Drażniąca się Sophia w podejściu burzy śnieżnej
Poetyckie rozkazy rozpuszczają opory w sercu burzy
Szepty Zepsucia Sophii w Laurentianach
ODCINEK 2
Inne Historie z tej Serii


Śnieg padał nieustępliwymi płatami, zamieniając świat na zewnątrz w białą pustkę, która połykała wszystko poza blaskiem chatki Sophii. Każda płatek kąsał moją szybę jak drobne oskarżenie, wycie zamieci jak pierwotne ostrzeżenie, że zapuszczam się za daleko w dziki nieznany. Zaparkowałem ciężarówką, wycieraczki ledwo nadążały za furią zamieci, serce waliło mi mocniej niż warkot silnika, głęboki pomruk odbijający napięcie skręcające się w moich trzewiach. Lekcja druga, nazwała to w SMS-ie — poezja tym razem, przesiąknięta filozofią. Słowa na ekranie telefonu tkwiły w mojej głowie cały dzień, jej cyfrowy głos prawie namacalny, budzący wspomnienia lekcji pierwszej, gdzie jej szepty mnie rozplątały. Ale wiedziałem lepiej. Sophia Gagnon nie tylko uczyła słów; splatała z nich czary, zaklęcia, które wiązały mnie mocniej z każdym sylabą. Kiedy wysiadłem, wiatr mnie szarpał, lodowate palce targały płaszcz, zdrętwiały mi policzki i przenikały do kości, ale to myśl o jej leśno-zielonych oczach, tej asymetrycznej grzywce brudnego blondu oprawiającej jej brązową twarz, ciągnęła mnie naprzód przez zaspy. Smukła, pełna gracji, każdy cal jej 168 cm ramy obietnicą tajemnic, jej obecność nawiedzała moje myśli jak półzapomniany sen, krągłości sugerowane w cieniach, ciało poruszające się z płynną pewnością kogoś, kto dokładnie zna moc, jaką włada. Drażniła mnie od lekcji pierwszej, jej zmysłowy głos zrzucający wskazówki przy winie i szeptach, które zostawiły mnie bolącego długo po tym, jak odjechałem. Dziś wieczorem, z burzą zamykającą nas w środku, te wskazówki mogą stać się rozkazami, nieodwołalnymi pociągami ku poddaniu, którego pragnąłem i bałem się. Zapukałem, dźwięk stłumiony przez wichurę, knykcie obite zimnem, i kiedy otworzyła drzwi, owinięta grubym swetrem i obcisłymi dżinsami opinającymi jej krągłości, jej uśmiech był wyzwaniem, wargi wygięte w świadomej psocie, która wysłała falę gorąca przez moje zamarznięte żyły. „Julien, dokładnie na czas”, zamruczała, ustępując miejsca, jej głos jak aksamitna pieszczota oplatająca mnie. Ciepło w środku uderzyło jak oddech kochanki, pachnące sosną...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





