Ekstaza Odwrócenia Ról na Balkonie Giang
Księżycowa dominacja rozpala zakazany trójkącik na krawędzi odkrycia
Nefrytowy Amulet Giang: Poddania o Północy
ODCINEK 5
Inne Historie z tej Serii


Wilgotne nocne powietrze Hanoi owijało mnie jak oddech kochanki, kiedy wysiadłem z taksówki na popękany chodnik starej ulicy z pensjonatami. Latarnie migotały na kutej żelazem balkonach nad głową, rzucając złote kałuże światła tańczące z cieniami. Serce waliło mi z podniecenia; Giang Ly wezwała mnie tu jedną enigmatyczną SMS-em: „Balkon. Teraz. Nic pod spodem.” Miała 26 lat, była wizją tajemniczego wietnamskiego uroku — szczupła sylwetka 5'6", jasnobrązowa skóra lśniąca w księżycu, długie jasnobrązowe włosy związane w niski kok, który prosił się o rozpuszczenie. Jej ciemnobrązowe oczy skrywały sekrety, które mogły rozłożyć faceta na łopatki, owalna twarz oprawiona w tę pełną gracji elegancję. Wspiąłem się po wąskich schodach, drewniane stopnie skrzypiały pod stopami, każdy potęgował dreszcz. Pensjonat był reliktem kolonialnym, jego balkon wychodził na tętniącą alejkę, gdzie nocni sprzedawcy rozkrzykiwali pho, a śmiech niósł się z ukrytych barów. Ryzyko publiczne wisiało w powietrzu jak kadzidło — każdy na dole mógł zerknąć w górę i zobaczyć. Otworzyłem szklane drzwi, a tam była: Giang, oparta o kutą żelazem balustradę w przezroczystej czarnej jedwabnej szacie przylegającej do szczupłego ciała, średnie cycki subtelnie zarysowane, jasnobrązowa skóra lśniąca słabym połyskiem oleju. Odwróciła się, kok lekko potargany, usta wygięły się w drapieżny uśmiech. „Alex Thorne” — zamruczała głosem jak aksamit na stali — „przyszedłeś. Dobry chłopiec.” Za nią rozciągało się miasto — neony ze starej dzielnicy pulsowały, skutery brzęczały na dole. Ale moje oczy przykleiły się do niej. Mei Nguyen, jej cwaniacka kumpelka, wylegiwała się na ratanowym chaise longue obok, drobna i figlarna, z rozpuszczonymi czarnymi włosami. Ravi Singh, ta zazdrosna cień z naszych poprzednich schadzek, wyczuwałem go czającego się gdzieś w alejce na dole, jego indyjska intensywność zawsze jak cierń. Bunt Giang ewoluował; dziś nie była ściganą modelką — była łowczynią. Jej palce sunęły po balustradzie, paznokcie pomalowane na karmazynowo, kiedy podeszła bliżej, szata rozchyliła się na...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





