Burzliwe Schronienie Rosy Podbite
W cieniach blackout'u desperacka namiętność podbija jej drżące serce
Tajne Żądze Rosy w Chłodnym Berlinie
ODCINEK 5
Inne Historie z tej Serii


Zamieć śnieżna zamknęła nas w magazynie ośrodka społecznościowego, prąd padł, świat na zewnątrz to biała pustka. Rosa Fernandez przytuliła się blisko, jej oliwkowa opalenizna zaczerwieniła się pod światłem latarki, piwne oczy szeroko otwarte z paniki przed szeptami o śledztwie w sprawie jej sekretów. Ale gdy jej figlarne ciepło przeszło w coś dzikszego, wiedziałem, że ta burza uwolni pragnienia, których żadne z nas nie zdoła powstrzymać. Jej szczupłe ciało drżało przy moim, obiecując schronienie podbite w ciemności.
Wiatr wył jak bestia na zewnątrz ośrodka społecznościowego, nagromadzając śnieg przy każdym drzwiach i oknie, aż świat jakby zniknął. W środku blackout wrzucił nas w cień, światła awaryjne gasły po kolei, aż tylko moja latarka przecinała mrok. Rosa Fernandez wparowała wcześniej do biura utrzymania, jej ciemnobrązowe falowane włosy potargane od burzy, te piwne oczy spanikowane. „Otto, proszę”, szepnęła, jej argentyński akcent gęsty od pośpiechu. „Plotki... śledztwo. Myślą, że jestem zamieszana w coś skandalicznego. Nie mogę tak iść do domu”.


Byłem tylko facetem od utrzymania, Otto Klein, naprawiałem rury i światła od lat, ale widząc ją taką – szczupłą sylwetkę 165 cm drżącą w swetrze i legginsach – coś we mnie ruszyło głęboko. Flirtowaliśmy wcześniej, jej figlarny śmiech odbijał się echem w korytarzach podczas jej zajęć tanecznych, ale to było inne. Panika zrobiła jej ciepłą, namiętną naturę surową. Chwyciłem koce i latarnię z magazynu, prowadząc ją tam, gdy prąd zdechł całkowicie. „Tu przeczekamy”, powiedziałem, głos stały dla niej. Drzwi kliknęły za nami, zamykając nas wśród półek z matami, krzesłami i zapomnianym sprzętem.
Na początku chodziła w kółko, tuląc się do siebie, wylewając fragmenty o plotkach – szeptach o romansach, pytaniach od władz związanych z jakimś skandalem darczyńcy w ośrodku. Jej oliwkowa opalenizna lśniła słabo w świetle latarni, długie włosy kołysały się z każdym krokiem. Patrzyłem, serce waliło mi, chcąc ją przyciągnąć, osłonić przed burzą, co szalała w niej. „Rosa, siadaj”, mruknąłem, rozkładając maty na podłodze. Osunęła się obok mnie, nasze kolana otarły się, powietrze gęste od niewypowiedzianego napięcia. Jej dłoń znalazła moją, ścisnęła, i w tym dotyku poczułem zmianę – figlarna dziewczyna szuka schronienia u faceta, którego ledwo zauważała wcześniej.


Latarnia rzucała złote przebłyski na twarz Rosy, gdy odwróciła się do mnie, jej piwne oczy szukały moich w półmroku magazynu. „Otto, co jeśli wszystko wyjdzie na jaw?”, wyszeptała, głos mieszanka strachu i tej wrodzonej figlarności, jakby prowokowała ciemność, by połknęła jej sekrety. Nie mogłem się już powstrzymać. Moja dłoń objęła jej policzek, kciuk prześledził pełne usta, i ona się nachyliła, jej szczupłe ciało przycisnęło się do mnie. Nasz pocałunek zaczął się nieśmiało, usta muskały jak pierwsze płatki śniegu, ale jej ciepło go rozpaliło – namiętny, głodny, jej język tańczył z moim.
Odsunęła się na tyle, by zerwać sweter przez głowę, odsłaniając swoje piersi 34B, idealnie ukształtowane z sutkami już stwardniałymi od chłodu i czegoś więcej. Nago od pasa w górę, poza czarnymi legginsami opinającymi wąską talię i szczupłe biodra, usiadła okrakiem na moich kolanach, jej długie falowane ciemnobrązowe włosy opadły na oliwkowozłote ramiona. Jęknąłem, ręce powędrowały po jej plecach, czując gładki żar skóry. „Rosa”, szepnąłem, usta znalazły jej szyję, ssąc delikatnie, gdy wygięła się, miękki jęk z niej wydobył. Jej palce zaplątały się w moją koszulę, zrywając ją, nasze nagie klatki naparły w fali doznań.


Kołysała się na mnie powoli, drażniąc, jej stwardniałe sutki ocierały się o moją skórę przy każdym ruchu. Burza szalała na zewnątrz, ale tu jej figlarny ogień budował prawdziwą nawałnicę. Całowałem w dół po obojczyku, usta zamknęły się na jednej piersi, język krążył wokół czubka, gdy sapnęła, ręce ścisnęły moje ramiona. „Nie przestawaj”, mruknęła, głos chrapliwy, bezbronność mieszała się z pożądaniem. Jej ciało drżało, już nie z zimna, ale z oczekiwania, szczupła sylwetka ożyła pod moim dotykiem. Zwlekaliśmy tam, gra wstępna rozwijała się jak sekretny taniec, jej oddechy przyspieszały, gdy moje ręce zsunęły się do pasa legginsów, obiecując więcej.
Legginsy Rosy zsunęły się po szczupłych nogach z szeptem, zebrały u kostek, zanim je odrzuciłem. Naga teraz, jej oliwkowa opalenizna lśniła w blasku latarni, każda krzywizna jej 165 cm sylwetki błagała o mój dotyk. Położyła się na stosie mat, rozkładając nogi zapraszająco, piwne oczy wpiły się w moje z mieszanką desperacji i ognia. Ustawiłem się między jej udami, moja twardość naparła na jej ciepło, i jęknęła: „Otto, teraz – proszę”. Szaleństwo burzy na zewnątrz odbijało burzę we mnie, gdy wchodziłem w nią powoli, cal po calu, czując jej ciasne gorąco obejmujące mnie.


Sapnęła, plecy wygięte, długie falowane ciemnobrązowe włosy rozlały się jak aureola na szorstkich matach. Wbiłem się głębiej, stały rytm narastał, jej szczupłe ciało unosiło się mi naprzeciw przy każdym pchnięciu. Jej piersi 34B podskakiwały miękko, sutki sterczące, i pochyliłem się, biorąc jeden do ust, ssąc mocno, gdy krzyknęła, paznokcie wbiły się w moje plecy. Magazyn odbijał nasze dźwięki – mokra skóra klaskała, jej jęki stawały się szalone, półki trzęsły lekko od naszego zapału. „Tak, właśnie tak”, dyszała, nogi oplotły moją talię, ciągnąc bliżej niemożliwie. Panika z plotek uciekła z jej oczu, zastąpiona czystym, namiętnym porzuceniem.
Pot spływał po naszej skórze, jej oliwkowa opalenizna lśniła, gdy waliłem mocniej, czując jej ścianki zaciskające się wokół mnie. Była taka responsywna, każde pchnięcie wyrywało dresze z jej szczupłej sylwetki, figlarna natura dziczeje. „Jestem twoja”, szepnęła, głos się łamał, i to mnie rozwaliło – bezbronność w jej roszczeniu pośród izolacji blackout'u. Jej orgazm uderzył pierwszy, ciało napięte, wysoki jęk wypełnił powietrze, gdy się rozpadła, pulsując wokół mnie. Poszedłem sekundy później, wbijając się głęboko z jękiem, wylewając się w niej, gdy fale zalały nas oboje. Trzymaliśmy się razem, oddechy urywane, burza odległym rykiem.


Leżeliśmy splątani na matach, latarnia gasła, Rosa wtuliła się w moją klatkę, jej naga od pasa w górę forma wciąż zaczerwieniona po naszym szczycie. Rysowała leniwe kółka na mojej skórze, długie ciemnobrązowe fale kleiły się do oliwkowozłotych ramion, ale culpa cieniowała jej piwne oczy. „Otto, to było... niesamowite”, mruknęła, głos miękki z ciepłym akcentem, „ale co z Lukasem? Plotki – dotyczą nas, wszystkiego się sypie”. Jej szczupłe ciało napięło się, sutki wciąż wrażliwe, gdy się poruszyła, powoli wciągając legginsy, zakrywając ten idealny kształt 34B, który czciłem.
Przytuliłem ją mocniej, całując w czoło, smakując słony pot i zimne powietrze burzy. „Hej, tu jesteśmy bezpieczni”, powiedziałem, wplatając humor, by ją uspokoić. „Nawet śnieg wie, że nie przerywa”. Zaśmiała się, figlarna iskra wróciła na chwilę, ale bezbronność została. Szepaliśmy – jej lęki przed śledztwem odsłaniającym romanse w ośrodku tanecznym, stałą miłość Lukasa kolidującą z tym dzikim pociągiem do mnie. Jej dłoń wsunęła się pod mój pas drażniąco, głaszcząc mnie z powrotem do życia, ale zatrzymała się, oczy rozdarte. „Czuję się taka winna, a jednak... chcę więcej”. Napięcie między nami rosło znów, jej nagie piersi naparły na mnie, gdy pocałowała głęboko, rozpalając ogień pośród oddechu wspólnych sekretów.


Culpa napędzała jej desperację teraz, Rosa pchnęła mnie na plecy, zanim się obróciła, jej szczupła dupa wystawiona, gdy ustawiła się na czworakach na matach. „Weź mnie znowu, Otto – mocniej”, zażądała, głos chrapliwy, figlarna krawędź wyostrzona przez potrzebę. Uklęknąłem za nią, ręce ścisnęły wąską talię, oliwkowa opalenizna śliska pod dłońmi. Jej długie falowane ciemnobrązowe włosy zakołysały się do przodu, gdy wbiłem się od tyłu, wypełniając ją całkowicie, jej jęk odbił się od półek jak grom.
Rytm narastał zacięty, na pieska waliło głęboko, jej piersi 34B kołysały się przy każdym potężnym pchnięciu. Odsuwała się, spotykając pchnięcie za pchnięciem, piwne oczy zerkały przez ramię z surową namiętnością. „Tak, podbij mnie”, sapnęła, ciało drżało, blackout wzmacniał każde doznanie – skrzypienie mat, klaskanie skóry, jej wilgoć mnie oblepiająca. Obejrzałem się, palce znalazły jej łechtaczkę, krążąc, gdy waliłem bezlitośnie, jej szczupła sylwetka szalała. Culpa skręciła się w ekstazę, jej ciepło ścisnęło mocniej, figlarne okrzyki przeszły w błagania.
Burza na zewnątrz osiągnęła szczyt, ale nasza wzniosła się wyżej. Rozpadła się znowu, ścianki zacisnęły jak imadło, wrzeszcząc moje imię, gdy orgazm ją rozerwał. Ścisnąłem jej biodra mocniej, wbijając się głęboko po raz ostatni, wytrysk eksplodował gorącymi pulsami. Osunęliśmy się do przodu, jej ciało bezwładne pode mną, oddechy mieszały się w wilgotnym powietrzu. Została podbita, dwa razy, w tym burzliwym schronieniu, ale cienie jej świata wisiały teraz większe.
Gdy szybko się ubieraliśmy, wciągając swetry i spodnie pośród stygnącego powietrza, walenie zabrzmiało przy drzwiach magazynu. „Rosa! To Lukas – otwórz!”. Jej twarz pobladła, piwne oczy zerknęły na moje, gdy szarpnęła sweter w dół po szczupłej sylwetce. Zamarłem, serce mi opadło, ale dała znak ciszy, szepcząc: „Schowaj się”. Drzwi zaskrzypiały, otwierając się na wirujący śnieg, Lukas wlazł potykając się, przemoczony i dzikooki. „Przebiłem się przez burzę dla ciebie”, wyznał, chwytając jej dłonie. „Kocham cię, Rosa – zawsze. Ucieknij ze mną, zostaw ten bałagan”.
Stała tam, oliwkowozłote policzki zaczerwienione, długie ciemnobrązowe włosy wciąż potargane od naszej namiętności, w pełni ubrana teraz w sweter i legginsy. Figlarne ciepło walczyło z culą w jej postawie, język ciała rozdarty między nami. „Lukas, ja... nie mogę”, zaczęła, głos się łamał, ale naparł bliżej, desperacja w błaganiu. Patrzyłem z cieni, klatka ściśnięta, wiedząc, że jej wybór wisi na włosku – stabilna miłość, którą znała, kontra ogień, który właśnie podbiłem. Burza wyła dalej, uwięziwszy nas wszystkich, jej ostateczna decyzja odbijała się w napiętej ciszy.
Często Zadawane Pytania
Co dzieje się w historii "Burzliwe Schronienie Rosy"?
Rosa i Otto uwięzieni w magazynie podczas zamieci uprawiają ostry seks, od lizania piersi po penetrację w dwóch pozycjach, kończąc na orgazmach tuż przed pojawieniem się Lukasa.
Jakie pozycje seksualne opisuje opowiadanie?
Misjonarska z głębokimi pchnięciami i klasyczny piesek z palcami na łechtaczce, oba prowadzące do intensywnych orgazmów w ciasnej przestrzeni.
Czy historia zawiera zdradę i dramę?
Tak, Rosa zdradza Lukasa z Otto pośród plotek o śledztwie, a na końcu Lukas puka do drzwi, zostawiając wybór w napięciu. ]





