Cienisty rozrachunek Xiao Wei
W ciszy zakazanych cieni pożądanie rzuca wyzwanie groźbie odkrycia.
Plamy Atramentu Poddania: Mengorowane Odsłonięcie Xiao Wei
ODCINEK 5
Inne Historie z tej Serii


Sala archiwum rozciągała się szeroko i słabo oświetlona przede mną, regały wznosiły się jak milczące straże obładowane ciężarem wieków, powietrze gęste od stęchłego zapachu starego papieru i kruchego pergaminu, który przylegał do moich ubrań długo po wyjściu. Pyłki kurzu leniwie tańczyły w smugach popołudniowego światła przebijającego wysokie, łukowate okna, a cichy szelest przewracanych stron tworzył stłumioną symfonię wśród rozproszonych uczonych pochylonych nad swoimi księgami. Patrzyłem na Xiao Wei z drugiej strony sali archiwum, jej elegancka sylwetka sunęła między starożytnymi zwojami jak cień obdarzony gracją, każdy krok wymierzony i opanowany, jej smukła, drobna figura owinięta w dopasowaną bluzkę i spódnicę, która podkreślała subtelny kołysanie bioder, budząc wspomnienia jej ciała poddającego się memu w skradzionych chwilach. Długie spojrzenia młodszego kuratora wprawiły moje nerwy na skraj, jego pytania zbyt celne, oczy zbyt ostre, tnące przez pozory akademickiej dyskusji z aluzją, która przyspieszała mój puls – nie tylko strachem, ale buntowniczym dreszczem z powodu ryzyka, jakie podejmowaliśmy. Wcześniej kręcił się zbyt blisko niej, głos tłusty, gdy chwalił jej „poświęcenie dla katalogów Tang”, ale wiedziałem lepiej; to była sonda, test naszej kruchej tajemnicy. Spotkała wtedy mój wzrok, te ciemnobrązowe oczy z błyskiem buntu zmieszanym ze strachem, burza kłębiąca się pod jej skromną powierzchnią, odzwierciedlająca zamęt w mojej piersi, strach przed ujawnieniem walczący z nienasyconym przyciąganiem, jakie na mnie wywierała. Wiedziałem, że nie możemy dłużej tu wystawać, nie z jego cieniem czającym się coraz bliżej, grożącym rozplątaniem karier, które pieczołowicie budowaliśmy pośród tych właśnie reliktów. Powietrze między nami zgęstniało od niewypowiedzianej pilności, jej porcelanowa skóra zarumieniła się na tyle, by ją zdradzić, delikatna róża rozkwitająca na wysokich kościach policzkowych, którą pragnąłem obrysować wargami, słaby zapach jej perfum jaśminowych tnące archiwalny kurz jak wołanie syreny. Wślizgnęliśmy się razem precz, cofając do ustronnego pawilonu nad stawem ogrodowym, nasze kroki stłumione na zużytych kamiennych podłogach, serca bijące w unisonie,...


Odblokuj Treści Premium
Aby przeczytać pełną historię, uzyskasz dostęp do wszystkich historii, filmów i zdjęć tej modelki.
Treść może być skrócona. Pełna wersja dostępna z subskrypcją.





