatni.
Emily: Od Figlarnych Prądów do Głębin Poddania
ODCINEK 2
Inne Historie z tej Serii


W momencie, gdy Emily Thompson weszła do mojej siłowni, z kucykiem kołyszącym się jak wahadło pokusy, wiedziałem, że tego dnia nie tylko ciężary pójdą w górę. Jej zielone oczy złapały moje pośród brzęku żelaza, z drażniącym uśmiechem obiecującym więcej niż powtórzenia. Ryan przysłał ją, żebym ją „dopracował”, ale gdy jej ciało wyginało się pod moim wsparciem, powietrze zgęstniało od niewypowiedzianego żaru. Nie miałem pojęcia, że ten trening skończy się w szatni, ociekającej potem i sekretami.
Widziałem masę klientów w tej nadmorskiej siłowni, gdzie słony powiew z fal południowej Kalifornii mieszał się z metalicznym zapachem potu i mat gumowych. Ale Emily Thompson? Ona była inna. Dostałem od niej SMS-a tego ranka — Ryan, jakiś typ z plażowej siatkówki, którego wspomniała, zasugerował, żebym ją wziął na siłownię, żeby „dopracować formę”. Parsknąłem śmiechem. Jakby jej forma potrzebowała poprawek. Kiedy wkroczyła, czerwony kucyk podskakiwał do połowy pleców, zielone oczy błyszczały pod jarzeniówkami, poczułem to znajome ssanie nisko w brzuchu.


Miała obcisły czarny sportowy stanik, który idealnie opinał jej krągłości, i wysokie legginsy jogowe, zostawiające mało dla wyobraźni, ale bez przekraczania granic. „Marcus Reed, do usług”, powiedziałem, wyciągając rękę. Jej uścisk był mocny, trwał o sekundę za długo, jej blada porcelanowa skóra ciepła przy mojej. „Emily. Ryan mówi, że jesteś najlepszym trenerem w okolicy.” Jej głos miał ten figlarny ton, już drażniący.
Zaczęliśmy od przysiadów, ja wspierałem ją od tyłu. Każde opadanie i wstawanie podkreślało kołysanie bioder, napięcie ud. Złapała mnie w lustrze na gapieniu się, błysnęła uśmiechem. „Podoba ci się widok, trenerze?” Śmiałem się, ale napięcie rosło z każdym setem. Potem martwy ciąg — jej ciało wyginało się, kucyk smagał, gdy ciągnęła gryf w górę. Pot perlił się na skórze, czyniąc ją lśniącą. Kiedy przeszliśmy do wyciskania na ławce, siłownia ucichła, tylko odległy huk fal na zewnątrz. Jej oddechy przyspieszyły, klatka unosiła i opadała. „Pchaj mocniej”, mruknąłem, ręce unoszące się blisko jej. Spotkała mój wzrok, coś elektrycznego przeszło między nami. „O tak, zamierzam.”


Trening się skończył, ale żadne z nas nie ruszyło do wyjścia. „Prysznic w szatni? Wyglądasz, jakbyś potrzebowała”, zasugerowałem cicho. Jej zielone oczy pociemniały, drażniący uśmiech wygiął usta. „Prowadź, Marcus.” Siłownia pustoszała, nadmorski zmierzch malował okna na pomarańczowo. Wślizgnęliśmy się do prywatnej szatni trenera — ściany lustrzane, para wciąż wisząca po wcześniejszych prysznicach.
Zrzuciła najpierw sportowy stanik, rzucając go z śmiechem. Jej pełne cycki wysypały się na wolność, sutki stwardniały w chłodnym powietrzu, idealnie uformowane i błagające o dotyk. Blada porcelanowa skóra zarumieniona od wysiłku. Te legginsy jogowe przylegały do bioder, ale zsunęła je powoli, odsłaniając koronkowe majtki pod spodem. Nie, zrzuciła je też, stojąc naga oprócz kuszącego paska materiału między udami. „Twoja kolej”, szepnęła, podchodząc blisko.


Rozebrałem się szybko, mój kutas już napęczniały. Jej ręce powędrowały po mojej klatce, paznokcie drapały, gdy uklękła na kafelkach. Ale zatrzymała się, patrząc w górę tymi szmaragdowymi oczami, oddech gorący na mojej skórze. Przesunęła palcami wzdłuż mojej pały, drażniąc, cycki ocierały się o moje uda. Lustro złapało wszystko — kucyk kołyszący się, ciało wygięte kusząco. Wplotłem palce w jej włosy, prowadząc delikatnie. Nachyliła się, usta rozchyliły, ale odsunęła się z złośliwym uśmiechem. „Jeszcze nie. Niech to będzie nagroda.” Napięcie skręciło się mocno, jej zapach — pot i wanilia — wypełnił zamglone parą powietrze.
Jej drażnienie coś we mnie pękło. Podciągnąłem ją, przyciskając do szafek, chłodny metal szokiem na jej rozgrzanej skórze. Nasze usta zderzyły się, języki splatały w głodnym tańcu. Jęknęła we mnie, ręce zacisnęły na moich włosach, cycki miękkie i pełne przyciskały się do mojej klatki. Podniosłem ją łatwo — wysoka jak była, idealnie pasowała — a jej nogi oplotły mi talię, koronkowe majtki odsunięte na bok.


Wbiłem się w nią jednym płynnym ruchem, jej wilgoć otuliła mnie jak aksamitny ogień. Sapnęła, głowa odchyliła się, kucyk smagnął ramię. „Kurwa, Marcus”, wysapała, paznokcie wbijały się w moje barki. Lustro naprzeciwko pokazywało nas — jej ciało falujące, blada skóra czerwieniała tam, gdzie ściskałem biodra. Przycisnąłem ją tam, wbijając głęboko, każdy ruch wydzierał jęki z jej gardła. Jej zielone oczy złapały moje, dzikie i błagające. Rytm narastał, jej ścianki zaciskały się, cycki podskakiwały przy każdym uderzeniu.
Ona rozpadła się pierwsza, krzycząc, ciało drżące wokół mnie. Poszedłem za nią, wylewając się w nią z jękiem, czoła przyciśnięte w oparach. Zsunęliśmy się na ławkę, wciąż połączeni, oddechy urywane. „To było... intensywne”, mruknęła, przesuwając palcem po mojej szczęce. Ale jej telefon zabrzęczał na podłodze — imię Ryana migało. Zerknęła, poczucie winy błysnęło w oczach, ale uciszyła go, przyciągając mnie bliżej.


Odzyskiwaliśmy oddech na ławce, jej głowa na moim ramieniu, kucyk łaskotał mi ramię. Para wirowała wokół nas, szatnia kokonem wypalonej namiętności. Była wciąż bez stanika, cycki unosiły się miękko przy każdym wdechu, sutki rozluźnione, ale wrażliwe, gdy przesunąłem kciukiem. Jej koronkowe majtki leżały porzucone, ale nie spieszyła się z zakrywaniem, nogi rozłożone intymnie na moich.
„Ten telefon”, powiedziałem lekko, kiwając na miejsce, gdzie leżał. „Chłopak?” Westchnęła, zielone oczy odległe. „Ryan. On jest... natarczywy. Zasugerował tę siłownię, żeby cię zobaczyć, ale myślę, że chciał mnie zaskoczyć.” Cichy śmiech, ale z nutą winy. „Jest słodki, wiesz? Czekał po siatkówce ostatnim razem.” Jej palce kreśliły wzory na moim udzie, vulnerabilność pryskała jej figlarną skorupę. Pocałowałem ją w skroń, smakując sól. „Bez żalu?” Pokręciła głową, ale zawahała się. „Jeszcze nie.” Tkliwość wisiała, jej ciało ciepłe i uległe przy moim, ale ten wcześniejszy brzęk ciążył między nami jak cień.


Cokolwiek winy się tliło, pożądanie wybuchło na nowo szybko. Odepchnęła mnie na ławkę, siadając okrakiem na biodrach odwrotnie, kucyk spływający po plecach. „Jeszcze raz”, zażądała, głos chrapliwy. Wprowadziła mnie w siebie, śliska i gotowa, opadając z jękiem, który odbił się od kafelków. Jej blada skóra lśniła pod słabym światłem, krągłości na pełnym widoku, gdy ujeżdżała mnie tyłem.
Ścisnąłem jej biodra, patrząc, jak dupsko podskakuje, lustro dawało każdy kąt — kucyk kołyszący się, plecy wygięte w ekstazie. Uderzała mocno w dół, kręcąc biodrami, goniąc szczyt. „Głębiej”, sapnęła, sięgając do tyłu na moje udo. Tempo przyspieszyło, jej ścianki trzepotały, wciągając mnie. Pot spływał po nas, klaskanie skóry mieszało się z jej krzykami. Rozpadła się z dreszczem, padając do przodu, a ja dźgnąłem w górę, wylewając się w nią po raz drugi.
Dysząc, odwróciła się, zielone oczy syte, ale burzowe. „Boże, Marcus, jesteś niebezpieczny.” Śmialiśmy się cicho, ale jej telefon rozbłysnął znów — Ryan: „Czekam na zewnątrz. Weekendowy wypad?” Jej twarz pobladła, dreszcz mieszał się z czymś głębszym.
Ubraliśmy się w stygnącej parze, ona wślizgnęła się z powrotem w stanik i legginsy, kucyk zawiązany, ale potargany. Hajs po dwóch razach wisiał w powietrzu, ale SMS-y Ryana kładły cień. Pokazała mi najnowszy: „Czekałem na zewnątrz cały czas. Uciekajmy na weekend — tylko my?” Jej palce drżały lekko. „Był tam? Na zewnątrz?”
Wina wykrzywiła jej rysy, figlarna Emily pękała pod ciężarem. „Powinnam iść. Wyjaśnić... coś.” Ale zwlekała, zielone oczy szukały moich. Przyciągnąłem ją do ostatniego pocałunku, miękkiego i obiecującego. „Kiedy zechcesz więcej, jestem tu.” Skinęła głową, wślizgując się na zewnątrz, zostawiając szatnię echem what-ifów. Gdy drzwi kliknęły, zastanawiałem się, czy wybierze bezpieczne przyciąganie Ryana, czy ogień, który rozpaliliśmy. Fale waliły na zewnątrz, odbijając burzę w jej sercu.
Często Zadawane Pytania
Co dzieje się w szatni siłowni?
Emily i Marcus oddają się ostrzemu seksowi: on wbija się w nią przy szafkach, potem ona ujeżdża go tyłem na ławce, kończąc podwójnymi orgazmami.
Czy jest zdrada w historii?
Tak, Ryan czeka na zewnątrz, a Emily zdradza go z trenerem Marcusem, czując winę po drugim razie.
Jaki jest styl erotyki?
Surowy i bezpośredni: spocone ciała, explicit penetracja, jęki i lustrzane widoki bez cenzury. ]





